czwartek, 14 maja 2015

32. Przebudzenie

Mijały dni, a poprawy nie było widać. I wreszcie nadszedł ten dzień. Siedziałem razem z Willem na korytarzu, bo pielęgniarka była akurat w sali. Usłyszałem dźwięk dzwonka. Myślałem, że to któryś z pacjentów z oddziału. Jednak zauważyłem, że wybiegł z gabinetu lekarz i biegł w stronę sali Leny. Okazało się ,że pielęgniarka go wcisnęła, bo Lena się obudziła. Spojrzałem przez szybę i zauważyłem Lenę która miała otwarte oczy.
- Ona się obudziła. - krzyknąłem do Will'a
Pośpiesznie wstał i stanął obok mnie. Nagle poczułem strach o to, że stracę ją. Kocha Willa ? Co ja najlepszego zrobiłem ?! Wolałem jakąś Arianę, zabawiałem się nie myśląc  jej uczuciach. Tak bardzo ją kocham. Wiedziałem to, ale dopiero teraz poczułem tak wielki ból i jednocześnie strach.
- Mogę do niej wejść ? - zapytałem pielęgniarki która wyszła z sali
- Za chwilę wyjdzie lekarz. Proszę chwilę zaczekać. - powiedziała po czym się oddaliła
Nic nie słyszałem i z każdą chwilą byłem coraz bardziej zdenerwowany tym.  Lena ani razu nie spojrzała na mnie. Ale czy można się tego spodziewać, że tak szybko doszłaby do siebie... Obecność Willa zaczęła mnie denerwować. Chciałem, żeby poszedł sobie. Chciałem być sam na sam z Leną.
***
Otwieram oczy. Strasznie kręci mi się w głowie. Gdzie ja jestem ? Co to za ludzie ? Biegają dookoła mnie. Zerkam na swoją rękę i widzę podłączoną kroplówkę. Szpital ? Dlaczego jestem w szpitalu ? I nagle pojawia się błysk światła przede mną. Zasłaniam się ręką. Co się dzieje ?
- Lena słyszysz mnie ? - pyta chyba lekarz
Kiwam potakująco głową.
- Wiesz co się stało ?
Kiwam przecząco głową.
- Miałaś wypadek. Tir wjechał w ciebie kiedy prowadziłaś auto.
I znowu pojawia się straszny błysk światła.
- Co się dzieje ? Dlaczego się zakrywasz ?
- Ten błysk... oślepia mnie....
- To normalne. Pamiętasz co się wydarzyło ?
- Nic nie pamiętam. - mówię mając kompletną pustkę w głowie
- Ale wiesz jak się nazywasz ?
- Lena Olin.
- Nie, teraz nazywasz się Lena Sykes.
- Jak to ? Dlaczego ?
- Twoim mężem jest Nathan Sykes.
Ta wiadomość sprawia, że zamieram. To nic mi nie mówi. Co teraz będzie ?
- Musisz odpocząć, wtedy wszystko sobie przypomnisz.
Lekarz wychodzi, a ja zostaje sama totalnie rozkojarzona. Po chwili do sali wchodzi wysoki brunet o cudownych oczach.
- Hej skarbie. Jak się czujesz ? - siada obok i bierze mnie za rękę
- Skarbie ? - pytam i zabieram dłoń
- Co się dzieje ? Wiem, że źle postąpiłem.
- Kim jesteś ? - pytam, a na jego twarzy pojawia się przerażenie
- Nie wiesz kim jestem ? Jestem Twoim mężem.
- Nie znam Cię... Wyjdź stąd. - mówię bezsilnie
- Lekarz mi mówił, że możesz nie pamiętać pewnych szczegółów. Lena naszej miłości nie da się zapomnieć. Tyle razem przeszliśmy.
Po moich policzkach płynął łzy. Tak bardzo chciałabym wszystko pamiętać.
- Proszę... wyjdź stąd... - mówię prawie szeptem
Nathan wybiega z sali. Zostaję sama i po chwili totalnie odpływam. Jestem tak bardzo senna. Kiedy się budzę jestem spokojniejsza. I znowu pojawia się ten mężczyzna.
- Gdzie jest Robert ? - pytam 
- Roberta już nie ma. Lena jesteśmy razem i mamy dwójkę dzieci. Jeśli nas nie pamiętasz na pewno sobie przypomnisz. - mówi po czym przerywam mu 
- Jak to Roberta nie ma ?
- Dwa lata temu zginął w wypadku. - kiedy to mówi czuję jak wewnątrz mnie coś pęka 
- Ale jak to ? Przecież byliśmy razem... Nie wierzę w to. - zaczynam się denerwować 
Nathan podchodzi i chce mnie przytulić jednak odpycham go. 
- Zostaw mnie. Nie znam Cię nie wiem kim jesteś. To co mówisz jest dla mnie jedynie jakąś historyjką, o której nie mam pojęcia. Chcę żeby przyszedł tu Robert. 
Może on tylko udaje. Jak mam mu zaufać. Może to co mówi to stek bzdur. 
- Lena zrozum go nie ma. W domu są listy pożegnalne, video, nawet w internecie są wiadomości o tym że nie żyje. 
- Ale to jest niemożliwe. Pamiętam jakby to było wczoraj jeździliśmy nad morze jestem w ciąży. - łapię się za brzuch 
Chłopak zdaje się być załamany tym co słyszy. 
- Nie jesteś w ciąży poroniłaś, później poznałaś mnie. Robert Cię bardzo ranił. Ja wiem, że ciężko jest Ci to zrozumieć, bo nie pamiętasz tego, ale spróbuj chociaż zrozumieć to. Od momentu, który pamiętasz minęło już kilka lat. Lat spędzonych ze mną i naszymi przyjaciółmi.
-  Staram się to zrozumieć, ale to takie popaprane. 
- Rozumiem, ważne żebyś chciała wszystko sobie poukładać. Musisz zacząć myśleć o okresie twojego życia w którym nie było Roberta. 
- Ale ja go kocham. 
- Wydaje mi się, że co pewien czas schemat się powtarza. Jakiś czas temu myślałaś, że on żyje i mówiłaś mi również, że go kochasz. 
- Czyli nie jest pewne, że umarł. 
- Lena dlaczego muszę to znosić ?! Za całą tą sprawą stała jego matka. Robiła wszystko, żebyś w to wierzyła. 
- No tak jego matka. Przepraszam, musisz dać mi czas na przypomnienie sobie wszystkiego. 
- Tylko pamiętaj, że musisz tego chcieć. Bo ciągłe życie przeszłością jest bez sensu. - mówi po czym wychodzi 
Później pojawia się lekarz. 
- Przypomniałaś coś sobie ? - pyta 
- Niestety nic. To co mówił ten mężczyzna jest nie do uwierzenia. 
- Wszystko co mówi jest prawdą. 
- Powrót do normy będzie potwornie ciężki. 
- Niestety, ale na pewno już niedługo zaczniesz sobie powoli przypominać drobne fragmenty i wszystko ułoży się w jedną całość szybciej niż myślisz. 
- Doktorze, mam prośbę mógłby mi pan udostępnić jakiś komputer.
- Widzę, że chyba lepiej się pani czuje. 
- Trochę, ale bardziej chciałabym przyswoić sobie pewne sprawy. 
- Dobrze, za chwilę pielęgniarka przyniesie pani laptop. 
Tak jak powiedział lekarz, po chwili przychodzi do sali wysoka brunetka z zielonymi oczyma i wręcza mi laptop. Uruchamiam komputer i włączam internet, po czym wpisuję frazę Lena Sykes. Wszystko się zgadza, Nathan mnie nie okłamał w internecie są nasze zdjęcia. Na jednym stoi dziewczynka, a obok niej mały chłopiec. To nasze dzieci ? o których mówił Nathan. Nie są niczemu winne, a ich własna mama ich nie pamięta. Co jak ktoś je tu przyprowadzi ? Chcę je zobaczyć, ale jak nie dać po sobie poznać, że w mojej pamięci nie istnieje nic od pewnego momentu. 
Muszę być silna, a poradzę sobie. Nie straciłam pamięci na zawsze, lekarz powiedział, że z czasem będzie coraz lepiej.  







**********************************************************************************
Z góry przepraszam za tak długą moją nieobecność. Postaram się dodawać częściej rozdziały. Mam nadzieję, że ten Wam się podoba. Muszę Wam oznajmić, że będzie ciekawie co do dalszych wydarzeń. Czekam na komentarze. 
Do następnego :* :* :*
No i niedługo koniec tej części już ostatniej. Wielki finał się zbliża. 
Jednak pracuję nad całkiem nowym opowiadaniem. Na pewno niedługo pojawi się pierwszy rozdział. Zapraszam do obserwacji !!! Oto link
kliknij mnie  --------------->  http://i-am-underwater.blogspot.com/
 :)


2 komentarze:

  1. No ładnie, ładnie się potoczyła akcja.;D
    I masz racje, ciekawi mnie dalsza historia bohaterów. :)
    Ogólnie mówiąc, fajnie opisałaś sytuacje. ;D Ja osobiście miałam z tym problem gdy używałam tego pomysłu. :)
    Bierz się mi tam za następny rozdział kochana.! :D Może za szybko nie przeczytałam tego, lecz nie miałam jak... Internat, rozumiesz..:/
    Byle kolejny był tak dobrze napisany jak ten.;D
    Do następnego.!!
    Weny.! :* :)

    OdpowiedzUsuń