poniedziałek, 31 grudnia 2012

31.Julia.(część 1)

Całą noc leżałam myśląc o tym jak wszyscy zareagowali na zaproszenia. Zaczęli skakać. Jeszcze ten kelner który podszedł i zaczął ich uciszać po czym Siva wzniósł toast za to że bierzemy ślub i zamówił dla wszystkich na sali szampana. Leżałam wtulona w Nathana on już spał. Czułam jego oddech na szyi. Ostatnio dużo myślałam na temat przyszłości. Tego co będzie zaczęłam się obawiać moją chorobą, ponieważ lekarz mówił że jest gorzej.
Za ścianą Tom i Max jeszcze nie spali.
-Zostaw w końcu te zaproszenie. Gapisz się na nie już od godziny.-powiedział Tom wchodząc do pokoju
Max nic mu nie odpowiedział odłożył tylko zaproszenie i patrzył się w sufit.
-Na serio tak ją kochasz?-zapytał chłopak siadając na krawędź swojego łóżka
Chłopak dalej milczał.Widać że był zakłopotany.
-Słuchaj  gdybym nie znał Nathana kazał bym ci o nią walczyć, ale nie widzisz jaka jest szczęśliwa z nim.-powiedział Tom dodając - nie niszcz jej tego wolisz żeby była z tobą nie kochając cię
-Nie ma o co walczyć.-powiedział Max podnosząc się i siadając
-Jest tyle dziewczyn dookoła a ty zawsze wracasz do punktu wyjścia i do niej- powiedział Tom
-One nie mają takiego uśmiechu, oczu...-mówił jednak przerwał mu Tom- Dobra nie było pytania
-A ta Mary widać że jej się podobasz może spróbuj z nią-powiedział Tom
Po tym Max wstał i ruszył w stronę drzwi. Poszedł schodami na górę i zapukał do drzwi pokoju Mary. Wpuściła go do środka.
-Wiesz nie żeby coś ale jest po 24:00 a jutro mam ważną sesję-powiedziała Mary
-Umówisz się ze mną?-zapytał nagle
Dziewczyna była zaskoczona. Po chwili oczom Maxa ukazał się wysoki blondyn o brązowych oczach.
-Co się tu dzieje kochanie?-zapytał patrząc na Maxa wrogim spojrzeniem
-Nic Max przyszedł tylko po książkę pożyczyłam od niego.-powiedziała Mary podając ze stolika
Max wyszedł nie mogąc uwierzyć że mógł się tak zbłaźnić. Usiadł na schodach chcąc ochłonąć zanim wjedzie do pokoju i Tom będzie pytał o to co się stało. Jednak usłyszał szlochanie. Szedł korytarzem słysząc dźwięk coraz bliżej aż dotarł do pokoju. Postanowił zaryzykować i zapukać. Otworzyła mu zapłakana szatynka.
-Mogę pani w czymś pomóc. Usłyszałem płacz i postanowiłem zobaczyć co się dzieje.-powiedział Max
Dziewczyna zaprosiła go do środka.
-Jestem Julia-powiedziała podając mu rękę -usiądzesz
-Max-powiedział dotykając jej dłoni a po chwili siadając
- Dlaczego płakałaś?-zapytał
-Ktoś kogo bardzo kocham zaprosił mnie na ślub-powiedziała
Max spojrzał na nią nie wiedząc czy dobrze usłyszał.
-Wiesz to dziwne ale ktoś kogo kocham też zaprosił mnie na ślub.-powiedział Max
Patrzyli na siebie przez kilka minut. Max opowiedział Juli całą historię po czym ona zrobiła to samo.
-Zamierzasz iść na ślub?-zapytał chłopak
-Nie mam z kim a sama będę się czuła trochę nieswojo.-powiedziała dodając- poza tym jest w Polsce a jeszcze tam nie byłam
-Wiem że dopiero się poznaliśmy ale mam pomysł może pójdziemy ze sobą na wesela-powiedział - akurat się składa że oba odbędą się w Polsce a ja mieszkam tam
-Więc dobrze-powiedziała uśmiechając się
Siedzieli rozmawiając do samego rana. Rozumieli się, ponieważ ich historie były bardzo podobne. Różnica była w tym że Julia była ze swoim ukochanym, a Max nigdy nie usłyszał od Leny że go kocha. Chłopak wracając do pokoju myślał o tym że ten wieczór był udany cieszył się że nic mu nie wyszło z Mary. To dziwne cieszyć się ze swojego nieszczęścia, ale gdy pomyślał o Juli od razu uśmiechnął się sam do siebie.



**********************************************************************************
To pierwsza część tego rozdziału bardzo krótka ,ale chciałam żebyście chodź trochę dowiedzieli się co dalej. Chciałam dziś dodać cały, ale jakoś mało czasu heh przygotowania do sylwestra. :) Mam nadzieję że podoba się wam rozdział. Liczę na komentarze. Dzięki za dużą oglądalność, komentarze no i nowych czytelników. Jessica Jess będzie rozdział o ślubie na pewno. :) No i oczywiście
UDANEGO SYLWESTRA I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!!!!

sobota, 29 grudnia 2012

30.Zaproszenia...

-Gdzie wyście się podziewali?-zapytała Pegi kiedy zjawiliśmy się na śniadaniu
Nathan posłał do mnie tylko uśmiech. Wzięliśmy talerze i poszliśmy do szwedzkiego bufetu. Wzięłam bułeczkę i dwa plasterki sera. Chłopak zrobił to samo gdy usiedliśmy zaczęły się ponowne pytania:
-No to co gdzie byliście możemy wiedzieć?-zapytał z ciekawością Jay
Jednak my nie poddawaliśmy się i dalej milczeliśmy.
-A to aż tak wielki sekret?-zapytała Cher
Pokiwałam przecząco głową i uśmiechnęłam się to Nathana.
-Dowiecie się wieczorem.-powiedział Nathan
-Dobra. Ja już nic z tego nie rozumiem.-powiedział Tom
-No i o to chodzi-powiedział Nathan
-Słuchajcie dziś wbijamy się w kąpielówki a dziewczyny w bikini i lecimy na plaże.-powiedział Siva
Wyjeżdżając do LA pomyślałam o kostiumie kąpielowym.  Założyłam go a na to to. Gdy zeszliśmy na recepcji wszyscy już czekali. Postanowiliśmy wybrać się na plaże Malibu. Dzieliło nas od niej no niestety 56 km jednak zdecydowaliśmy się na spędzenie tam dnia. Siva zadzwonił do producenta, a on wysłał do nas kierowcę który zawiózł nas na miejsce. Plaża była wielka i czysta. Chłopacy od razu pobiegli do wody po drodze zrzucając z siebie ubrania. Zatrzymując się oczywiście na kąpielówkach. Z dziewczynami rozłożyłyśmy koce i po chwili tak samo jak oni pobiegłyśmy do wody  jednak zostawiłyśmy rzeczy na kocu a nie porozrzucałyśmy tak jak chłopacy. Nathan wziął mnie na ręce i zaczął iść w głąb wody. 
-Nathan mógłbyś zawrócić?-zapytałam 
-Hmmm zastanowię się- powiedział po chwili domyślając się że nie umiem pływać i to mnie przeraża
-Błagam cię-powiedziałam ze strachem 
Coraz bardziej się zanurzaliśmy. Jenak chłopak zawrócił:
-No dobra bo jeszcze mi tu zaraz zemdlejesz ze strachu a ja chciałbym dostać torochę pocałunków od ciebie-powiedział chłopak 
Kiedy wyszliśmy na brzeg zrobiłam to co chciał i musnęłam jego wargę kiedy chciałam iść do naszych leżaków. Złapał mnie za rękę przyciągając do siebie 
-Nie sądzisz że to za mało-powiedział całując mnie namiętnie
Szliśmy z Nathanem w kierunku leżaków gdy nagle zauważyłam:
-Mary-krzyknęłam
-Lena-powiedziała podchodząc bliżej dziewczyna
-Co ty tu robisz?-zapytałam 
-Mam sesje zdjęciową. Słyszałam że podpisałaś kontrakt. Gratulacje. -powiedziała 
Popatrzyła na Nathana. 
-A no tak to jest...-zaczęłam mówić gdy zauważyłam że Mary nie wie kim jest chłopak stojący obok mnie
-Nathan Sykes. Wiem-powiedziała dodając- widziałam w gazecie wasze zaręczyny
-A ty masz kogoś?-zapytałam 
-Nie chodzi gdzieś jeszcze po tym świecie.-powiedziała 
-Pamiętasz Maxa?-zapytałam 
-No jasne. Jest tutaj?-zapytała z iskierkami w oczach
Odwróciłam się i krzyknęłam do chłopaka. Po chwili podszedł. 
-Hej Mary.-powiedział dodając- ładnie wygladasz
-Hej. Ty też-powiedziała rumieniąc się
Stali i przyglądali się sobie. 
-Słuchaj może chcesz się wybrać dziś z nami na kolację do Madeo- powiedziałam chcąc przerwać ich niezręczna ciszę
-Ok. Mieszkam w Rosslyn Hotel a wy?-zapytała 
Wybuchliśmy śmiechem. 
-Co was tak bawi?-zapytała 
-Bo my też tam mieszkamy-powiedział Max
-O 19:00 w recepcji.-powiedział Nathan
Gdy dziewczyna odchodziła Max podążał za nią wzrokiem. Stałam i patrzyłam na niego gdy się odwrócił i to zobaczył uśmiechnął się do mnie i poszedł do chłopaków którzy stali i chlapali się wodą jak małe dzieci. Położyłam się na leżak. Słońce coraz bardziej grzało co było bardziej uciążliwe. Leżałam i myślałam jak wszyscy zareagują na kolacji gdy zobaczą zaproszenia.
Na wieczór założyłam koralową sukienkę. Nathan założył garnitur w którym wyglądał bardzo przystojnie. Stanął przed lustrem odwrócił się w moja stronę pozując.
-Wiesz może i ja spróbuje modelingu-powiedział przybierając pozy
Uśmiechnęłam się i podeszłam do niego. 
-Czemu nie.-powiedziałam stając przed lustrem 
Objął mnie z tyłu i przez chwile staliśmy patrząc w lustro w nasze odbicie. 
Na dole byliśmy jako pierwsi. Po chwili wszyscy zaczęli schodzić. Tom był niestety sam bo Eliza musiała zostać z Amelką była za mała na podróże.
Gdy zobaczyłam Cher, Pegi i Mary idące w prawie takich samych sukienkach uśmiechnęłam się. 
-A wam co z ta koronką?-zapytałam 
Zaczęły chichotać.
W restauracji usiedliśmy do stolika. Zamówiliśmy wino i każdy danie jakie chciał. Gdy czekaliśmy na kolację. Wstaliśmy z Nathanem. Wyjęłam z torebki 5 kopert. Wszyscy przyglądali się dalej nie wiedząc o co chodzi.
-Rano dopytywaliście się gdzie byliśmy całą noc.-powiedział Nathan 
-Nathan zabrał mnie na wzgórze Hollywood tam byliśmy całą noc.-powiedziałam 
-Ustaliliśmy wszystko i to są zaproszenia na nasz ślub.-powiedział Nathan 




***********************************************************************************
I oto kolejny. Miałam go dodać w poniedziałek ale pomyślałam że może chcielibyście przeczytać go szybciej. Dzięki za dużą oglądalność. :) Liczę na komentarze. Na wasze opinie itp. Bo bardzo cieszę się gdy widzę nowy komentarz. :)Tym razem bez zdjęć bo jest dużo linków. :) Dedyk dla nowych obserwatorów :
*Smile
*Sylwii
*Kyrie Valentine 
:-)

czwartek, 27 grudnia 2012

29.Zaufaj mi...

Okazało się że spędzimy w Los Angeles cały tydzień. Na miejscu mieliśmy rezerwacje w Rosslyn Hotel. Na dachu tego hotelu chłopcy mieli też mieć nagrania do teledysku. Nie rozpakowaliśmy się rzuciliśmy tylko torby na łóżka w pokojach i od razu pobiegliśmy żeby zobaczyć miasto. Jednak gdy spotkaliśmy się na dole każdy krzyczał że chce iść w jakieś miejsce. Nie doszliśmy do porozumienia dlatego rozdzieliliśmy się. Ja i Nathan byliśmy zgodni aby pójść najpierw na Aleję Sław. Pawie pół dnia spędziliśmy tam chodząc i wygłupiając się. nagle usłyszałam że dzwoni do mnie telefon:
-Lena gdzie jesteś?-krzyczała do słuchawki Cher
-Na Alei Sław co się stało?-zapytałam
-Błagam nie ruszajcie się stamtąd zaraz tam będę-powiedziała i od razu się rozłączyła
Odwróciłam się i zauważyłam że Nathan też rozmawia przez telefon. Gdy się rozłączył:
-Do kogo dzwoniłeś?-zapytałam
-Nie ważne zostań tu i poczekaj na Cher spotkamy się w hotelu. Musze załatwić coś ważnego.-powiedział pocałował mnie w policzek po czym pobiegł
Dziwny dzień pomyślałam po czym zauważyłam Cher idącą w moim kierunku.
-Błagam pomóż mi-powiedziała
-Ale w czym?-zapytałam po chwili dodając-wiesz nie żeby coś ale jest prawie 30 stopni a ty masz na sobie sweter
-Wiem w sklepie tak samo do mnie mówili-powiedziała dodając-Ale musiałam zasłonić to
Podwinęła sweter. A ja zaczęłam pękać ze śmiechu.
-To nie jest śmieszne. Siva mnie zabije jak to zobaczy.-powiedziała patrząc na cała rekę wytatuowaną
-Oj uwierz mi jest. Gdzie ty to zrobiłaś?-zapytałam dodając-ale po co ?
-No bo jesteśmy w Los Angeles chciałam zrobić coś szalonego no i poszłam ale okazało się że obrazek na stronie którą wybrałam łączył się z resztą dookoła.-powiedziała
-Mi się nawet podoba-powiedziałam po czym obie zaczęłyśmy się śmiać
-W sumie to nawet nie jest taki zły-powiedziała Cher zdejmując sweter jednak gdy zobaczyła Sivę wychodzącego zza rogu od razu schowała się za mnie i szybko nałożyła sweter.
-Cześć kochanie-powiedział chłopak przytulając dziewczynę
-Hej-odpowiedziała
-Nie jest ci za gorąco w tym swetrze?-zapytał
-Wiesz-powiedziała po chwili zdejmując sweter -ja ci wyjaśnię
Chłopak spoważniał.
-Ja na prawdę myślałam że on będzie mały-zaczęła się od razu tłumaczyć 
Chłopak odwrócił się w moją stronę i mrugnął okiem wiedziałam że robi to specjalnie.
-Nie mogę uwierzyć że wyglądasz tak-mówił śmiejąc się ze strachu Cher -seksownie
-Co?-zapytała po chwili bijąc chłopaka
-Nie ważne że masz tatuaż ja kocham ta Cher co jest w środku a nie na zewnątrz. Mogłabyś się obciąć na łyso a i tak bym cię kochał-powiedział
-A wiesz że to całkiem niezły pomysł-powiedziała śmiejąc się dziewczyna
Zbliżał się już wieczór a Nathana dalej nie było ani się nie odzywał jakby zapadł się pod ziemię. Wróciliśmy do hotelu była 21:00. Weszłam do pokoju mojego i Nathana. Chłopak siedział na brzegu łóżka.
-To co gotowa?-zapytał
-Gotowa na co?-zapytałam
-Zobaczysz -powiedział
Postanowiłam się przebrać. Gdy otworzyłam walizkę było w niej pudełko. Otworzyłam je w środku była czerwona sukienka, czarne szpilki, i czarny żakiet i dodatki.
-Nathan co ty kombinujesz?-zapytałam go nakładając rzeczy od niego
-Nic po prostu spędzimy miły wieczór- powiedział chłopak uśmiechając się
Kilkanaście minut byłam gotowa. Gdy wyszliśmy z hotelu czekała na nas taxi.
-Poczekaj coś jeszcze.-powiedział chłopak po czym z kieszeni wyjął chustkę i zawiązał mi oczy
-Nie no to już przegięcie-powiedziałam
-Zaufaj mi-powiedział łapiąc za rękę
Jakiś czas później wyszliśmy z samochodu ale dalej miałam zawiązane oczy. Nathan prowadził mnie powoli.
Zatrzymał się i odwiązał chustkę.
-Otwórz oczy-powiedział stojąc za mną z tyłu obejmując w pasie.
Zobaczyłam widok na miasto. Nie wierzyłam w to że to wymyślił. Po chwili odwrócił mnie w bok. Leżał tam koc na nim paliły się dwie świece i leżały przekąski. 
-Codziennie dziękuje Bogu za to że mam ciebie-powiedziałam odwracając się w jego stronę
-Chcę żeby to trwało wiecznie-powiedział przytulając mnie do siebie dodając -Wczoraj rozmawiałem z Antoniem ślub może się odbyć za mniej niż dwa tygodnie-powiedział 
-Na prawdę?-zapytałam 
-Tak wszystko jest zaplanowane tylko musimy wysłać zaproszenia-powiedział dodając- tak jak chciałaś będzie w Polsce i tam zostaniemy
Dałam mu całusa w policzek. Siedzieliśmy na kocu do momentu aż zasnęliśmy. Obudziłam się rano wtulona w Nathana.



**********************************************************************************
Jest kolejny. Wena mi dopisała i macie drugi na drugi dzień. Mam nadzieję że podobają się wam rozdziały w których jest szczęście i radość. Liczę na komentarze. :-) Dzięki za wysoką oglądalność. :) No i zachęcam was do wypełniania ankiet.

środa, 26 grudnia 2012

28.Myślałam że się przyjaźnimy...

Pokaz zaczął się równo o godzinie 16:00.Jak zwykle miałam trzy stroje. ( 1, 2, 3) i jak za każdym razem zostawałam w ostatniej. Nadeszło rozdanie nagród. Usiadłam wiedząc że i tak żadnej nagrody nie otrzymam. Nathan trzymał moją rękę. I co kilka minut całował w policzek. Nie mogłam uwierzyć w to że otrzymałam dwie nagrody nie liczyłam nawet na jedną a tu dwie.Po after party byłam umówiona ze Stevem. Oboje z Nathanem chcieliśmy zrobić mu niespodziankę wiec poszliśmy do jego mieszkania. Zapukałam do jego drzwi i gdy otworzył wparowałam do środka. 
-Nie no nie mogę w to uwierzyć prosiłam cię żebyś mu nic nie mówił-krzyknęłam 
-Ale ja...-zaczął się tłumaczyć Steve jednak mu przerwałam 
-Myślałam że się przyjaźnimy a ty -powiedziałam po czym wybuchłam śmiechem widząc jego minę
-Okey o co tu chodzi Nathan wyjaśnisz mi?-zapytał Steve
Jednak chłopak wybuchł tak samo śmiechem jak ja. 
-Żałuj że nie widziałeś swojej miny-powiedział Nathan 
-Ej no błagam czyli wy wróciliście do siebie-powiedział Steve łapiąc o co chodzi i zaczynając się tak samo śmiać
Pokiwałam potakująco głową po czym Steve podszedł i mnie przytulił. Nathan trochę spoważniał, ale gdy dałam mu całusa w policzek od razu jego uśmiech powrócił. Po chwili przybiegł Toby i rzucił mi się w ramiona. Nathan wyszedł a po chwili wrócił z wielka ciężarówką. Chłopczyk zaczął skakać z radości i od razu rozpoczął zabawę. Siedzieliśmy jeszcze godzinę czekając na samolot. Powiedziałam Nathanowi że po pokazie od razu polecimy do studia aby zaczęli nagrania. Wraz z tym łączyło się spotkanie moich przyjaciół. Wiem że mnie oszukali ale postanowiłam że im wybaczę. Kochałam ich byli dla mnie jak rodzina. Gdy tylko znaleźliśmy się na miejscu zaczęło się przytulanie. Chłopacy mieli duży salon w którym zawsze siedzieli. Max stał przy oknie nie odwracając się. Gdy chciałam do niego podejść dziewczyny złapały mnie za ramię i nie pozwalały do niego podejść. 
-No weźcie-powiedziałam i tak podchodząc do chłopaka
-Hej-powiedział przez ramię
Odpowiedziałam to samo. Przez chwilę milczeliśmy po czym powiedział:
-Słuchaj ja nic nie wiedziałem o tym z Ingą. Sam byłem zaskoczony ta wiadomością powiedziała mi dzień przed tym gdy poszedłem za tobą do łazienki. Wkurzyłem się i dlatego powiedziałem że to wcale nie moje dziecko a poza tym okaże się niedługo kazałem zrobić testy na DNA-powiedział Max
-A co już urodziła?-zapytałam
-Tak wczoraj dzwoniła do mnie ale ja tylko napisałem jej o testach-powiedział 
-Dobra nie myślmy o tym teraz -powiedziałam wyjmując z torby dwie statuetki
-Gratuluję-powiedział przytulając mnie 
Następnego dnia nagrywanie teledysku "Lighting" rozpoczęło od samego rana. Stałam i przyglądałam się chłopakom jak im idzie razem z dziewczynami. Podczas każdej przerwy Nathan podbiegał do mnie. Żartował i śmieliśmy się tak głośno że wszyscy nas uciszali jednak chłopak dalej śmiał się pokazując żebyśmy byli cicho. Jednak to tak wyglądało że jeszcze bardziej zaczynaliśmy się śmiać. Po długiej pracy pracy nadszedł czas na spotkanie z producentem. 

Wszyscy usiedli i czekali co im powie. Wyjął z kieszeni i powiedział:

-To jest wasza pierwsza płyta.

Chłopacy zaczęli skakać z radości. Przytulali się, a ja siedziałam i przyglądałam się im radości.

-Co tak siedzisz?- zapytał Jay ciągnąc mnie za rękę i przytulając do siebie

-Ale to nie wszystko –powiedział chłopacy zatrzymali się i czekali jaki będzie ciąg dalszy wieczoru po chwili producent dodał- jedziecie do Los Angeles nagrywać kolejny klip

Chłopacy wpadli w jeszcze większą furię radości.
-Jeśli nagracie dzisiaj piosenkę możecie się jutro pakować z dziewczynami i lecieć-powiedział producent
Jednak nie wyrazili oni aż tak wielkiego entuzjazmu. Ale o LA sprawiła że wzięli się do pracy i nad ranem mieli gotowy kawałek. Po wyczerpującej pracy chłopacy spali do 12:00.



*********************************************************************************
No i jest nowy rozdział dziękuję za miłe komentarze. No i tak kilka rozdziałów temu mówiłam wam o niespodziance. No to tak jeśli chcecie może powstać trzecia część książki myślałam o tym i wczoraj o 23:15 mnie olśniło. W moich wyobrażeniach ma być to coś fajnego chciałabym żeby to wypaliło. Z boku jest ankieta jeśli chcecie to klikacie "tak" no a jeśli nie to "nie". Wiadomo. Mam nadzieję że rozdział się podoba. Dzięki że jesteście :)

niedziela, 23 grudnia 2012

27.Zostańmy w Polsce...

Weszłam do mieszkania. Zastanawiałam się nad tym co mówił Steve. Dziwnie się zachowywał miałam nadzieję że porozmawiamy. Chciałam wejść do salonu i obejrzeć jakiś film lecz moją uwagę przyciągnęły płatki róż na schodach. Jakim cudem ktoś wszedł do środka? Robert? Nie to nie możliwe mówił że daje już mi spokój. Doszłam do sypialni. Bała się otworzyć drzwi nie wiedziałam co mnie czeka w środku. Na łóżku leżał bukiet róż i dookoła rozłożone były zdjęcia na których byliśmy ja i Nathan. Powoli zaczynało do mnie dochodzić że temu Steve i Bartek tak dziwnie się zachowywali. Podniosłam kwiaty i powąchałam je. Kochałam to robić. Usiadłam na brzegu łóżka i po kolei podnosiłam zdjęcia. Pod ostatnim zauważyłam kartkę.
Lena.
Jestem tak gdzie po raz ostatni byliśmy szczęśliwi. Każdy zasługuje na jeszcze jedną szansę wiem że kilka razy ją dostałem ale wierzę że mnie kochasz i dasz mi ją po raz ostatni. Znalazłem cię teraz ty jeśli chcesz znajdziesz mnie. Wiesz co robić. Znasz to miejsce. Będę czekał na ciebie. Pamiętaj tam gdzie byliśmy po raz ostatni szczęśliwi.
                                                                                                      Nathan.
Nie musiałam się długo zastanawiać. Wiedziałam co to za miejsce tylko ono jedno kojarzyło mi się ze szczęściem. Początkowo nie wiedziałam co zrobić. Chodziłam po pokoju w tą i z powrotem. Zastanawiając się czy mogę mu wybaczyć. Jednak tylko marnowałam czas bo wolałam poczuć smak jego ust niż być bez niego. Wybiegłam z pokoju, zamknęłam dom. Zauważyłam panią Douson.
-Proszę pani-krzyknęłam podbiegając do niej
-O Lena mój mąż na ciebie czeka Nathan prosił o to żeby cię podwiózł.-powiedziała
Uśmiechnęłam się. Znał mnie wiedział że za nim tęsknię czy to tak łatwo było wyczuć w moim głosie. Wiedziałam co robię. Wsiadałam do samochodu pan Douson zawiózł mnie do domku w którym byliśmy przed wyjazdem do Londynu. Koło niego było małe jeziorko. Wysiadłam z samochodu i udałam się do środka. Jednak Nathana nigdzie nie było przez okno zauważyłam go że stoi na pomoście. Podeszłam do niego po cichu. Stał w marynarce miał podwinięte rękawy spod niej wystawała biała koszulka, był w szarych rurkach i białych adidasach. Po chwili odwrócił się patrząc jak wryty. Uśmiechnął się i podniósł mnie obracając dookoła. 
-Wiedziałem że przyjedziesz-wyszeptał mi do ucha
Chłopak usiadł na pomoście a ja położyłam głowę na jego kolanach. 
-Zostańmy w Polsce-powiedziałam dodając- mam więcej wspomnień związanym stąd niż z Londynem
-A co z modelingiem?-zapytał 
-Nie wiem zobaczymy co powie Antonio. Ale co z The Wanted?-zapytałam 
-Zawsze będziemy daleko od siebie- powiedział 
-A może zrezygnuję -powiedziałam 
-Nie nie pozwolę ci na to-powiedział 
-No co i tak jestem chora-powiedziałam dodając- lekarze jakoś nie dają entuzjazmu na wyjście z mojej choroby
-Nawet tak nie myśl wszystko będzie dobrze zobaczysz-powiedział dodając- za kilka lat przyjedziemy tu z naszymi dziećmi będziemy się z nimi bawić i już nic nie przeszkodzi nam w szczęściu
Pocałował mnie w czoło. Powiał lekki wiatr. Nathan nie pytał mnie czy jest mi zimno zdjął marynarkę i przykrył mnie. 
-Musimy wracać jutro pokaz-powiedziałam 
-Zostańmy tu.-powiedział dodając jutro rano polecimy do Londynu 
Uśmiechnęłam się. 
-A zespół jestem pewna że chłopacy teraz nagrywają a ty jesteś tu-powiedziałam 
-Nie-powiedział z sarkazmem
-Wiem że kochasz śpiewać i błagam nie olewaj tego. Po pokazie pojedziemy do studia i weźmiesz się do pracy-powiedziałam
-Z tobą wszędzie i zawsze-powiedział chłopak popychając mnie delikatnie na łóżko



**********************************************************************************
Złożyło się że jest wesoły na święta. Nareszcie bo ostatnio były smutne. Dzięki za komentarze, dużą oglądalność, wypełnianie ankiet. No to teraz życzę Wam : Wszystkiego naj naj naj naj naj naj najlepszego. Żebyście zawsze byli szczęśliwi i pełni radości. A gdy nadejdzie smutek to żebyście poradzili z nim sobie bez trudu. No i cudownej miłości która będzie trwała zawsze. :** Kocham was.m A no i udanego SYLWESTRA!!!!
Kolejny rozdział pojawi się przed sylwestrem na pewno. Obiecuję.

środa, 19 grudnia 2012

26.Nic tu się nie zmieniło...

Nathan otworzył drzwi po czym wszedł do środka. Było po 16. Zauważył że przy wyjściu stoją szpilki w których widział ostatni raz ukochaną. Przechodząc obok kuchni tylko się uśmiechnął. Zajrzał do salonu.
- Nic tu się nie zmieniło.-powiedział
Po chwili zdał sobie sprawę że co miało się zmienić w pustym domu który stał przez miesiąc bez nikogo. Schodami wszedł na górę. Przeszedł korytarzem do sypialni. Zauważył stojącą walizkę. W tym momencie przyszło mu do głowy tysiące myśli jedną z nich było to że znalazł Lenę. Wpadł na pomysł. Szybko wyjął telefon i zadzwonił do Bartka
- Jest u ciebie Lena i nie kłam wiem że jest w Polsce.-powiedział Nathan
- No dobra jest.-powiedział
- Masz ją zatrzymać nie może wrócić do domu do 18.-powiedział Nathan dodając - jakby co to nie może dowiedzieć się że to ja
- Dobrze.-powiedział Bartek dodając - wymyślę coś
Bartek wszedł do pokoju gdzie siedziałam z Jenifer. Pokazywała mi pierścionek zaręczynowy  który dostała od mojego brata. Tak się cieszyłam że chociaż im się układa. Jutro miałam wracać na pokaz więc postanowiłam wracać do domu się spakować.
-Zaczekaj.-krzyknął Bartek po czym Jenifer dziwnie się na niego popatrzyła -no ten togo może obejrzymy razem film tak długo się nie widzieliśmy
-Na prawdę nie mam czasu-powiedziałam
-No weź jaka z ciebie siostra -mówił po czym się zgodziłam
W tym samym czasie Nathan szybko pobiegł do kwiaciarni właścicielka akurat zamykała lokal.
-Niech pani zaczeka-krzyknął podbiegając
-Niestety już zamykamy- powiedziała dodając - jutro o 9:00 otwieramy
-No proszę-powiedział chłopak -to ważne bardzo bardzo bardzo ważne
-Chwilę ty jesteś Nathan Sykes czytałam w gazecie jesteście parą z tą modelką Leną-powiedziała
Chłopak pokiwał potakująco głową. Po chwili pytając:
-To co pomoże mi pani?
Dziewczyna otworzyła drzwi i kiwnęła głową żeby wszedł do środka.
-To jakie kwiaty chcesz?-zapytała
-Róże -powiedział chłopak
-Ile?-zapytała ponownie
-100 w bukiecie i dużo płatków róż-powiedział chłopak
Dziewczyna popatrzyła na niego.
-Wow musisz ją bardzo kochać kupujesz pół kwiatów z mojej kwiaciarni-powiedziała uśmiechając się
Nathan ustalał w głowie plan wieczoru wiedział już co i jak zrobi. Czekał aż dziewczyna ułoży bukiet. 20 minut później przyniosła wielki bukiet róż i wielką torebkę płatków róż. Zapłacił i wyszedł. Usłyszał za sobą:
-Powodzenia.
Po obejrzeniu filmu pożegnałam się z Bartkiem i Jeniffer.
-Odbiło ci ?-zapytała Jenifer stojąc i machając do mnie jak odchodziłam
-Pomagam Nathanowi.-odpowiedział chłopak dodając-jest w Polsce był u nich w domu i wie że Lena tu jest
Chłopak położył ręce na biodrach Jeniffer przyciągnął do siebie i pocałował. Po chwili zniknęli za drzwiami.
Wracając myślałam o jutrzejszym pokazie. Nie miałam zbytnio ochoty jechać i po chwili znów wracać. Steve nie zadzwonił do mnie więc postanowiłam ponownie do niego zadzwonić. Będąc pod domem wyjęłam telefon i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Lena na reszcie gdzie jesteś?-zapytał
-W Polsce spotkajmy się jutro po pokazie-powiedziałam
-Chwila chwila gdzie? W Polsce?-powiedział chłopak
-Tak a co?-zapytałam
Chłopak po chwili zastanowienia odpowiedział:
-A nic to chyba zakłócenia -powiedział dodając dobrze spotkajmy się jutro
-Cieszę się mam nadzieję że będziesz na pokazie-powiedziałam dodając - tylko nie mów nic Nathanowi
-Raczej nie będę musiał-powiedział i po chwili walnął się ręką w czoło- wiesz ja już kończę
-Ale poczekaj-powiedziałam po czym się rozłączył
Myślałam że to faktycznie jakieś zakłócenia, ale w tym dniu wszyscy stawali się coraz bardziej dziwni albo tak mi się po prostu wydawało. Otworzyłam drzwi....




**********************************************************************************
Udało mi się napisać jednak szybciej rozdział. :) Chociaż mam tyle nauki to siedzę i piszę wena :3 Dzięki za wszystkie komentarze i za to że wypełniacie ankiety. Statystyki wyświetleń są coraz większe za co bardzo wam dziękuję. :* Liczę na komentarze. Kolejny rozdział w następnym tygodniu może na Wigilię taki prezent ode mnie. Albo w niedzielę nie wiem jeszcze zaglądajcie. Sorki że urwałam ale mam już pomysł na dalszy ciąg. :)

poniedziałek, 17 grudnia 2012

25.Bilet na lot...

W pewnym momencie zauważyłam Bartka biegnącego w moją.
- Daj jej spokój -powiedział popychając chłopaka
- Bartek o co ci chodzi?-zapytałam
- Wyjaśnię ci chodź-powiedział
- Zadzwonię- krzyknął Robert gdy szłam z Bartkiem
- Nawet nie próbuj-odwrócił się i krzyknął Bartek
Otworzył mi drzwi do samochodu.
- Możesz mi wyjaśnić.-powiedziałam
- Nie chcę żeby znowu ci namieszał.-powiedział
- Ale co on ma mi namieszać-?-zapytałam
- Wczoraj kupowałem pierścionek zaręczynowy  dla Jenifer i widziałem go kupującego też pierścionek-powiedział
- I?-zapytałam
- Myślisz że co teraz chciał zrobić?-zapytał
- Minęło tyle czasu że na pewno pokochał kogoś innego.-powiedziałam
- Gdy zawiozę cię do domu zadzwonię do Nathana żeby tu przyjechał.-powiedział Bartek
Pierwszy raz widziałam go tak stanowczego.
- Nie rób tego. Błagam cię Bartek. -powiedziałam
- Dlaczego niby. Wiem że go kochasz. Nie wiem po co wyjeżdżałaś skoro za nim tęsknisz-powiedział
- Nie tak łatwo jest mi zapomnieć o tym z Ingą.-powiedziałam dodając- proszę nie dzwoń do niego
- Zachowujesz się jak dziecko.-powiedział
- Jeszcze nikt cię nie zranił nie wiesz jak to boli kiedy wszyscy twoi przyjaciele okłamywali-powiedziałam
- Nikt mnie nie zranił ? A rodzice myślisz że tylko ciebie skrzywdzili tym że jesteśmy adoptowani pamiętaj że to samo z rodzicami przytrafiło się mnie jesteśmy rodzeństwem rozumiem dostałaś kopa ale sama bronisz się przed szczęściem. Nathan dzwonił już do mnie z 50 razy i co mam mu kłamać że nie wiem gdzie jesteś-powiedział Bartek
Zrozumiałam że to prawda to co on mówi. Użalałam się nad sobą to fakt ale skoro nie umiem zapomnieć to jak mam wybaczyć. Mam nadzieję że z czasem to minie i będę szczęśliwa. Po chwili przemyślenie:
- Przepraszam -powiedziałam
- Nie przepraszaj tylko weź się w garść i nie rób głupot nie przywołuj dawnych wspomnień z Robertem bo to się źle skończy. A i jeszcze dzwonił Steve tez cię szuka.-powiedział chłopak
Po tym jak to powiedział kazałam mu się zatrzymać. Zadzwoniłam do Steva:
- Słucham-odezwał się głos ale nie Steva kogoś innego to był Nathan
Nie odpowiadałam. 
- Lena to ty?-zapytał Nathan 
- Tak-odezwałam się nie wiem czemu
- Gdzie jesteś?-zapytał 
- Nie ważne możesz dać mi Steva- powiedziałam czując że napływają mi łzy do oczu
- Nie ma go pilnuję Tobiego jest w pracy-powiedział dodając-spotkajmy się proszę tęsknię za tobą
- Nie teraz. Powiedz dla Steva żeby zadzwonił do mnie jak wróci.-powiedziałam
- Ale co z nami? Lena proszę spotkajmy się-mówił chłopak
- Sama nie wiem co z nami-powiedziałam dodając -daj mi czas 
Chłopak jednak w uparte ciągnął temat.
- Dlaczego nie dasz mi spokoju?-zapytałam 
- Bo wiem że kochasz mnie tak mocno jak ja ciebie-powiedział dodając -wiem że teraz na pewno płynie ci łza po policzku bo chcesz się ze mną spotkać ale nie umiesz mi wybaczyć że idziesz chodnikiem patrząc albo w niebo albo na domy które mijasz
- Skąd to wiesz?-powiedziałam na chwile się zatrzymując 
- Bo znam cię-powiedział dodając- znam twoje nawyki uśmiechy wszystko wiem o tobie 
Rozłączyłam się nie mogłam tego słuchać dłużej.Z każdym słowem coraz bardziej za nim tęskniłam. I doszło do tego że chciałam się z nim spotkać. Teraz coraz bardziej zaczynam żałować tego że się rozłączyłam. Bartek miał rację. Nagle dostałam sms. 
 Od: Robert.
Przepraszam. Twój brat mnie źle zrozumiał. Przypomniałem sobie scenkę w sklepie że mnie widział. Nie kupowałem ci pierścionka był to prezent dla mojej siostry. Nie jestem dzieckiem i rozumiem że mnie nie kochasz popełniłem błędy, żałuję ich ale drugi raz nie chcę cię krzywdzić. Nie chciałem nic złego.
Wieczorem Nathan poszedł do mieszkania Leny. Wszyscy wyjechali oprócz niego. Usiadł na kanapie. Siedział przez chwilę. Po chwili wyjął telefon: 
- Chciałbym zamówić bilet na lot do Polski. Nathan Sykes- powiedział
- Dobrze. Za dwie godziny ma pan lot panie Sykes bilet będzie czekał na lotnisku-powiedziała
Nathan poszedł się spakować ale przed tym zapukał do Steva. Zaprosił go do środka:
- Lecę do Polski.-powiedział chłopak
- Nathan dobrze się czujesz?-zapytał Steve
- Wrócę jutro na pokaz Leny znajdę ją na pewno będzie na koncercie.-powiedział 
- Ale po co chcesz jechać do Polski?-zapytał Steve
- Mamy tam mieszkanie a w szczególności wiele miłych wspomnień ciągnie mnie tam chcę przypomnieć sobie to wszystko.-powiedział Nathan wychodząc


***********************************************************************************
No i jest następny kolejny będzie w weekend. Bo ten tydzień to jakiś szok tyle nauki tyle popraw nie mam zagrożeń ale chcę poprawić średnią. :* W piątek może będzie nowy. Mam nadzieję że się podoba nowy rozdział. :) Dzięki za miłe komentarze. :*


środa, 12 grudnia 2012

Muszą wygrać!!!!!!!!

Hej! Głosujcie na The Wanted na http://www.peopleschoice.com/pca/vote/votenow.jsp  muszą wygrać. Są na razie lepsi ale musimy głosować żeby wygrali. :) Klikajcie codziennie. Wierzę w to że wygrają i pokonają One Direction. :* Pomyślcie o tym jak będą się cieszyć ze zwycięstwa. :**


https://pbs.twimg.com/media/A97jPnmCcAAQ4mv.jpg

24.Zapach...

 Nathan zapukał do drzwi Steva. Nie miał zamiaru siedzieć bezczynnie chciał jeszcze raz wszystko wytłumaczyć Lenie.
-Wiesz która jest godzina-powiedział Steve zaspany
-To nie ważne chcę porozmawiać z Leną-powiedział Nathan
-Co?-zapytał zdziwiony dodając- przecież odprowadziłem ją pod drzwi
-Chwilę mówiła że idzie do ciebie -powiedział Nathan dodając-ale jak to to gdzie jest?
-Co się wogle stało?-zapytał
Steve zaprosił Nathana do środka bo wiedział że to nie zajmie kilku sekund.
Nathan zaczął opowiadać mu całą historię. Chłopak siedział i słuchał Nathana. Jako jedyny ze wszystkich umiał słuchać nie przerywając gdy ktoś coś mówił.
-Na prawdę nie wiesz gdzie jest?-zapytał Nathan po wyjaśnieniu
-Leny nawet u mnie nie było-powiedział Steve
-Jak się z tobą skontaktuje błagam daj mi znać-powiedział Nathan wychodząc
Stałam chwilę przed domem nie wiedząc czy chcę wchodzić do środka. Jeszcze godzinę temu chciałam być sama,ale teraz nie wiedziałam już czego chcę. Przełamałam się i weszłam do środka. Nie myślałam że to będzie tak boleć. Na wieszaku wisiała kurtka Nathana jeszcze pachniała jego perfumami. Przechodząc obok kuchni przypomniała mi się scenka kiedy robiliśmy śniadanie i cali się nawzajem pobrudziliśmy. Później Nathan posadził mnie na blacie stołu i całował. Usiadłam na blacie stołu i przychodziło mi na myśl coraz więcej wspomnień. Poszłam do naszej sypialni nie wiem dlaczego ciągnęło mnie tam. Był tam bałagan który zostawiliśmy przed wyjazdem. Na pólkach stały nasze zdjęcia. Wzięłam jedno i przywołałam wspomnienie. Byliśmy nad jeziorem w domku do którego nasi sąsiedzi dali nam klucze, bo byli już starsi i chcieli żebyśmy my tam pojechali. Właśnie tam Nathan zabrał mi bluzkę i uciekał po całym domu. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Zdjęcie trochę się zamoczyło moimi łzami. Coraz bardziej zaczynałam wątpić w to że dobrze postępuję będąc w naszym domu. Było jeszcze wiele zdjęć. Spojrzałam na łóżko które jako jedyne nie było przykryte stertą ubrań. Usiadłam na jego brzeg po czym upadłam do tyłu. Zawsze każde z nas miało swoją stronę ja spałam po lewej a Nathan po prawej. Położyłam się i wtuliłam się w kołdrę tylko że tym razem po stronie Nathana. Na poduszce dalej utrzymywał się zapach jego perfum mogłam je wąchać godzinami. Leżałam tak aż zasnęłam. Otworzyłam oczy spojrzałam na zegarek była 12:36. Poszłam przebrać się ponieważ nie zmieniałam sukienki byłam cały czas w niej i szpilkach. Wszystko działo się zbyt szybo dlatego nie myślałam o tym żeby się przebrać przed wyjazdem. Postanowiłam zabrać się za sprzątanie jednak jak szybko przyszło tak szybko poszło straciłam chęci po 10 minutach nie dałam rady się skupić rozpraszały mnie wszystkie rzeczy dookoła. Wycierając kurze przyglądałam się zdjęciom. Składając ubrania czułam zapach Nathana czegokolwiek bym nie zrobiła wracało jakieś wspomnienie związane z nim. Postanowiłam wziąść się w garść. Nagle przypomniało mi się spotkanie z Gabby. Znalazłam swój telefon było na nim sporo nie odebranych połączeń. Wybrałam numer Gabby i nacisnęłam zielona słuchawkę. Usłyszałam sygnał i po chwili odezwała się:
Umówiłyśmy się w parku niedaleko centrum. Założyłam jeden z zestawów od Antonia.
Usiadłam na jednej z ławek. Nagle zobaczyłam Roberta. Wiedziałam że to nie był przypadek że było to związane z Gabby.
-Hej. Przepraszam że tak wyszło, ale chciałem się z tobą spotkać i poprosiłem Gabby -powiedział siadając obok
Wstawałam gdy on usiadł.
-Dlaczego sam nie zadzwoniłeś ?-zapytałam
-Po prostu wiedziałem że nie będziesz chciała się ze mną spotkać-powiedział wstając tak samo jak ja
-Co ty wogle wiesz o mnie?-zapytałam
-Wiem i to dużo. Znam twój charakter.-powiedział Robert
-Dobra. Czego chcesz?-zapytałam
-Może się przejdziemy ?-zaproponował
Nie odpowiedziałam tylko zaczęłam iść. Uśmiechnął się.
-Chce wiedzieć jak się czujesz-powiedział
-Dobrze-powiedziałam dodając-to znaczy wyniki nie są najlepsze a ty?
-Mam przerzuty ale nie rozmawiajmy o tym-powiedział chłopak 
Posmutniałam trochę wiedziałam co to znaczy. Może powstać rak. A wtedy trudno jest wyjść z choroby.
-Ale nie smuć się-powiedział chłopak
-To wszystko?-zapytałam 
-Tak. To znaczy nie.-powiedział 
Czekałam na to co ma zamiar jeszcze powiedzieć.



**********************************************************************************
Kolejny rozdział jest. Mam nadzieję że się podoba. Chciałabym wam bardzo podziękować za miłe słowa w komentarzach. :*** Skaczę z radości gdy widzę że komuś podoba się to co piszę. :**** Dzięki jeszcze raz. :*** Nie wiem kiedy będzie następny może jeszcze w tym tygodniu. :)

poniedziałek, 10 grudnia 2012

23.Najchętniej...


Nie poszłam do Steva tylko od razu na lotnisko chciałam być z dala od wszystkich. Po kupieniu biletu miałam sporo czasu do lotu. Musiałam wszystko wytłumaczyć dla Antonia. Spotkałam się z nim.
-Nie rozumiem dla czego wyjeżdżasz?-zapytał
-Nie chce mi się o tym gadać.-powiedziałam dodając pod żadnym pozorem nie możesz powiedzieć dla Nathana że jestem w Polsce nic nie wiesz
-Ale dlaczego?-zapytał dodając-ale wrócisz na pokaz
-Tak-powiedziałam dodając-pogadaj z firmą czy nie mogę dokończyć kontraktu w Polsce
-Dobrze-powiedział dodając to twoja wypłata za ostatni pokaz i dostałaś kilka zestawów ubrań za występ
-Ok dzięki.-powiedziałam ( to te zestawy 2  3 )
-Odwieźć  cię na lotnisko?-zapytał
-Mógłbyś?-zapytałam
-No jasne wsiadaj.-powiedział otwierając drzwi od samochodu
Jadąc na lotnisko udało mu się wyciągnąć ode mnie co się stało. Nawet potrzebowałam tego żeby się wygadać.
-Nie wierzę że Nathan to zrobił na pewno to była pomyłka. On cię kocha.-powiedział Antonio
-Ktoś kto kocha nigdy czegoś takiego nie robi-powiedziałam
-Ale przecież z tego co powiedziałaś to on powiedział że to była pomyłka myślał że to ty -powiedział Antonio
-Ja go kocham najmocniej na świecie ale...-mówiłam
-Jakie ale wy jesteście dla siebie przeznaczeni wszyscy jak na was patrzą od razu się uśmiechają tak od was bije radością-powiedział Antonio
Siedziałam i myślałam o tym co mówił Antonio wiedziałam że miał rację. Ale ja się czułam zdradzona przez wszystkich oczywiście wiem że zdradziłam Nathana z Maxem ale to był pocałunek a u jego i Ingi to coś więcej. Może zrozumiałabym ale nigdy nie zrozumiem jak Max i Inga udawali parę. A jeśli to dziecko Nathana. Nie wiedziałam czy dobrze robię nigdy nie wie się czy się robi dobrze zawsze jest coś co byłoby naszą wątpliwością czy idziemy w dobrą stronę.
Przytuliłam się z Antoniem przed odprawą.
Gdy samolot wystartował i minęły dwie godziny lotu zadzwoniłam do Bartka.
-Hej przyjedziesz po mnie na lotnisko?-zapytałam
Odebrał zaspany w końcu była 02:00 w nocy.
-Co to mi się śni czy jak?-zapytał Bartek
-Nie to prawda za pół godziny będę w Polsce-powiedziałam dodając-to co przyjedziesz po mnie?
-Jesteś sama czemu gdzie Nathan?-zaczął zadawać pytania
-Nathana nie ma-powiedziałam dodając za pół godziny będę na lotnisku
-Dobrze przyjadę-powiedział
Bartek zaczął się ubierać hałasując przy tym ponieważ uderzył się nogą ob róg łóżka budząc Jenifer.
-Co ty robisz jest środek nocy?-powiedziała
-Lena dzwoniła muszę po nią jechać na lotnisko-powiedział
-Chyba ci się coś przyśniło-powiedziała dodając na pewno  śpi z Nathanem a ty jak idiota chcesz po nia jechać na lotnisko
-Nie na serio do mnie dzwoniła coś się stało-powiedział
-Dobra-powiedziała wstając i zaczynając się ubierać dodając po chwili-ale jeśli to nie prawda to dostaniesz
Na lotnisku zauważyłam Bartka z Jenifer.
-Kochanie co się stało?-zapytała Jenifer widząc mnie zapłakaną
Przytuliłam się do niej.
-Przepraszam ale nie mam ochoty nikomu opowiadać na razie o tym.-powiedziałam
-To co jedziemy do nas.-powiedział Bartek
-Nie zawieś mnie do mojego domu.-powiedziałam
-Ale czemu co się stało Lena powiedz martwimy się -powiedział Bartek
-Wszyscy mnie oszukali.-powiedziałam dodając- zrób to o co proszę zawieś mnie do mojego domu
-Oszukali co ty mówisz.-dalej mówił Bartek choć prosiłam żeby skończył
Zignorowałam go
-A i coś jeszcze jeżeli Nathan do ciebie zadzwoni nie wiesz gdzie jestem ani ty ani Jenifer- powiedziałam
-Nie teraz to na serio nic nie rozumiem-powiedział zjeżdżając na pobocze dodając po chwili-dopóki nie wyjaśnisz nam co się stało nie zawiozę cię do domu
Wzięłam głęboki oddech.
-No dobrze. Kilka miesięcy temu Nathan zdradził mnie z Inga twierdzi że był wstawiony i wszyscy powiedzieli mu że to ja jestem w pokoju do tego jeszcze Max był z Ingą tylko dlatego żeby kryć Nathana. Wszyscy wiedzieli oprócz mnie-powiedziałam na jednym wydechu
Byli zaskoczeni. Po chwili Bartek wydukał:
-To musi być jakaś pomyłka. -powiedział
-Jak widzisz nie -powiedziałam dodając -możesz w końcu zawieść mnie do domu
Ruszył nic więcej nie mówiąc tak samo Jenifer siedziała i nic nie mówiła. Chyba wreszcie zrozumieli że nie mam ochoty na rozmowy. Siedziałam i wpatrywałam się przez szybę w światła ulicznych lamp.
-Tak wogle to jak się czujesz co mówił lekarz?-nagle zapytała Jenifer
-Jest gorzej-powiedziałam
-Najchętniej zabiłbym tego gnoja nie dość że cię skrzywdził to jeszcze zaraził-powiedział ze złością Bartek
-Nawet o tym nie myśl wystarczy że mama jest z więzieniu.-powiedziałam
-A właśnie za dwa tygodnie wychodzi-powiedział Bartek
-Jak to ?-zapytałam
-Za dobre sprawowanie-powiedział
-Tata wie?-zapytałam
-Wie -powiedział Bartek dodając- ale chyba za bardzo nie jest zainteresowany tym



***********************************************************************************
Mówiłam że będzie dziś kolejny no i jest. Mam nadzieję że się podoba. W tym tygodniu na pewno będzie jeszcze jeden. :-)


sobota, 8 grudnia 2012

22.Ja ci powiem...

Gdy weszłam do pokoju zobaczyłam Maxa i Nathana siedzącego z dala od siebie. Ale to nie było zaskakujące tylko to że obaj byli poobijani. 
-Dobra. Mogę się dowiedzieć co się stało?-zapytałam 
-Nic niechcący walnęli się drzwiami-powiedziała poddenerwowana Cher
-Tak jasne oboje i tak mocno-powiedziałam dodając-ktoś mi odpowie
Wszyscy milczeli. Gdy nagle odezwała się Inga:
-Ja ci powiem
-Powie ci to co ja -powiedziała Cher wyprowadzając ją z pokoju
-Nie powiem jej prawdę.-powiedziała 
-Jaką prawdę?-zapytałam 
Nagle szybko wstał Nathan. 
-To ja muszę powiedzieć Lenie prawdę-powiedział Nathan
Nie wiedziałam już o co kompletnie chodzi. Jakiś sekret przecież nikt niczego nie ukrywał. Chwila a Max wtedy w łazience próbował coś ukryć może o to chodzi. 
-Kilka miesięcy temu gdy wyszliśmy po nagraniach poszliśmy do clubu żeby uczcić nagranie piosenki gdy wracaliśmy chłopacy powiedzieli że czekasz na mnie w pokoju. Miałaś wtedy przyjechać po sesji fotograficznej. W pokoju było ciemno. Na prawdę myślałem że to jednak ty ale rano okazało się inaczej. Byłem trochę wstawiony, było ciemno na prawdę nie wiedziałem że to nie ty i zdradziłem cię z Ingą-powiedział Nathan 
-Max dlatego powiedziałeś że nie wiadomo czy to twoje dziecko?-zapytałam
Chłopak stał nie odzywając się tylko pokiwał potakująco głową. 
-Wszyscy wiedzieliście-powiedziałam po chwili dodając -i nikt mi nie powiedział żadne z was moich przyjaciół nawet ty Nathan. I co Max związał się z Ingą żeby kryć Nathana?
Wszyscy stali nie odzywając się. 
-Zadałam pytanie-krzyknęłam 
-To nie tak-powiedziała Cher
-A jak ?-zapytałam 
-Dowiedziałaś się o chorobie jak mieliśmy ci to powiedzieć-powiedział Siva
-Na przykład tak jak teraz może by mniej bolało. Wiecie jak się czuje jak idiotka wszyscy wiedzieli tylko nie ja ukrywaliście to przed mną. Kiedy miałam się o tym dowiedzieć w dzień ślubu może ?-powiedziałam później pytając 
-Przepraszam Lena. Chciałem ci powiedzieć, ale ..-powiedział Nathan zatrzymując się
-Ale twoim zdaniem później mniej by to bolało tak ? -zapytałam
Chłopak chciał podejść i mnie przytulić. 
-Nie dotykaj mnie-powiedziałam dodając chcesz zobaczyć jak to boli to słuchaj jakiś czas temu kochałam się z Maxem podczas gdy ty spałeś za ścianą
Chłopak był lekko zdziwiony, ale był w stanie wybaczyć Lenie wszystko.
-Lena tylko się całowaliśmy -powiedział Max
-Racja, ale coś chyba mówiłeś-powiedziałam 
-Ja na prawdę nie wiedziałem że Inga tam jest byłem pewny że to ty błagam Lena-powiedział Nathan dodając zapomnijmy o tym co się stało 
-Świetny pomysł zapomnijmy.-powiedziałam dodając-zapomnijmy że się znaliśmy że byliśmy przyjaciółmi do mojego pokazu macie się wynieść stąd cieszcie się że daje wam czas. Będę u Steva przynieście tam klucze.
-Lena nie błagam-powiedział chłopak
-Cholera. Tak mnie skrzywdziłeś a ja nadal tak cię kocham-powiedziałam dodając- gorzej że gdy to się dzieje drugi raz nie jest tak łatwo wybaczyć
-Tak długo jak mnie kochasz nie odpuszczę i będę się starał aż mi wybaczysz pamiętaj-powiedział Nathan
Łzy lekko spłynęły mi do oczu.
-Daje wam dwa dni na zniknięcie z mojego życia. Nie czuję się zdradzona przez Nathana tylko przez was wszystkich. Chcieliście żebym się dowiedziała w innym momencie żebym to lepiej zniosła nie wiem czy kiedykolwiek byłby lepszy czas 
Poszłam zabrać kilka swoich rzeczy żeby nie musieć wracać do czasu aż wyjdą. Już sama nie wiedziałam. Jeszcze nigdy nie czułam się tak zraniona wkońcu wszyscy wiedzieli to oprócz mnie. Musiałam wszystko przemyśleć.



********************************************************************************** 
Szybciej dodałam rozdział bo go napisałam. Wzięła mnie wena no to piszę. Ale coraz bardziej komplikuje. Mam nadzieję że się podoba. Liczę na komentarze.

czwartek, 6 grudnia 2012

21.Tęskniłbyś...

Steve zabrał mnie na kolację do restauracji Petrus. Założyłam to .
-Z kim został się Toby? -zapytałam
-Z opiekunką-odpowiedział Steve
-Opowiedz mi coś o sobie-powiedziałam
Znałam go, ale prawie nic o nim nie wiedziałam. Byłam ciekawska taka już moja natura.
-A co chcesz wiedzieć?-zapytał
-Nie wiem. Wszystko-odpowiedziałam
-Mam brata i siostrę mieszkają w Polsce-powiedział dodając moi rodzice mieszkają w innej części Londynu. Ej no na serio co mam ci powiedzieć?
Napiłam się łyka wina i uśmiechnęłam się.
-Wiesz o nie wszystko a ja o tobie nic.-powiedziałam dodając- mogę wiedzieć dlaczego rodzice Natalie powiedzieli że ją biłeś?
-Nigdy jej nie uderzyłem. Kiedyś gdy się pokłóciliśmy Natalie wychodząc uderzyła się ręką ob regał. Poszła do rodziców i naopowiadała im że to ja ponieważ zrobił się siniak i był widoczny-powiedział dodając jej rodzice nigdy nie uwierzyli mi że nic jej nie zrobiłem
-Ale się nie rozstaliście?-zapytałam
-Nie tydzień później okazało się że jest w ciąży, a wciąż ją kochałem więc nie mogłem się z nią rozstać.-odpowiedział
-Dobra przestańmy gadać o mnie.-powiedział dodając- kiedy ślub ?-zapytał patrząc na moją rękę
-Nie wiem co mam robić-powiedziałam- lekarz cały czas namawia Nathana żeby wyjechał i mnie zostawił nie rozmawiał z nim o tym każdego wieczoru zastanawiam się co zrobić-powiedziałam
-Nie wiedziałem że chcesz się z nim rozstać-powiedział Steve
-Tego nie powiedziałam, ale mój stan się pogorszył nie darowałabym sobie gdybym zaraziła Nathana ta choroba jest śmiertelna tak naprawdę z niej nie ma ucieczki-powiedziałam
-To nie znaczy że nie możesz być szczęśliwa- powiedział
-Nie chcę być szczęśliwa kosztem innych-powiedziałam dodając- może najlepszym wyjściem byłaby ucieczka
-Nawet o tym nie myśl. Jeszcze bardziej skrzywdzisz Nathana i siebie-powiedział Steve
-Tęskniłbyś?-zapytałam
-Nie wiesz jak.-powiedział
Dobra zrobił się trochę dziwnie. Nie wiem po co zadałam mu te pytanie chyba żeby się dowartościować. Nie sama nie wiem.
-Po jutrze pokaz.-powiedział Steve dodając-na pewno wygrasz wszystkie statuetki
-Zdziwisz się bo żadnej nie zdobędę -powiedziałam
Chłopak roześmiał się na cały głos.
-Świetny żart.-powiedział dodając nikt nie jest dla ciebie konkurencją jesteś wyjątkowa
-Steve. Przestań-powiedziałam
-No co mam kłamać że nie wygrasz?-zapytał 
-Masz mówić prawdę a nie wymyślać-powiedziałam
-Mówię prawdę wygrasz -powiedział
-Będziesz na pokazie? -zapytałam
-Tak ja i Toby-powiedział dodając a tak wgl to rozmawiałem z Tobym o tej sprawie z "mamo"
-Jest mały rozumiem to-powiedziałam
-Wiem ale nie chcę żeby Nathan był zły czy żebyś czuła się niezręcznie-powiedział
Postanowiliśmy już wracać. W końcu Nathan mógł być trochę wściekły i tak powiedziałam mu że wrócę wcześniej. 
-Jeszcze raz dzięki za to że Toby jest ze mną-powiedział Steve stojąc przy moim mieszkaniu 
-Przestań. Jesteś świetnym ojcem inaczej to nie mogło się skończyć.-powiedziałam 
-Dobra. Ja już idę zobaczyć co za małym-powiedział dając mi całusa w policzek
Drzwi otworzyła mi zdenerwowana Cher.
-Dobrze że już jesteś-powiedziała
-Co się stało?-zapytałam 
Gdy weszłam do pokoju zobaczyłam.....



********************************************************************************
Dziś MIKOŁAJKI. Nowy rozdział to taki prezent dla was ode mnie. :-) Bo w tym tygodniu nie miało być więcej rozdziału. :-) Cieszę się że są nowi obserwatorzy. :-) Dzięki za to że oglądalność mojego bloga wzrosła. :-) Mam nadzieję że rozdział się wam podoba. Następny rozdział w poniedziałek. :*** Liczę na komentarze bardzo mi na tym zależy żeby wiedzieć czy się wam podoba można komentować nie mając konta ponieważ jest ustawiona funkcja anonimowa. :***** Rozdział jest urwany bo będzie nowy wątek. Nominacje będą w weekend do Liebster Award. Bo muszę wymyślić pytania. :***

środa, 5 grudnia 2012

Liebster Award

Dzięki za nominacje I love nutella ♥. Nie myślałam że zostanę nominowana. :-) Bardzo się cieszę :-) Dzięki :*****



Ulubiona piosenka ?  
Oj ile ich jest. To nieliczne z nich:
Lifehouse- You and me
Parachute- Forever and always
The Wanted- I found you 
Żelki vs Twix ?  
Żelki :-) Choć długo można się zastanawiać. :-) 

Ulubiony napój ?  
Nestea

Masz rodzeństwo ?  
Tak.

Jak widzisz swoją przyszłość ? 
Dziennikarka. Kocham pisać. Radio lub gazeta. :-) Może nawet w przyszłości wydanie własnej książki. 

Facebook czy twitter?
Facebook. Choć coraz częściej twitter. Ale facebook.

Ulubione imię męskie ? 
Dawid. :-) 

Jakiej muzyki słuchasz ?
Pop czasem rap. Hip hop. 

Jaka byłaby twoja reakcja, gdyby twój idol przechodził koło ciebie ?  
Nie wiem sama. Na pewno nie zaczęłabym krzyczeć. Może poprosiłabym o zdjęcie i autograf. Musiałabym to przeżyć.  

 Kto jest twoim idolem?
Nathan Sykes. :* Całe The Wanted. 

Czy jakaś sława obserwuje cię na tt? Jeśli tak to kto? 
Tak. Damian Skoczyk.

Jeszcze raz dzięki za nominację. :* Jutro lub później dodam nominacje i pytania. Idę się uczyć. :**


poniedziałek, 3 grudnia 2012

20.Jesteś niesamowita...

Tak jak się umawialiśmy Toby został z nami a Steve poszedł do prawnika.
-Pójdziemy gdzieś?-zapytał maluch
-No jasne może do Muzeum Historii Naturalnej -powiedziałam
Wiem że to nudno brzmi ale jest tak super. Chłopiec pokiwał potakująco na propozycję. Chłopiec po wejściu od razu się zaciekawił wszystkimi okazami które znajdowały się w środku. Byliśmy tam wszyscy ale nikt chyba się nie nudził. Później poszliśmy na obiad, ponieważ nikt nie wyrażał chęci na gotowanie w domu. Nagle zadzwonił do mnie telefon:
-Hej Lena pamiętasz mnie?-zapytał głos
-Nie raczej nie -powiedziałam
-To ja Gabby siostra Roberta-powiedziała
-A już wiem- powiedziałam
-Możemy się spotkać?-zapytała
-Tak, ale jestem w Londynie-powiedziałam
-Za kilka dni tam będę-powiedziała
-Dobrze po jutrze mam pokaz-powiedziałam dodając-możesz przyjść
-Ok będę po pokazie czekać za kulisami-powiedziała
Gabby to siostra Roberta poznałyśmy się bo mieszkała u niego. Chwilę zastanawiałam czego może chcieć, jednak szybko zapomniałam o tym, bo przyszedł Steve.
-I co?-zapytałam gdy wracaliśmy do apartamentu
-Są małe szanse na to aby zabrali mi Tobiego- powiedział
-Widzisz mówiłam.-powiedziałam przytulając go
-Tak się cieszę prawnik powiedział mi że nie ma podstawy do zabrania mi dziecka, nawet jeśli nie mam partnerki-powiedział dodając- dzięki za pomoc
-Nie dziękuj wystarczy że przyjdziesz na pokaz i rozdanie nagród -powiedziałam
Uśmiechnął się. Dołączyliśmy do reszty. 
Max chyba nie pamiętał do końca co się wczoraj wydarzyło. Trochę dręczyło mnie że nie chciał powiedzieć o co chodzi.  A może gadał bo był pijany. 
Wszyscy byli zadowoleni nie na długo. Dlaczego? Pod mieszkaniem Steva stali jacyś ludzie po chwili okazało się że to jego teściowe. 
-Przyszliśmy po Tobiego- powiedzieli
-To są chyba jakieś żarty nie możecie go zabrać-powiedział stanowczo Steve
Mały Toby był przestraszony podbiegł do mnie mówiąc
-Mamo ja się boję
Wtedy dopiero zaczęło się piekło. 
-Nie pozwolę żeby mój wnuk mówił do jakiejś lafiryndy mamo-powiedział dziadek chłopca
-Nie nazywaj jej tak-powiedział Steve
-A to niby dlaczego jest modelką pokazuje dupę dla każdego-powiedział starszy pan
-Wynoście się-krzyknął Steve dodając -nie chcę mieć kłopotów bo coraz bardziej zaczynacie sobie grabić
-No co uderz tak jak kiedyś Natali- powiedział
-Nigdy jej nie uderzyłem tylko mnie oczerniacie i tak nikt w to wam nie uwierzy-krzyknął Steve
Chłopiec tak się wystraszył że wtulił się we mnie. Sama nie wytrzymałam:
-Nie widzą państwo co robią spójrzcie na Tobiego jak się boi. Umiecie tylko oczerniać a nie widzicie że Steve jest najlepszym ojcem na świecie. Zależy mu na Tobim i kocha go najmocniej na świecie a wy zamiast go wspierać dołujecie go. Myślicie że nie przeżył śmierci waszej córki opowiadał mi o niej wspaniałe rzeczy i na waszym miejscu szanowałabym go i była mu wdzięczna za to co robi. Chłopiec jest przywiązany do niego a wy chcecie rozdzielać go z ostatnim rodzicem jakiego ma. Radziłabym dobrze wszystko przemyśleć czy kierują się państwo szczęściem dziecka czy własną dumą
Steve był trochę zaskoczony że Lena stanęła w jego obronie. Zauważył że pomaga mu w każdej chwili nawet jeżeli ktoś ją oczernia umie przeciwstawić się temu i to olać a bronić kogoś innego. Był nią zdumiony i tym w jaki sposób wypowiedziała te słowa z dumą i nadzieją że uda się ich przekonać.
-Chcemy tylko szczęścia Tobiego- powiedziała babcia chłopca
-To bądźcie jego kochającą babcią i dziadkiem a nie wrogami-powiedziałam 
Starsi państwo stali chwilę.
-Przepraszam za to co powiedziałem o pani -powiedział dziadek Tobiego
Nic nie odpowiedziałam.
-Wycofamy sprawę jeżeli będziemy mogli przyjeżdżać do naszego wnuka-powiedziała pani
-Nigdy wam tego nie zabraniałem-powiedział Steve
Kilka minut później już ich nie było. Zaprosił mnie do siebie. 
-Jesteś niesamowita-powiedział Steve przytulając i podnosząc mnie do góry
-Nie przesadzaj-powiedziałam dodając- drobiazg 
-Drobiazg? Nie wiem jak mam ci dziękować zapraszam cię na kolację dziś wieczorem-powiedział



***********************************************************************************
Dzisiaj krótki ale wczoraj dodałam nowy i dziś temu krótszy w tym tygodniu dodam jeszcze jeden nowy. Nie wiem kiedy ale na pewno dodam. Nie no on nie jest krótki hehe :-) 20 rozdział no to jeszcze 30 bo jeśli nie wiecie to moja poprzednia książka miała 50 rozdziałów więc ta tez tyle będzie miała. Więc jeszcze dużo dużo dużo dużo pisania. Mam nadzieję że się cieszycie :*** Bo ja na razie nie chcę kończyć :**

niedziela, 2 grudnia 2012

19.Nie mogę wyobrazić sobie życia bez Tobiego...

Niestety nie mogę się przenieść do innego lekarza. Nikt nie rozumie tego że on tylko szkodzi. Gdy dowiedziałam się od Nathana że mnie okłamał. Wparowałam do gabinetu ze złością:
-Wie pan co ale to już jest na prawdę przesada kiedy miałam się tego dowiedzieć w swoim czasie? gdy będę umierać to są jakieś kpiny wogle kto panu pozwolił leczyć dla każdego pacjenta wciska pan kit?
-Po co miałem panią martwić skoro pogorszenie jest małe-powiedział spokojnie
-Nienawidzę gdy ktoś jest nie szczery jak mam po tym panu ufać że wszystko będzie okey?-zapytałam podniesionym ale lżejszym tonem
No tak przypomniało mi się szczerość o której mówię a sama nie jestem taka wobec Nathana. Ale to jest w końcu lekarz on musi być szczery z pacjentami.No tak oczywiście jest jakaś wymówka zawsze się znajdzie żeby nie mówić prawdy.
-Mam syna w twoim wieku i wiem jak znosi informacje o tym że jego stan jest gorszy-powiedział
Może i trochę złagodniałam. Mówił już o nim dla Nathana.
-Nawet jeśli bym to źle znosiła ale chcę wiedzieć co się dzieje.-powiedziałam i wyszłam z gabinetu nie odzywając się ani słowem więcej
Gdy wróciliśmy do domu akurat wszyscy przygotowywali obiad. Kurczak moje ulubione danie. Było pyszne.
-Ej a może pójdziemy do Hyde Park-zaproponował Siva
Wszyscy zawsze byli zgodni na propozycje wyjścia gdziekolwiek. Wiedziałam że mały Toby lubił wychodzić na spacery więc zapukałam do Steva
-Hej może miałbyś ochotę wyjść z Tobym na spacer?-zapytałam
-Widziałem że są u ciebie przyjaciele nie chcę żebym był jakimś problemem.-powiedział Steve
-Co ty mówisz przestań idź się przebrać a ja pójdę po Tobiego- powiedziałam
Chłopiec siedział i bawił się w swoim pokoju samochodami.Wyjrzałam zza drzwi pukając
-Lena-zerwał się chłopiec i zaczął biec w moją stronę przytuliłam się do niego
Ubrałam go. Steve zapoznał się ze wszystkimi. Tak samo Toby. Był trochę wstydliwy ale jak na malucha to nie najgorzej. To dziwne że po kilku spotkaniach tak się do mnie przywiązał że szedł ze mną za rękę. Nie mogłam przecież powiedzieć do niego puść mnie czy coś. Nathan w pewnym momencie wziął chłopca na barana a Siva i Jay zabawiali go głupimi minami.
-Czemu do mnie nie zaglądaliście?-zapytałam
-Byliśmy kilka razy ale ciebie nie było-powiedział dodając-ale byliśmy na twoim pokazie
Uśmiechnęłam się. Nagle usłyszałam że ktoś mnie woła
-Lena! Lena ! Lena! -wołał Antonio
-Co się stało?-zapytałam
Wszyscy się zatrzymali myśląc że coś złego się wydarzyło.
-Mówiłem ci że za tydzień masz pokaz i będą wręczane nagrody "Around Model"-powiedział
-No i...-mówiłam
-Zostałaś nominowana do 3 z 5 nagród.-powiedział
Nie wierzyłam w to co słyszę.
-No to mamy świetny powód do świętowania-powiedziała Cher
-Nie tak szybko jeszcze nic nie wygrałam-powiedziałam dodając- ale to niezły pomysł 
Postanowiliśmy pójść do jakiegoś clubu, ale najpierw do parku. Toby rzucał chleb dla kaczek z Cher, Pegi i Ingą. Chłopacy gadali o zespole i przenosinach do Londynu. A Steve siedział jakiś dziwny na ławce. Od początku wyjścia był już jakiś dziwny. Usiadłam obok niego.
-Co się stało?-zapytałam
-Nie mogę wyobrazić sobie życia bez Tobiego- powiedział
-Co ty mówisz?-zapytałam
-Kilka dni temu byli u mnie moi teściowie chcą mi go zabrać-powiedział dodając-twierdzą że on potrzebuje mamy, wiem o tym ale nie łatwo jest zapomnieć i na zawołanie pokochać kogoś
-Pomogę ci. Nikt nie może go zabrać ot tak-powiedziałam
-A może oni mają rację pamiętasz jak powiedział do ciebie "mamo" wtedy tak mnie zabolało że nic nie mogę zrobić ja jej nie przywrócę a poza tym on nie pamięta jej nawet nie rozumie pojęcia tego-powiedział
-Nie wiń siebie za to. Zajmujesz się nim świetnie.-powiedziałam dodając-jeżeli chcesz mogę się nim zając jutro a ty poszukasz jakiegoś prawnika
-Mogłabyś?-zapytał 
-No jasne. Spójrz-powiedziałam wskazując na dziewczyny bawiące się z Tobym-mnie nie dopuszczą do niego
Uśmiechnął się. Odwzajemniłam uśmiech. 
Wieczorem tak jak planowaliśmy poszliśmy do 49Club. Trzeba było się ubrać jakoś inaczej. Dziewczyny nie były przygotowane na wyjście do clubu więc wszystkie napadłyśmy na moją szafę. ( ja , Cher , Pegi , dla Ingi przyniósł sukienkę Antonio bo w mojej szafie nie było ciążowych )
Chłopakom oczywiście spodobał się nasz wygląd. Przed wyjście postanowiłam że zajrzę do Steva. Zapukałam do drzwi otworzył mi zapłakany. 
Przytuliłam go pytając -co się stało?
-Byli tu dziadkowie Tobiego wnoszą sprawę do sądu o przyznanie im opieki nad nim.-powiedział
-Jutro z samego rana masz przyprowadzić Tobiego i działać-powiedziałam 
-I tak zrobię-powiedział dodając-udanej zabawy
-Może chcesz żebym została?-zapytałam
-Nie, idź i baw się dobrze-powiedział zamykając drzwi
W clubie była świetna muzyka. Każdy zamówił drinka oprócz Ingi. Zaczęliśmy tańczyć. Tańczyliśmy w parach ale później się rozkręciliśmy i oddzielnie tańczyły dziewczyny a oddzielnie chłopacy. Od szpilek zabolały mnie trochę nogi dlatego poszłam do łazienki chcąc zakleić poloplastrem aby nie zrobiła się rana. No tak mogłam się spodziewać kto za mną wjedzie. 
-Max ile razy jeszcze wejdziesz za mną do damskiej?-zapytałam
-Tyle razy dopóki mnie znowu nie pocałujesz-powiedział 
-Ja?-zapytałam ze zdziwniem
-Dobra mogę i ja-powiedział po czym złapał mnie i popchnął w stronę wc. Zamknął drzwi. 
-Chyba sobie żartujesz co będzie jak ktoś wejdzie-powiedziałam
-Wtedy będziesz o tym myśleć.-powiedział 
-Nie zrobię tego kolejny raz dla Nathana-powiedziałam dodając zejdź chcę wyjść
Chłopak nie odpuszczał i dalej stał.
-A co gdy zrobię tak?-zapytał 
Odsunął lekko ramiączko mojej sukienki i musnął po nim swoją wargą
-Max ja nie żartuje wypuść mnie -powiedziałam dodając po co to robisz ? dlaczego mnie tak krzywdzisz 
Max dalej w uparte ignorował to co mówiłam.
-Inga za miesiąc będzie rodzić-krzyknęłam 
-Wiem a kto mówił że to moje dziecko-powiedział chłopak



**********************************************************************************
No i jest rozdział kolejny. Nawet długi :-). Mam nadzieję że się podobał. Komentujcie !! :-) Niedługo kolejny. :-) Dzięki za głosy na http://www.nivea.pl/Porady/ext/pl-PL/zimowe_pocalunki?galeria=2028   pamiętajcie że możecie oddać głos codziennie. Jestem wdzięczna każdemu kto go oddaje a nawet jeśli jeden odda :****

czwartek, 29 listopada 2012

Hej.

Hej wszystkim. Dzięki za to że czytacie mojego bloga znaczy książkę. :*** Mam do was wielka prośbę. Biorę udział w konkursie z Nivea. Oto link:  http://www.nivea.pl/Porady/ext/pl-PL/zimowe_pocalunki?galeria=2028  znajduje się tu mój projekt i mam do was ogromną ogromną ogromną prośbę abyście kliknęli tam podoba mi się. Błagam was :-) z góry dzięki za każde kliknięcie możecie klikać codziennie lub przez dzień jak chcecie. Ale będę wam bardzo bardzo bardzo wdzięczna za to :**** 
Dzięki :-) 
Jakby co to Magda-Butterfly. Dzięki:***

18.Jest gorzej.

Następnego dnia rano tak jak zamierzaliśmy pojechaliśmy do Elizy i maluszka. Nie powiedziałam nic Nathanowi. Bałam się tego. Ale wiedziałam że nadejdzie taki dzień że będę musiała powiedzieć mu prawdę. To było mocno nie fair ale nie dałam rady się przełamać. Był ciepły dzień więc założyłam to. Postanowiliśmy pójść piechotą ponieważ była cudowna pogoda. Szłam z Nathanem za rękę za nami szli Siva i Cher a razem z nimi Max i Inga natomiast z nami Tom, Jay i Pegi.
-Dziś musisz iść na badania-powiedział Nathan
-Wiem pobędę trochę u Elizy i pójdę-powiedziałam
-Pójdę z tobą-powiedział Nath
-Cieszę się-powiedziałam dając mu całusa w policzek
-Ej zakochańcy a tak wogle to kiedy ślub?-zapytał Siva
Popatrzyłam na Nathana, a później na Maxa. Chodziła mi tylko jedna myśl po głowie: dlaczego go nie odepchnęłam?
-Dowiecie się w swoim czasie-powiedziałam
-Trzymam was za słowo już tylko wy zostaliście a tak się kochacie-powiedziała Pegi uśmiechając się
-Jak to tylko my? A Max i Inga?-zapytałam zdziwiona
-Mieli ślub cywilny kilka tygodni temu-powiedział Jay
-Dobrze wiedzieć-powiedziałam patrząc się na Maxa ze złością
-Nie złożyło się jakoś-powiedział Max
-No rzeczywiście nie było żadnej okazji-powiedziałam sarkazmem po chwili zorientowałam się że wszyscy nie wiedzą o co chodzi
-Po prostu przykro mi że nic nie powiedzieliście-powiedziałam żeby się wykręcić
Mała była przesłodka. Miała niebieskie oczka po mamie. Wszyscy zachwycali się małą. Godzinę później Jay Pegi Cher Siva Max i Inga poszli na zakupy do domu bo nie było prawie nic do jedzenia. A zostałam ja i Eliza. Eliza widząc że jest coś nie tak wygoniła chłopaków pod pretekstem chęci czegoś słodkiego.
-Mów co się dzieje-powiedziała
-Nic a co miało się stać?-zapytałam
-Znam cię. Mów.-powiedziała
-Wydaje ci się. Wiesz to może przez badania które mam dziś-powiedziałam
-Tak tak co zaszło pomiędzy tobą a Maxem?-zapytała
-Co? Przestań-powiedziałam
-Siedział i się gapił na ciebie ślepy by to zauważył-powiedziała Eliza dodając po chwili-nie ściemniaj i mów widzę że chcesz
Skąd ona to wiedziała. Nie no przecież to ukrywałam.
-Dobra lepiej powiedz jak nazwiecie małą-powiedziałam
-Właśnie widzę jak nic się nie stało kilka minut temu mówiłam że Amelka-powiedziała
-A no tak-powiedziałam
-Gadaj zanim chłopacy przyjdą-powiedziała
Głupio było mi się do tego przyznać. Jednak poddałam się musiałam to powiedzieć miałą straszny dar przekonywania.
-Wczoraj wieczorem całowałam się z Maxem.-powiedziałam
-Czegoś nie rozumiem jak to ?-zapytała trochę zdziwiona ale sama chciała znać prawdę
-Sama nie wiem powiedział że mnie cholernie kocha no i pocałował ale nie tak normalnie tak namiętnie że sama nie wiem co się mu stało do tego o mało nie doszło do no wiesz...-odpowiedziałam 
-Gadałam z nim ostatnio i mówił że już nic nie ma , ale nawet wzięli ślub z Ingą-powiedziała dodając-nie odepchnęłaś go 
-No właśnie nie i nie wiem co się ze mną stało-powiedziałam 
-Lena błagam nie zaczynaj znowu kochasz Nathana nigdy nie kochałaś Maxa -powiedziała dodając- nie mieszaj błagam
Milczałam. Wiedziałam że ma rację, ale no sama zaczęłam się gubić w tym wszystkim.
-On będzie miał dziecko-powiedziała Eliza
-Wiem-powiedziałam dodając-kocham Nathana nie mam pojęcia co się wczoraj stało za kilka dni wyjedzie i wszystko wróci do normy
-No nie zupełnie-powiedziała Eliza
Spojrzałam na nią zabijającym spojrzeniem.
-Chłopacy przenoszą się do Londynu.-powiedziała
Zatkało mnie. Po prostu świetnie. Był oczywiście plus że Nathan będzie blisko mnie, ale Max. Nath na pewno się dowie prędzej czy później. Nie muszę mu powiedzieć sama. Choćby i dziś. Boję się tylko jego reakcji zdołałam zobaczyć już co potrafi zrobić i to nie raz gdy jest wściekły. Ale gdy mu powiem dowie się Inga. Jedno kosztem drugiego. Pożegnaliśmy się z Elizą, Tomem i małą Amelką. Czekała mnie wizyta. Czasami wydawało mi się że to kara za wszystkie błędy które popełniłam.Może i miałam rację.
Usiedliśmy w gabinecie lekarza. 
-Wyniki nie są najlepsze poprawa jest bardzo mała.-mówił lekarz dodając-ale ważne że leczenie ma jakiś pływ na chorobę trzeba być dobrej myśli 
Cieszyłam się że była chociaż jakaś poprawa nawet jeśli była najmniejsza. Kilkanaście minut później lekarz poprosił abym zostawiła go z Nathanem wiedziałam o co chodzi chłopak niechętnie się zgodził.
-Nathan zostań na chwilę-powiedział lekarz gdy już wychodziliśmy
-Nie chcę znowu wysłuchiwać tego co pan mówi-powiedział chłopak
-Zostań to ważne-powiedział 
Wyszłam i poszłam do Elizy i Toma. 
Tymczasem w gabinecie:
-No więc słucham-powiedział chłopak
-Dalej jesteście razem-powiedział lekarz
-Niech pan nie myśli że kiedyś zrobię to co pan mi kazał-powiedział 
-Dobrze ci radzę póki jeszcze masz czas-powiedział 
-Ale przecież jest lepiej-powiedział Nathan 
Lekarz pokiwał głową.
-Okłamał pan nas?-zapytał chłopak
-Niestety jest gorzej. Ona się nie długo dowie o tym.-powiedział 
-Nie no świetnie co z pana za lekarz że okłamuje pacjentów-powiedział Nathan
-Wszyscy załamaliby się wtedy-powiedział 
-W tym momencie ma pan o jednego pacjenta mniej do uszczęśliwienia zabieram stąd Lenę-powiedział podniesionym głosem Nathan
-Uważaj co robisz to może pogorszyć jej stan.-powiedział dodając- ostatni raz powtarzam zanim wyjdziesz jeśli ją kochasz to zostaw ją
-Dobry żart zostawić ją nigdy powtarzam nigdy więcej ma pan mi tego nie radzić dobrze wiem co robię.-powiedział chłopak wychodząc trzaskając drzwiami. Był wkurzony że lekarz okłamał Lenę mówiąc że jest lepiej a jest przeciwnie.



*********************************************************************************
Nareszcie długi. :-) Liczę na komentarze. Jeśli to czytasz to weź udział w ankiecie. :-)  Niedługo następny. Mam nadzieję że się podoba.:**

wtorek, 27 listopada 2012

17.Stop co my robimy..?

-I co i co?-dopytywali się wszyscy po kolei
Uśmiechnął się. 
-Mam córeczkę-powiedział Tom 
Wszyscy naskoczyli na niego z gratulacjami. Nie mogliśmy wejść do Elizy i maleństwa no bo musiała na razie odpoczywać dopiero następnego dnia. Wszyscy wrócili do apartamentu. Wszyscy się położyli jednak ja jeszcze siedziałam w kuchni i piłam kakao. Wogle nie byłam zmęczona. Każdego wieczoru tak samo siedziałam do późna rozmyślając to było już coraz bardziej monotonne ale kochałam to topić smutki w kakale. To był mój czas kiedy byłam sama. Jednak tego dnia nie mogłam być sama po chwili do kuchni wszedł Max. Nie no świetnie pomyślałam. Nie odezwałam się do niego. Siedziałam nie zwracając uwagi.
-Jak się czujesz?-zapytał przerywając ciszę
-Dobrze-odpowiedziałam z niechęcią
-Dalej się na mnie gniewasz?-zapytał 
-Może-odpowiedziałam 
-Ile razy mam cie przepraszać.-powiedział 
-Nie będziesz musiał jeśli nie będziesz dawał mi powodów do tego-powiedziałam 
-To ci nie pasuje Inga.-powiedział 
-A co mi powiedziałeś że ci się podoba. No jasne mieć dziecko z tym kto się ci podoba kochać a podobać to dwa inne słowa. Zobacz jak to wogle brzmi mówiąc do niej kocham cię kłamiesz-powiedziałam z pretensją
-Kocham ją-powiedział 
-Wiesz co zdecyduj się nie dawno czepiałeś się że to przeze mnie nie możesz powiedzieć że ją kochasz a dziś kocham ją-powiedziałam 
-Bo taka jest prawda-powiedział 
-Max !!!!! Przestań wiesz szczerze to mnie nie obchodzi-powiedziałam wstając
On stał oparty o blat szafki przy drzwiach. 
-O nie tak szybko chcesz znać prawdę. -powiedział łapiąc mnie za rękę
Pokiwałam głową potakująco. 
Zamknął drzwi. Zrobiło się trochę dziwnie. Nie wiedziałam o co chodzi. 
-Zrozum że cholernie cię kocham nikogo innego tylko ciebie i nigdy nie pokocham kogoś tak jak ciebie. Żadnej Ingi i innej. Ty jesteś wyjątkowa i zawsze zawsze będziesz.-powiedział 
Mówił to patrząc się unikałam jego wzroku ale to nie było łatwe jak stał tak blisko. Musnął delikatnie moja wargę. Nie zauważając sprzeciwu zaczął namiętnie całować. Uległam mu po prostu uległam ale dlaczego go nie odepchnęłam. Posadził mnie na stół nie odrywając się od moich ust. Miałam koszulkę na ramiączkach. Powoli zaczął ją zsuwać z ramion i je całować. Po chwili się ocknęłam z tego wszystkiego 
-Stop co my robimy?-krzyknęłam pytając
Jednak on nic z tego nie robił i dalej muskał moje ramiona. Nie teraz to już na serio. Stanęłam przed nim i zaczęłam poprawiać ramiączka od bluzki. 
-Nie odepchnęłaś mnie.-powiedział kładąc ręce na moje biodra i przyciągając do siebie bliżej.
Stałam nie wierząc co przed chwilą zrobiłam gdy Nathan był w pokoju obok.


********************************************************************************
 Krótki wiem, ale przynajmniej jest. :-)
Ok zaczynam sama siebie przerażać kolejnymi rozdziałami nie wiem co będzie dalej. :-) Zobaczymy co wymyślę w następnym, boję się sama myśleć jak to dalej będzie. Liczę na komentarze. :-) Obok są ankiety kliknijcie :-) Jeśli chcecie. :-) Będzie mi miło :*****

poniedziałek, 26 listopada 2012

16.Niespodzianka...

Mijały dni a ja coraz bardziej dopuszczałam do siebie myśl że jestem chora i muszę się wziąść w garść. Nadszedł dzień przyjazdu wszystkich do Londynu. Po wejściu wszystkich zaczęły się od razu pytania. No tak jak myślałam. Po obiedzie gdy usiedli w salonie. Postanowiłam że im powiem.
-Wiecie że Robert mnie nie dawno szukał. Znalazł ale nie miał złych zamiarów można powiedzieć że dobre. Jestem zarażona wirusowym zapaleniem wątroby typu B-powiedziałam
Nikt się nie odzywał. Siedzieli i milczeli.W końcu tego chciałam żeby nikt mi nie współczuć.Po chwili jednak odezwała się Eliza:
-Ale jak to żartujesz prawda? -zapytała
Pokiwałam przecząco głową.
-Czyli jesteście oboje chorzy?-zapytał Tom
-Nie.-odpowiedziałam
-Jak to czyli wy się no wiecie nie..-nie wiedział jak ma to sformułować wiadomo o co chodzi
-Nathan jak był mały dostał szczepionkę-powiedziałam
-Nie wiem co mam powiedzieć. Przykro mi -powiedziała Eliza po chwili mnie przytulając
Aby uniknąć współczucia reszty.
-Błagam was tylko traktujcie mnie jakby tego nie było tej całej choroby nie współczujcie mi nic nie gadajmy o tym po prostu-powiedziałam pewna siebie
Przez chwilę jeszcze wszyscy siedzieli uśmiechnęłam się sama z siebie.
-To o której idziemy na dyskotekę?-zapytał Tom
Eliza go walnęła ręką.
-Świetny pomysł Tom-powiedziałam
Po kilku minutach napięta atmosfera opadła i było tak jak kiedyś.Wszyscy się śmieli i zapomnieli o tym co się wydarzyło kilka minut wcześniej. Jak ustaliliśmy poszliśmy na dyskotekę. Świetnie się bawiliśmy dobrze mi robiło to bo wtedy nie myślałam o tym co było najgorsze. Tym razem nie odważyłam się na taniec na stole. Kolejny dzień był dniem pokazu. Wszyscy oczywiście przyszli i usiedli w pierwszym rzędzie. Prawie na każdym pokazie miałam trzy stroje tak samo było na tym. 1 2 3 . Wszystko okazało się sukcesem po tym poszliśmy na kolację. Zostałam w ostatniej sukience. Wieczór mijał szybko jednak nie obyło się bez niespodzianek. Eliza była w ciąży jak wiadomo. No i niespodziewanie odeszły jej wody w końcu to już koniec 8 miesiąca.  Tom szybko wziął na ręce Elizę i zaniósł ją do taxi którą przed chwilą zamówił. Wszyscy siedzieli i czekali na korytarzu w szpitalu na jakieś wiadomości. Tom był oczywiście przy Elizie na porodówce bo malec bardzo śpieszył się na ten świat. Dziwię mu się bo nie jest łatwo na nim. Wszyscy się niecierpliwili a w końcu poród trochę trwa.
-Niedługo cię to czeka-powiedziała Pegi do Ingi
Pokiwała potakująco głową. Max siedział i przytulał ją do siebie. Za to ja stałam trzymając ręce na torsie Nathana a on na moich biodrach. Po chwili musnął moją wargę i zaczęliśmy się całować nie zważając na innych.
-Ej Nejt nie rozpędzaj się tak-powiedział Jay
Jednak on nic sobie z tego nie robił. Kilka godzin później wyszedł Tom.


*********************************************************************************
Trochę krótki wiem ale następny będzie dłuższy. Czekam na komentarze. :-) kaMiśka gdzie jesteś? :-)