sobota, 14 grudnia 2013

20.Czego ode mnie chcesz...?

Nathan wrócił przed południem akurat wtedy kiedy musiałam jechać na sesję. Cieszyłam się jedyne tym że był piątek a w weekend mieliśmy wolne. Chłopak wszedł milcząc i poszedł na gorę nie odzywając się. Posadziłam Jamesa obok Liz i poszłam za nim żeby dowiedzieć się gdzie był.
- Gdzie byłeś ? - zapytałam zatrzymując się w progu naszej sypialni
- Nie ważne. - odpowiedział przekładając jakieś kartki
- Ważne powiedz mi. - powiedziałam podchodząc do niego bliżej
- Powiedziałem że nie ważne koniec tematu. - powiedział i poszedł na dół
Nie zamierzałam biegać za nim góra i dół. Jeżeli nie chciał rozmawiać to nie.
- Wrócę wieczorem. - powiedziałam całując w czoło Liz i Jamesa i wychodząc
Nathan nawet się nie odwrócił się w moją stronę.
Miałam jeszcze trochę czasu więc postanowiłam pójść do studia piechotą. Musiałam pooddychać świeżym powietrzem. Zauważyłam Elizę i Cher które szły w przeciwnym kierunku. Obie spojrzały na  mnie i się zatrzymały.
- Hej. - powiedziały równocześnie po czym Eliza dodała - co tam u ciebie i Nathana
- Wszystko w porządku, a u was ?
- Tak samo. - powiedziała Cher
- Od teraz nasze rozmowy zawsze będą tak wyglądały ? - zapytała zasmucona Eliza
-A jak myślisz ? Jeszcze jakiś czas to wam nie przeszkadzało. Przepraszam, ale się śpieszę może innym razem porozmawiamy. - minęłam je i zaczęłam iść
- Jutro są moje urodziny. Może wpadniecie z Nathanem i dzieciakami będzie cała nasza paczka.
- Pomyślę nad tym. - powiedziałam potakując głową
Nasza przyjaźń się już rozpadła, ale ostatnio zastanawiałam się czy tak na prawdę nie tęsknię za tym co było. Wszystko wtedy jakoś lepiej się układało i miało większy sens.
Kiedy wróciłam do domu Nathan siedział i bawił się z dziećmi na dywanie. Oczywiście żadnej reakcji jakby mnie wgl nie było. Przeszłam obok i usiadłam przy Jamesie.
- Spotkałam dzisiaj Elizę ma jutro urodziny zaprosiła nas.
Nathan wstał i wyszedł z pokoju do kuchni. Za co on tak wgl był tak na mnie zły. Nie zrobiłam nic złego. Woli w końcu kłamstwo czy prawdę. Bo za każdym razem jest źle. Wyszłam za nim mówiąc do Liz i Jamesa że zaraz wrócę.
- Możesz powiedzieć mi o co ci chodzi ?
Chłopak nalewał sobie soku do szklanki dalej milcząc. Podeszłam bliżej odstawiając szklankę i sok na bok, bo jego milczenie doprowadzało mnie do szału.
- Też czujesz się jakbyś była ty, ja i Robert?! - powiedział to z taką miną że chciałam się schować
- Nie.
- A ja tak. Robert dał ci sukienkę Robert to Robert tamto. Nagle okazuje się że żyje to jest kpina skoro zginął kilka lat temu.
- Przecież wiesz że jest inaczej. Kocham tylko ciebie. To co czułam do Roberta to przeszłość.
- Lena to nie prawda ty go kochasz i ja to widzę. Pamiętam jego słowa że odbierze mi to co ja mu zabrałem i czuję jakby to się rzeczywiście działo.
- Być może go kocham, ale to co czuję do ciebie jest silniejsze i wszystko przezwycięży. Nie ma takiej siły co by zniszczyła to co do siebie czujemy.
- Jest Robert.
- Ale on nie żyje. Nie mów mi że wierzysz w to co mówi ochroniarz. Widzi dziennie tyle ludzi że mogło mu się coś pomylić.
- I ty w to też nie wierzysz ?
- Przemyślałam i w to nie wierzę.
- Zapomnijmy po prostu o tym. Na serio chcesz iść do Elizy ?! - zadziwił się chłopak
- Nie wiem czy chcę czy nie chcę, ale może to nie jest zły pomysł.
- Też mi się podoba. 
Nadszedł dzień urodzin Elizy. Byliśmy trochę spóźnieni. Zapukaliśmy do drzwi. Otworzył Tom widać był bardzo zdziwiony. Po chwili pojawiła się Eliza
- Jednak jesteście. Tak się cieszę. - powiedziała i rzuciła mi się w ramiona
Nie wiedziałam jak na to zareagować w tej chwili poczułam jak bardzo mi jej brakowało. Naszej przyjaźni zaczęłam się zastanawiać czy ten cały koniec przyjaźni był dobrym pomysłem. Dla Elizy kupiliśmy złotą bransoletkę. Weszliśmy do pokoju gdzie czekali już wszyscy. Byli w takim samym szoku jak Tom. Na pewno myśleli że już nie przyjdziemy. Kilkanaście minut później było tak jak dawniej. Rozmawialiśmy o wszystkim. Liz i James bawili się z Amelką.
- No więc Sykes jedziemy w trasę. - powiedział Jay
- W jaką trasę ? - zapytał Nathan
- Dzwonił dziś do mnie menadżer i w poniedziałek ruszamy na Amerykę.
- No nie wiem.
- Jak to nie wiesz ?! - zapytał Siva
- No mam rodzinę i nie wiem czy będę miał czas. Nie zostawię Leny samej sobie.
- Lena chyba dasz sobie radę przez tydzień. - powiedział Siva
Pokiwałam potakująco głową.
- Chwila Lena może powiedzieć, ale w rzeczywistości może być inaczej, przecież ma zdjęcia, pokazy.
- Wiemy, ale przecież wszystko można ustalić przecież. 
- Nathan uspokój się. - powiedziałam a po chwili dodałam - Jennifer zajmie się dzieciakami kiedy będę zajęta 
- Ale są też dziewczyny pomogą ci ogarnąć to. - powiedział Tom 
- Może warto spróbować żeby było tak jak dawniej. Chociaż spróbujmy. - powiedziała Eliza 
Uśmiechnęłam się i pokiwałam potakująco głową. Może zbyt szybko oceniłam dziewczyny, może to dobry pomysł zacząć wszystko od nowa. 
Tom wyszedł z pokoju i dość długo nie wracał. Okazało się że wyszedł po tort. Wszyscy zaśpiewali Elizie STO LAT. Wieczór mijał i bawiliśmy się coraz to lepiej. Chłopacy zaczęli śpiewać swoje piosenki i było tak jak dawniej. Wszystko byłoby super gdyby nie Max. No właśnie wyszłam na chwilę do łazienki znajdowała się ona na górze, a reszta w tym czasie była na dole. Gdy wyszłam ktoś złapał mnie z tyłu za rękę i wciągnął do pokoju obok. Myślałam Nathan wpadł na jakiś głupi pomysł, ale gdy się odwróciłam okazało się że był to Max. 
- Czego ode mnie chcesz ? - zapytałam 
- Dawno się nie widzieliśmy. - powiedział 
- To chciałeś mi powiedzieć?
- Nie. Po prostu...
- Po prostu co ? Kiedy w końcu dasz mi spokój ? Ciekawi mnie co na to Julia ? 
- Jesteś szczęśliwa z Nathanem ? 
- Co to wgl za pytanie ? Oczywiście że jestem. 
- Cieszę się. 
- A ty z Julią? 
- Wiesz jak jest. Julia nigdy nie będzie tobą. 







**********************************************************************************
Miałam nie dodać dziś rozdziału. Jednak jakoś mi się udało. Mam nadzieję że podoba wam się rozdział. Urwałam rozmowę Leny i Maxa, bo chcę żebyście trochę pomyśleli co będzie dalej. Może macie jakieś pomysły co planuję ? Pamiętajcie jestem nieprzewidywalna :) Hehs czekam może się ktoś domyśli. Kolejny pojawi się niedługo. Szybciej niż ten, bo postaram się napisać go podczas przerwy świątecznej. Nadrobię wasze opowiadania. Większość już przeczytałam jednak nie dodałam komentarzy. Brak czasu :(
Do następnego...
Całusy :* :* :*
Zostawcie coś po sobie. :)

czwartek, 14 listopada 2013

19.Kto inny...

 "Prawda jest jak tlen,
 otrzymasz zbyt wiele i się rozchorujesz."

I wszystko się wyjaśniło osobą która to zostawiła był ochroniarz. Spojrzałam  na niego pytająco.
- Czyli to jednak ty. - powiedziałam
- Ja to tylko zostawiłem.
- Więc kto ci to dał ?
- Jakiś mężczyzna nie pamiętam już. Prosił bardzo i mówił że się znacie.
- Jak mogłeś być tak nieodpowiedzialny każdy mógł powiedzieć że mnie zna.
- Ale on miał zdjęcia.
- Jakie zdjęcia ?
- Miał kilka zdjęć pokazał mi i rzeczywiście byłaś na nich.
- Od dzisiaj już tu nie pracujesz. - powiedziała Kristin
- Chwilę dajmy mu drugą szansę może faktycznie to ktoś z moich znajomych.
- No dobrze, ale jeszcze jedna sytuacja i zostaniesz zwolniony. - powiedziała Kristin i wyszła
- Dzięki uratowałaś mi tyłek. - powiedział Mike
- Rozpoznałbyś tego  mężczyznę ?
- Wydaje mi się że tak.
- Poczekaj chwilę tutaj mam w garderobie album ze zdjęciami zaraz wrócę.
Wyszłam i poszłam w kierunku garderoby. Wróciłam ze zdjęciami. Położyłam na stole zdjęcie Richa, Steva, Bartka i Willa. Mike przyglądał im się chwilę.
- Nie to żaden z nich.
W rękach miałam jeszcze jedno zdjęcie Roberta, ale moim zdaniem to było niemożliwe dlatego za pierwszym razem nie położyłam go.
- Mam jeszcze jedno zdjęcie. - powiedziałam podając mu je
- Jestem pewien że to on. - powiedział Mike bez wahania
- Ale jesteś pewny ? - zapytałam
Pokiwał potakująco głową. Poczułam jak po moim ciele przeszły ciarki. To nie mogło być możliwe. 
Mike odwrócił się i podał mi zdjęcie.
- Coś się stało ? Kto to jest ? - zapytał
Wpatrywałam się w zdjęcie i czułam jakbym miała za chwilę wybuchnąć płaczem.
- Odpowiesz ?
- On zginął w wypadku kilka lat temu. Był moim narzeczonym.
Wydawało się jakby chłopak nie zrozumiał tego co powiedziałam. Otworzył szeroko oczy.
- Teraz zacząłem się wahać, ale to był na pewno on.
Wróciłam dość późno do mieszkania. Wszędzie było zgaszone światło, więc na pewno wszyscy już spali. Zajrzałam do pokoju Jamesa, a później Liz. Wzięłam prysznic i weszłam do sypialni. Nathan spał. Położyłam się obok i zgasiłam lampkę. Chłopak obrócił się w moją stronę. 
- Dopiero teraz wróciłaś. Co tak długo ? - zapytał ziewając 
- Wszystko się przedłużyło.
- No, więc opowiadaj o nagraniach. 
- Nie ma o czym mówić. To ochroniarz. 
- Jak to ochroniarz?
- No ktoś mu to przekazał dla mnie. 
- To on tak może od nieznanych osób. Powinien za to wylecieć z pracy.
- Bo ten ktoś pokazał mu zdjęcia na którym byliśmy oboje. 
- Przecież to mógł być fotomontaż. Nie mógł się tego domyślić przecież na to mógł wpaść każdy. 
- Dlatego pokazałam mu zdjęcia. No wiesz Steva, Richa itp.
- I ? - chłopak czekał na odpowiedź 
- No i nie wskazał żadnego, ale w ręku trzymałam jeszcze jedno zdjęcie. 
- Kogo ? Willa ? To on? - zadawał pytania Nathan a po chwili dodał -Tylko nie mów mi że Roberta.
- Ja musiałam pokazać jeszcze jego zdjęcie. Gdy byłam na wybiegu zdawało mi się że przy wyjściu stoi Robert. 
Nathan podniósł się i zapalił lampkę. 
- Na prawdę tak ci ciężko zrozumieć że on umarł. 
- Zrozum mnie że musiałam to zrobić. 
- I co na to ochroniarz?
- Powiedział że to on. Że to był Robert. 
Nathan parsknął śmiechem. 
- To nie jest racjonalne. Wierzysz w to ? 
- Ja... - zaczęłam a po chwili dodałam - ja nie wiem 
- Nie chcę się kłócić, ale minęły trzy lata od śmierci Roberta. Nie sądzisz że nie nadszedł czas żeby w końcu o nim zapomnieć?!
- Próbuję. 
- Próbujesz? Nie kpij sobie ze mnie. Gdybyś próbowała nie pokazywałabyś jego zdjęcia temu ochroniarzowi. 
- Ale on był pewny że to był on. 
- I co jeśli on żyje co zrobisz ? Rozstaniemy się? Rozpadnie się nasza rodzina ? Co będzie z tym wszystkim? 
- Wiesz że cię kocham. Nie zamierzam tego wszystkiego rujnować. Poza tym to niemożliwe żeby on żył. 
- Lena, ale ty cały czas w to wierzysz że on żyje teraz tylko zaprzeczasz. Najgorsze jest to że cały czas obiecujesz mi że to się zmieni. Zrozum że ja już nie umiem udawać że to nie jest między nami. Czuję się jakbyś była ty, ja i Robert. 
- Nie będę już zajmowała się ta sprawą. On już umarł. Mike przecież mógł się pomylić widzi dziennie tyle ludzi że może pomyliło mu się. 
- Słuchaj idźmy już spać. Jest już późno jutro kolejny ciężki dzień. Prześpię się w salonie. - powiedział i wyszedł 
Wzięłam głęboki oddech. Znowu pokłóciliśmy się o to samo. To już mnie przerasta. Nie myślałam o śnie. W mojej głowie było zbyt dużo myśli. Jedynym sposobem na to wszystko jest wyjazd. Przydadzą się jakieś wakacje i odpoczynek. Tak dawno wyjeżdżaliśmy razem. 
Gdy wstałam zauważyłam że dzieci dalej śpią,więc zeszłam na dół żeby powiedzieć mu o swoim pomyśle. W salonie nikogo nie było. Tak samo w łazience i kuchni. Nathan wyszedł i nawet nie zostawił żadnej wiadomości. Nie mówił nic o tym że ma nagrania. Oboje mieliśmy spędzić cały ranek w domu. 
****************************
Nathan
****************************
Pojechałem do studia Leny żeby dowiedzieć się od Mike czy to prawda z tym zdjęciem. Wszedłem do środka. Zauważyłem go od razu, bo wszedł po mnie. 
- Możemy pogadać ? - zapytałem 
Pokiwał potakująco głową. Poszedłem za nim do jego szatni. 
- Chodzi mi o jedno czy widziałeś na pewno jego ? - powiedziałem rzucając zdjęcie Roberta na stół przed nim 
- Mówiłem wczoraj Lenie że tak. 
- Posłuchaj mnie mieszasz jej tylko w głowie. To nie możliwe żebyś go widział, bo on 
- Tak wiem nie żyje, ale ja go widziałem nie jeden raz. Tylko nie chciałem o tym mówić Lenie. 
- Jak to ? To nienormalne. 
- Ten Robert chyba nie ma brata bliźniaka, więc kto to mógł być inny. 
- Ktoś do niego podobny przecież są ludzie do siebie podobni. 
- Wiem nawet gdzie mieszka. Czekaj mam gdzieś kartkę z numerem jego mieszkania. 
Po chwili miałem w ręku kartkę od Mika pisał na nim wyraźnie adres Roberta. Otworzyłem szeroko oczy. 
- I co mieszka tam ten chłopak ? - zapytał Mike 
- Nie wierze w to, ale to jego adres. 
- A może ktoś próbuje wam to wmówić. 
- Jak to wmówić ? 
- No może po prostu podszywa się pod niego i kupił tam mieszkanie robiąc wszystko żebyście myśleli tak. P prostu chce wam zaszkodzić. 
Do głowy przyszła mi tylko jedna osoba Will. Był podobny do Roberta przez co rzeczywiście to mógł być on. Od początku wydawał mi się podejrzany. Na pewno chciał nas skłócić. Zemścić się w jakiś sposób na nas,a  to z tym że odszedł od rodziców to ściema na pewno jest z nimi w zmowie. Po krótkiej chwili przemyśleń zauważyłem że być może za bardzo koloryzuję całą tą historię. Ale coś musi być na rzeczy. To niemożliwe żeby był to Robert,ale kto inny.





**********************************************************************************
No właśnie kto inny ?
Tak wiem późno dodaje rozdziały. Dzisiaj znalazłam jedynie na to czas, ponieważ nie byłam w szkole bo bardzo źle się czuję. Nie wiem sama co mi jest. 
Mam nadzieję że rozdział Wam się podoba i że jest ciekawy, bo staram się jak najmocniej żebyście się nie nudzili czytając. 
Czekam na Wasze opinie. 
Nadrobię w następnym tygodniu lub jeszcze w tym wasze opowiadania. 
Całusy :****

sobota, 26 października 2013

18.Wiedziałam że to...

-  Rano gdy się obudziłam okazało się że zasnęłam w salonie, a Nathan okrył mnie kocem i poszedł spać na górę nie chcąc mnie budzić.
Zaczął się kolejny zabiegany dzień. Sesja, nagrania Nathana, wywiad i znowu nagrania Nathana. Zapowiada się ciekawie. Wstałam i zauważyłam że na stoliku leży prezent. Zajrzałam do środka. Był to szampan z przyczepioną karteczką "To Twój Wieczór". Była to taka sama karteczka jak na sukience, czyli się wszystko wyjaśniło to sprawka Nathana. Chwilę później chłopak zjawił się na dole.
- A więc to ty. - powiedziałam kiedy wszedł do salonu
- Co ja ? - zapytał przeciągając się
- To ty kupiłeś mi sukienkę i zostawiłeś tu tego szampana.
- Właśnie zapomniałem, gdy wyszedłem wieczorem wstawić samochód ten szampan stał pod drzwiami wyjściowymi.
- Czyli to nie ty, więc kto.
- Nie wiem może jakiś twój fan. To mógł być każdy.
- Spróbuję to później wyjaśnić.
- Lena po co ci to wyjaśniać ktoś po prostu chciał ci zrobić niespodziankę i tyle. Po co robić zamieszanie.
- Po to że chcę wiedzieć kto dał mi to.
- Przesadzasz gdybym szukał każdej fanki od której coś dostałem chyba bym nie spał.
- Może to Steve lub Rich albo Antonio. Chcę to wiedzieć jestem uparta i dowiem się tego.
- Nie rób sobie nadziei na to że znajdziesz tego kogoś to mógł być każdy.
- A może to jednak ty i teraz nie chcesz żebym o tym wiedziała i specjalnie odsuwasz mnie od prawdy.
- Nie to nie ja zapewniam cię.
- Dobra rozumiem. Idę się przebrać i jadę na sesję.
- A śniadanie ?
- Zjem coś jak będę w studiu.
Idąc korytarzem zauważyłam Kristin, więc pomyślałam że to na pewno ona dała mi sukienkę. Przechodząc obok powiedziałam
- Dziękuję za sukienkę.
- Jaką sukienkę ? - zapytała zdziwiona Kristin
- Jak to za jaką ? Za tą co wisiała w mojej garderobie z przyczepioną karteczką "To Twój Wieczór"
- Nic o tym nie wiem.
- Nie żartuj sobie przecież tylko ty mogłaś tam wchodzić.
- Wiem, ale w czasie pokazu ani razu tam się nie pojawiłam. - powiedziała a po chwili dodała - może to Nathan ?
- To nie mógł być on sam pytał mnie czy to nowa sukienka. Czyli co każdy może ot tak sobie wejść do środka i zostawić co chce bez rzadnych konsekwencji Równie dobrze ktoś może się zakraść i zrobić mi coś złego.
- Lena nie ponoś się emocjom za tydzień masz tam kolejny pokaz i sprawdzimy monitoring. Zgoda ?
- Dobrze niech tak będzie, ale mam nadzieję że taka sytuacja więcej się nie powtórzy. Musisz mnie zrozumieć.
- Rozumiem i następnym razem zrobimy coś abyś czuła się bezpieczniej.
W mojej głowie pojawiło się wiele myśli. Byłam lekko zdenerwowana tym że nie wiem od kogo są te prezenty, ale cieszyłam się tym że na pewno na nagraniach będzie wszystko jasne i dowiem się kim jest ta osoba.
Wieczorem tak jak było ustalone spotkałam się z dziennikarką z gazety "Glamour". To pierwszy wywiad od wypadku. Kristin ustaliła że spotkamy się w studiu i po wywiadzie przejrzymy nagrania.
Tym razem pojawiła się nowa dziennikarka przedstawiła mi się i zaczęła zadawać mi pytania.
- Myślałaś o tym co by było gdybyś nie wybudziła się ze śpiączki? - zapytała
Pierwsze pytanie od razu dało mi do myślenia i wiedziałam że reszta pytań nie będzie łatwa
- Tak myślałam o tym co by było gdybym się nie wybudziła w szczególności zastanawiałam się nad Liz i Jamesem i jak by sobie ze wszystkim poradził Nathan. Oni byli zawsze na pierwszym miejscu tworzymy rodzinę  przez co często myśli się w takich sytuacjach o bliskich, ale jestem też pewna że nawet jeśli by to się stało Nathan dał by sobie radę.
- Spotkałaś się w więzieniu z osobami które to zleciły ?
- Nie. Moim zdaniem to był bezsensowy pomysł. Nie wierzę w to że zmieniły się w jakikolwiek sposób ja nie mam im nic do powiedzenia, a tym bardziej nie mam ochoty słuchać tego co oni mają mi do powiedzenia.
- Czyli twoim zdaniem nie istnieje coś takiego jak druga szansa ?
- Tego nie powiedziałam. Oczywiście że istnieje, ale w takim przypadku nie czuję się zobowiązana dawać komuś kto chciał mnie zabić drugą szansę.
- Rozumiem. Nowa płyta The Wanted. Podpisałaś kontrakt masz sesje, pokazy mody, wywiady. Nathan ma też wiele obowiązków jak udaje wam się znaleźć czas dla rodziny ?
- To pewne że jest to trudne, ale nam to się udaje. Ustalamy sobie tak grafiki że ja i Nathan się mijamy, ale po kolacji mamy czas na zabawę z dziećmi wspólne oglądanie filmu. W weekendy mamy więcej czasu dzięki temu możemy wyjść do parku, na plac zabaw. Każdą wolną sekundę staramy się spędzać razem.
- Do niedawna przyjaźniłaś się z dziewczynami z paczki The Wanted, jednak ostatnio pojawiają się bez ciebie. To oznacza że już się nie przyjaźnicie ?
- Niestety tak. Zakończyłyśmy przyjaźń powodów jest dość dużo. Jednak mam przyjaciela Steva i on mi wystarcza wiem że mogę na niego liczyć w każdej chwili.
- Czy zamierzasz wyjechać na pokaz za granicę czy jednak to nie wchodzi w grę ?
- Myślę że będę musiała wyjechać na jeden pokaz muszę się do tego dostosować.
- Ale Lena jaką wszyscy znają sama wyznaczała swoje zasady. Skąd ta zmiana ?
-  Jestem taka sama jak dawniej jednak to moja praca i jeden raz wypada pójść na kompromis.
- A kto w waszym związku z Nathanem jest barziej uparty?
- Wydaje mi się że oboje jesteśmy bardzo uparci czasami to atut, a czasmi zła cech. Każdy wtedy upiera się przy swoim jednak dochodzimy do porozumienia.
Kiedy dziennikarka wyszła do mojej garderoby weszła Kristin.
- No więc chodź. Sprawdzimy te nagrania.
- Nie wiem czy mam na to ochotę.
- Dlaczego ?
- Bo nie wiem co tam zobaczę.
- A czego się spodziewasz ?
- Ne wiem. Dobrze chodźmy im szybciej tym lepiej.
Weszliśmy do pomieszczenia w którym było pełno ekranów. Wyświetlały się na nich miejsca ze studia. Zastanawiała mnie jedna rzecz skoro kamera jest przed wejściem do mojej garderoby to dlaczego ochroniarz nie zareagował na nieznaną osobę wchodzącą do środka czyli musiał być to ktoś kto mógł tam wejść jednak nie wiedziałam kto to mógł być. Kilka minut później wiedziałam już że to..








*********************
Wiem że przerwałam, ale chcę was potrzymać w niepewności.
Kolejny pojawi się już niedługo. Mam nadzieję że rozdział wam się spodobał.
Czekam na wasze opinie. :-)
Całusy :*:*:*:*:*


poniedziałek, 14 października 2013

17.Niespodzianka...

Byłam podekscytowana że w końcu nadszedł dzień pokazu. To nie była dla mnie praca to co robiłam sprawiało mi przyjemność. Gdy on wrócił z nagrań ja wychodziłam na próby, a gdy wróciłam on wracał do studia i tak na odwrót aż do wieczora. Kristin zorganizowała wszystko tak że Nathan i dzieciaki pojawili się wieczorem na pokazie. Użyczyłam im swojej garderoby. Przeistoczyła się w pokój zabaw po przyniesieniu kilku zabawek i ustawieniu dodatkowego stoliku do rysowania kredkami. Tak samo jak poprzednimi razy rozpoczynałam i kończyłam pokaz, więc po pierwszym wyjściu mogłam zawitać do Nathana i zobaczyć jak sobie radzi. Po ostatnim wyjściu okazało się że jest dla mnie jakaś niespodzianka. Zaprowadzono mnie za kulisy. Na scenie stała Kristin podano jej mikrofon, a obok niej mężczyzna trzymał kwiaty.
- Od dzisiaj - zaczęła Kristin po czym kazano mi wyjść na wybieg -do naszej firmy dołączyła po długiej przerwie jak wiecie Lena Sykes dlatego chcielibyśmy bardzo jej podziękować za to że zgodziła się podjąć z nami współpracę i mam nadzieję że do końca naszego kontraktu będzie taka atmosfera jak dzisiaj i wszystko będzie się układać po naszej myśli - powiedziała po czym wręczono mi kwiaty i cała sala zaczęła bić brawo
- Również ciesze się z tego powodu. Dostałam ponownie szansę by być tutaj i robić to co kocham. Mam nadzieję że nikogo nie zawiodę. - powiedziałam po czym przerwałam, bo zdawało mi się że przy wyjściowych drzwiach widzę nie to nie możliwe, po chwili szybko dodałam - dziękuję za wszystko i do zobaczenia na kolejnym pokazie
Przeszłam przez kulisy i znalazłam Willa.
- Hej pierwszy raz byłem na pokazie. Świetne ci poszło. - powiedział Will
- Słuchaj byłeś dzisiaj w tym parku, a z resztą mniejsza z tym widziałam Roberta.
- Gdzie ? Gdzie go widziałaś ?
- Był przy wyjściu.
- Lena przewidziało ci się na pewno zobacz to jest dość daleko.
- To był na pewno on.
- Przecież gdyby on żył spotkałby się z tobą w parku, a nie pojawił się dzisiaj. Zrozum że on nie żyje. To nie możliwe żeby teraz był tutaj.
- Mógłbyś to chociaż sprawdzić byłabym wtedy pewniejsza.
- Teraz przed budynkiem jest tłum paparazzi jak mam to sprawdzić.
- Dzięki za wielką pomoc. - powiedziałam z sarkazmem i zaczęłam iść w kierunku mojej garderoby po Nathana i dzieci
Weszłam do środka.
- Pójdę się przebrać i mam pomysł pójdziemy zjeść kolację do restauracji. Zgoda ?
Wszystkim spodobał się ten pomysł. W garderobie obok czekała na mnie kolejna niespodzianka. Na wieszaku wisiała sukienka a do niej przyczepiona karteczka.
"To Twój Wieczór."
http://urstyle.pl/site_media/szafka/stylizacja-magda562-eleganckie_1.jpg
Nathan w tym czasie wybrał restaurację .
- Ślicznie wyglądasz. - powiedział Nathan a po chwili dodał - nowa sukienka ?
- Była w mojej garderobie. To zapewne prezent od Kristin.
Tłum paparazzi czekał na nas pod restauracją. Najwidoczniej zauważyli nas i skojarzyli że często odbywało się tutaj after party i właśnie tutaj jedziemy. Gdy wysiadłam z auta usłyszałam tysiące pytań. Nathan przewidział taką sytuację i poprosił jednego z ochroniarzy by nam pomógł. Dzięki czemu jakoś przecisnęliśmy się do środka. W środku okazało się że Nath zaprosił Jess i Richa. Dziewczyna podeszła do mnie i przytuliła.
- Widzieliśmy cały pokaz byłaś świetna. - szepnęła mi na ucho
Cofnęła się i podszedł do mnie Rich.
- Gratuluję - powiedział
Aby uniknąć tego że chłopak będzie chciał mnie przytulić zaproponowałam, abyśmy w końcu usiedli. Zastanawiałam się kiedy w końcu wyjedzie Rich. W końcu miał tam uczelnię i kiedyś w końcu musiał pojawić się na egzaminie lub wykładzie. Jednak i tak by wrócił jest przecież z moją siostrą która oznajmiła mi że nie chce wracać do Londynu, a może Jess zauważy wreszcie jaki jest na prawdę Rich. Rich jest jedyny w swoim rodzaju nikt chyba nie pozna jego prawdziwego oblicza. Z miłego i przyzwoitego mężczyzny przemienia się w aroganckiego idiotę. Ciekawi mnie jak zachowuje się przy Jess gdy są sami, być może podoba jej się jego arogancka strona. Tak na prawdę nie znam jeszcze swojej siostry może oni pasują do siebie charakterami jak dwie krople wody i moja niechęć do Richa będzie musiała się zmienić, bo będziemy rodziną. Mam tylko nadzieję że ślub nie będzie zachcianką Richa, która według niego będzie miała mi dopiec.
- Prawda Lena. - usłyszałam głos Nathana
- Mógłbyś powtórzyć. - powiedziałam wyrywając się z myśli
- Toby nocuje dziś u nas.
- Tak tak - powiedziałam
- Lena, a tak wgl to co się takiego stałe że przerwałaś karierę? - zapytała Jess 
W tym momencie nastała cisza. Faktycznie nie mówiłam nic Jess o dilerach i całym wypadku, bo miało to związek z Richem. 
- Wszystko ci opowiem jak wrócimy do domu. - powiedział Rich 
Poczułam ulgę że nie musiałam wszystkiego wyjaśniać. Nie chciałam wspominać tego, a tym bardziej opowiadać. Zastanawiała mnie jedna myśl czy Jess będzie zła gdy Rich wyzna jej prawdę i czy przez to się nie pokłócą. 
Do mieszkania wróciliśmy dość późno około 22:00. Nathan zabrał dzieci na górę żeby je przebrać i położyć spać. Położyłam się na kanapę i wzięłam głęboki wdech po czym wypuściłam powietrze. Dopiero teraz odczułam zmęczenie.  Po chwili do pokoju wszedł Nathan. Rozłożył się na fotelu. 
- Co tak szybko ? A dzieci ? - zapytałam zdziwiona 
- Nie uwierzysz zasnęły. Liz i Toby przebrali się, powiedziałem im że za chwile wrócę i przeczytam im bajkę tylko położę Jamesa. Gdy wróciłem spali już. 
- Nie dziwię im się sama jestem wyczerpana tym dniem. 
- Ja też. Jutro czeka nas to samo. 
- Mam tylko sesję, więc będzie lepiej. 
- A waśnie że nie. Gdy byłem na górze dostałem sms od Kristin że masz jutro wywiad do "Glamour". 
- Dobra jakoś to będzie. - powiedziałam 
- Pamiętasz naszą piosenkę ? - zapytał Nath 
- Gdy nieśmiało zamykam swe oczy
Widzę, jak śmiejesz się do mnie
I wtedy jestem tak bardzo silna
Te rzeczy, które mogłam robić, będąc z tobą.

-  Bądźmy razem na zawsze i na wieczność
To miłość stworzona też i dla nas
Nic jej nie złamie, nikt jej nie zastąpi
Któż stwierdził, że marzenia nie mogą się spełniać?
Możesz szukać jej całe życie
A w minucie stracić
Mamy to wszystko. - dokończył Nath 

- Nie mogłabym zapomnieć tej piosenki, bo jest nasza i na zawsze będzie.
- Dokładnie. Dobra jutro czeka nas ciężki dzień. Idź na górę połóż się do sypialni, a ja pójdę jeszcze wstawić do garażu samochód. - powiedział wstając 
W salonie była włączona tylko lampka przez co nie można było zobaczyć zbyt dużo i gdy Nathan obrócił się potrącił stolik, a z niego spadł wazon i rozbił się o podłogę. 
Spojrzałam na Nathana jego wyraz twarzy był tak śmieszny że wybuchłam śmiechem. 
- To ja to posprzątam - powiedział i wyszedł z pokoju 
**************
W tym samym czasie Jess i Rich jeszcze spacerowali po mieście rozmawiając.
- Więc opowiedz mi co się wydarzyło że  moja siostra leżała w szpitalu ? 
- Skąd wiesz że była  w szpitalu ? - zapytał Rich 
- Chyba wszyscy to wiedzieli. Można było się tego dowiedzieć na każdym portalu plotkarskim. 
- Chcę być z tobą szczery, więc musisz wiedzieć że to po części moja wina. - powiedział Rich na co Jess się zatrzymała 
- Skrzywdziłeś moją siostrę ? 
- Nie ja. Tylko w pewien sposób skrzywdzono ją przeze mnie. 
- No więc mów jak to się stało? 
- Mój tata jest lekarzem Leny dlatego zostaliśmy zaproszeni, bo Lena i Nath wiedzieli że mój tata ma syna. 
Lena wyszła za mną do ogrodu i wtedy zobaczyli nas dilerzy. Grozili mi że zrobią coś Lenie jeśli nie będę dla nich pracował. 
- Byłeś zamieszany w handlowanie narkotykami i dopiero teraz mi to mówisz. 
- Daj mi skończyć. Nie chciałem żeby coś się stało Lenie dlatego podporządkowałem się im, chociaż tego nie chciałem. Kochałem Lenę i namieszałem jej w głowie pewnego dnia przyjechała do mnie. Pocałowałem ją, ponieważ już nie dałem rady wytrzymać jego. W tym czasie do mieszkania wszedł Nath i to zobaczył. Powiedział jej że nie chce jej widzieć i że to już koniec chce rozwodu. Lena wybiegła za nim, ale Nathan już odjechał. Wsiadła w samochód i pojechała za nim jednak gdy jechała zepsuł jej się samochód, a ja dostałem wiadomość od dilerów że chcą jej coś zrobić. Zadzwoniłem szybko do Nathana na szczęście odebrał. Okazało się że było za późno i pobito Lenę. Leżała kilka tygodni w śpiączce, a ja wyjechałem do Londynu żeby o niej zapomnieć. Sprawa się wyjaśniła okazało się że Lorena i Bella wrogowie Leny zleciły dilerom jej pobicie. 
- Dlaczego Lorena i Bella to wrogowie Leny ? 
- Bella to była Nathana, a Lorena to niedoszła żona Maxa. Lorena zostawiła Maxa przed ołtarzem mówiąc że wie że on kocha kogoś innego czyli Lenę. No i to przyczyny ich nienawiści do Leny. 
- Dlaczego nie powiedziałeś mi o tym wcześniej?
- Bałem się że będziesz miała mi za złe i posądzisz mnie że cała wina jest moja. 
- Kochasz Lenę ? 
- To już nie ma znaczenia. 
- Ma. Jestem jej siostrą. 
- Wiem że moje uczucia do niej nigdy nie zniknął, ale dzięki tobie umiem o niej zapomnieć. 
- Będąc ze mną nigdy o niej nie zapomnisz, a ja nie chcę być kimś kogo bym zastępowała. 
- Jess daj mi czas potrzebuję tego. Kocham cię i wiesz o tym dobrze. 
- Ale być może nie kochasz mnie tak mocno jak Lenę i to może być przeszkoda. 
- Udowodnię ci że zależy mi na tobie bardziej niż na wszystkim innym. - powiedział całując dziewczynę 








***********************************************************************************
I oto jest rozdział. Dzięki temu że jest dziś wolne udało mi się go skończyć. Czekam na wasze opinie na temat rozdziału. Mam nadzieję że pojawi się więcej komentarzy niż pod ostatnim rozdziałem. 
Dzięki że jesteście. 
Całusy :***
Czekam na wasze opinie.


środa, 2 października 2013

16.Chcę żeby...

 "W mojej głowie powstał
 jeden wielki mętlik."
Tak jak się umówiliśmy Will czekał na mnie pod domem. Był zdziwiony że Nathan pozwolił na nasze spotkanie.
- Dzwoniłem do Gabby i nic nie wie o tym mieszkaniu. Nie wynajmuje go ani nic w tym stylu. - powiedział Will
- To wszystko jest takie dziwne no, bo kto tam mieszka może było jakieś włamanie. 
- Może to i prawda zobaczył cię na zdjęciach później w telewizji i szukał informacji w internecie. Może jest niebezpieczny. 
- Mnie już nic w życiu nie zaskoczy. Tyle przeszłam że to już nie ma znaczenia. 
Weszliśmy do mieszkania bez problemu. Zabrałam klucze poprzednim razem. Tak samo nie było w środku nikogo. Jednak widać było że ktoś w nim mieszka, bo niektóre rzeczy były poprzekładane w inne miejsca niż gdy ja byłam. W kuchni w zlewie leżały niepozmywane naczynia. W pokoju były ułożone ubrania, a w łazience w pralce leżały ubrania do prania. 
- To jest jak z horroru ktoś nawet chodzi w ubraniach Roberta. - powiedziałam trzymając w ręku koszulkę w której często chodził chłopak 
- Nie wydaje ci się to wszystko dziwne. - powiedział Will opierając się o futrynę drzwi pokojowych 
- Mówiłam kilka razy już to że jest to dziwne. 
- No tak, ale chodzi mi o to że wychodzi na to że mieszka tu Robert. 
- Nie żartuj sobie. - powiedziałam śmiejąc się 
- Jestem pewien że taka sama myśl przeszła ci przez myśl. 
- Nawet jeśli to nie jest racjonalne. 
- Aha czyli myślałaś o tym. - zatriumfował Will 
- Przeszło mi to przez myśl, ale szybko minęło bo to się nie klei. 
-Może i tak. Chodźmy zobaczyć może znajdziemy coś w laptopie. 
Will włączył laptop. 
- Widzisz wyładował się na pewno czyli nikogo tutaj nie ma. 
- Niezły laptop w którym bateria wytrzymuje kilka lat. - powiedział a po chwili dodał - spójrz 
Pokazał palcem na ekranie okienko stanu baterii. Wskazywało sto procent czyli ktoś ładował laptop, bo poprzednim razem bateria była na wyczerpaniu. 
- Wejdę w historię przeglądarki może tam coś znajdziemy. - powiedział Will klikając kilka razy 
Ktoś przeszukiwał oferty pracy. Pokazałam Willowi żeby otworzył jedną ze stron. Wyszukiwano na niej oferty pracy inżynier. 
Położyłam rękę na czole i wyprostowałam się. 
- Coś się stało? - zapytał Will odwracając się 
- Robert był inżynierem. 
- To jest niemożliwe. Ktoś musiał go dobrze znać, może mieszka tu jego przyjaciel. 
Coraz bardziej doszukiwaliśmy się prawdy w tym wszystkim. Nie wiedząc co myśleć o tym, a czego nie. Po głowie chodziły mi różne myśli, które zdawały się być coraz to głupsze. Wpadłam na pewien pomysł. Wzięłam kartkę która leżała na stoliku i wyciągnęłam z szuflady pisak. Napisałam na niej. 
"Nie wiem kim jesteś i chciałabym się tego dowiedzieć, bo w mojej głowie powstał jeden wielki mętlik. Czekam jutro w południe w parku za rogiem. Chcę żeby wszystko się wyjaśniło. 
Lena"
- Myślisz że ten ktoś pojawi się ? 
- Mam nadzieję być może.
Po wyłączeniu laptopa położyłam na nim kartkę i wyszliśmy na zewnątrz. Will odwiózł mnie do mieszkania. Od razu wtuliłam się w ramiona chłopaka. 
- Idź połóż się i odpocznij. Jutro twój wielki dzień. 
- A co to takiego ? 
- Zapomniałaś o tym że masz pokaz? Nie żartuj.
- A no tak. - powiedziałam a po chwili dodałam - zapomniałam miałam załatwić zaproszenia dla Klary i Setva
- I od tego masz mnie, bo ja pamiętałem i zadzwoniłem do Antonio i Steve był tu jakieś pół godziny temu po nie. 
- Dobrze że jesteś przy mnie. - powiedziałam 
- Chodź do salonu usiądziesz i opowiesz mi czego się dowiedzieliście. 
Usiadłam na fotelu, a Nathan wyszedł do kuchni i po chwili wrócił z sokiem i kanapkami. 
- No więc tak ktoś ewidentnie tam mieszka. Laptop był naładowany ktoś wyszukiwał ofert pracy jako inżynier. 
- Chwila inżyniera ? A przypadkiem 
- Ci też to się nasunęło na myśl tak jak nam, więc postanowiłam napisać kartkę i prosić o spotkanie. 
- O nie zabraniam ci tego. To może być niebezpieczne. 
- Nathan nie zaczynaj.
- Jak to nie zaczynaj ? Lena znowu się narażasz. Niech jedzie tam Will, a nie ty. 
- Poproszę go może ze mną pojedzie. 
- Nie ty nigdzie nie jedziesz. 
Nathan jest stanowczy za każdym razem czasem to jest jego zaletą, ale czasem i wadą. Rozumiem to martwi się o mnie. Jeśli się kogoś darzy uczuciem to już tacy jesteśmy i nic tego nie zmieni. Nie chcę kłótni dlatego postanowiłam że zadzwonię do Willa i poproszę go o to żeby tam pojechał. 
Kilkanaście minut później wszystko było załatwione. Chłopak się zgodził. Powiedział nawet że sam chciał zaproponować to że on pojedzie, ale wiedział jaka jestem uparta. 
Następnego dnia. Nathan pojechał z samego rana do studia żeby nagrywać nową piosenkę z chłopakami. 
Jessica zadzwoniła do mnie przez Skype. 
- Hej. Opowiadaj jak tam egzamin. 
- Zdany na 5. Kilka pytań było trudnych, ale udało mi się. Wszystko zdane mogę już wracać. 
- To świetnie kiedy masz lot ?
- Za 4 godziny. 
- Czyli zdążysz na pokaz. 
- Tak i strasznie się ciesze z tego powodu. 
- Ja też mój powrót do modelingu i będziesz razem ze mną. 
- Dzwoniłam do Nathana, ale jest w studiu. 
- Tak nagrywają coś nowego. 
- Powiedział mi że jest dzisiaj niańką. Wytłumaczysz ? 
- Zostaje w domu z Liz, Jamesem i Tobym. 
- Biedny Nath. 
- Pomyślę może uda mi się jakoś wcisnąć ich gdzieś na pokaz. 
- Przydałoby się. 
- Zastanowię się jeszcze nad tym. Kto odbiera cię z lotniska? 
- Dzwonił do mnie Rich i mówił że to zrobi.
- No tak. 
- Coś nie tak ? 
- Nie wiesz wydaje mi się że James wstał. Porozmawiamy jak przyjedziesz. 
- Dobrze to do zobaczenia później. 
Okłamałam Jessice James wcale nie wstał po prostu przypomniał mi się Rich. Musze ostrzec przed nim Jess. Stoję pomiędzy prawdą, a szczęściem swojej siostry. Być może Rich się zmienił dla niej. On ją kocha, a ona kocha jego no waśnie być może. Jeśli powiem jej jaki jest Rich, a on darzy ją uczuciem to mogę zniszczyć jej szczęście. Ale okazać się też może że ją skrzywdzi i później będę zła na siebie że nie zareagowałam skoro wiedziałam. 
Usłyszałam płacz Jamesa tym razem wstał. Poszłam do jego pokoju i nachyliłam się nad łóżeczkiem. Uśmiechnął się do mnie i wyciągnął do góry rączki żebym wzięła go na ręce. 






***********************************************************************************
No nareszcie jest rozdział. Na reszcie trochę wolnego czasu. Powiedzmy dalej go nie mam, ale napisałam. Miałam wenę mam ją cały czas, tylko że weź tu napisz jak masz coraz to nowe tematy do nauki. W końcu liceum, ale jakoś to będzie. Do tego w ten weekend miałam 18-stkę i chrzciny przez co miałam jeszcze mniej czasu. Przeczytałam wasze nowe rozdziały jednak nie zostawiłam komentarza dlatego mam teraz do was prośbę. 
Dajcie linki swoich blogów gdzie nie skomentowałam ułatwicie mi to, bo nie będę musiała szukać linków. 
CZEKAM NA WASZE OPINIE. 
Mam nadzieję że rozdziały się wam podobają i są ciekawe. 
Całuski lecę się uczyć :**********
Nowy rozdział 6 października.

sobota, 21 września 2013

15.Klara (część 2)

Jessica musiała wyjechać do Londynu na egzamin, bo inaczej nie zaliczyłaby jednego roku. Rich został i poprosił o spotkanie ze mną. Zgodziłam się i kolejnego dnia umówiliśmy się na spotkanie w parku. Nathan był przeciwny temu jednak po przemyśleniu sam kazał mi żebym poszła i się z nim spotkała. To spotkanie miało wszystko wyjaśnić. Zastanawiałam się ile razy już próbował mi to wyjaśnić. Przecież nie było czego wyjaśniać. Unikałam rozmów z nim, bo po prostu mnie drażniły. Miałam już dość wahania nastrojów przez to że wybierałam kogo kocham. W moim sercu jest Nathan i tylko on, a on namieszał mi w głowie i wszystko się posypało. Oczywiście ja też byłam i jestem winna pewnym rzeczom. Rich już czekał na mnie. Wstał i wychylił się jakby chciał dać mi całusa jednak uniknęłam tego.
- Od teraz będzie tak zawsze ? - zapytał siadając obok
- A jak ma być ? - zapytałam
- Chciałbym żeby było tak jak dawniej.
- A no tak racja tak jak dawniej czyli co będziesz chciał znowu rozbić związek mój i Nathana.
- Źle mnie zrozumiałaś.Chodzi mi o naszą przyjaźń.
- Możesz przyrzec że nic do mnie nie czujesz ?
- Nie proś mnie o takie rzeczy.
- Sam widzisz masz odpowiedź. Myślę że ta rozmowa nie ma sensu. Nigdy nie powinieneś pojawić się w moim życiu.
- Nie mów tak, bo mnie ranisz.
- Ale to prawda Rich. Gdybyś wtedy nie pojawił się na ślubie moim i Nathana wszystko wyglądałoby inaczej.
- Tak, ale nie poznałabyś też swojej siostry.
- Wiem i jestem ci za to wdzięczna, ale są sprawy o których nie umiem zapomnieć tego że leżałam w śpiączce, tego że mogłam się nie wybudzić przez dilerów którzy grozili tobie. 
- Przecież nie chciałem tego. Zależy mi na tobie wiesz to. 
- Nie mów tego. Nie powinieneś czuć do mnie tego zrozum to w końcu. 
- Ale ja wiem że ty też darzysz mnie uczuciem. Wtedy gdy cię pocałowałem odwzajemniłaś pocałunek. Czułem to. Nie zaprzeczaj. 
Milczałam, bo nie wiedziałam co odpowiedzieć. To prawda może rzeczywiście odwzajemniłam pocałunek wtedy nie zaprzeczę temu. 
- Czyli przyznajesz mi rację, bo milczysz. - powiedział 
- Wcale nie. Emocje wtedy wzięły nade mną górę dlatego zdawało ci się że coś do ciebie czuję. 
- Więc gdybym teraz zrobił to nic by nie znaczyło. - powiedział
- Rich co to wgl miało być ? Bawisz się moimi uczuciami czy jak ?
- Nie. Nie chciałem cię tym urazić. 
- Zostaw mnie w końcu w spokoju. - powiedziałam i wstałam jednak złapał mnie za rękę a ja krzyknęłam - puść mnie 
- Jakiś problem ? - usłyszałam głos Willa 
- Co ty tu robisz ? - zapytałam 
- Przechodziłem i zauważyłem że masz problem. 
- Nie Lena nie ma żadnego problemu my tylko rozmawiamy, a ty idź sobie dalej i się nie wtrącaj. - powiedział Rich 
- Nie pytałem się ciebie tylko Leny. - powiedział Will 
- Musze już wracać Nathan na mnie czeka. - powiedziałam i udało mi się wyrwać dla Richa 
- Poczekaj odprowadzę cię. - usłyszałam Willa 
- Na prawdę nie trzeba.
- Chciałbym porozmawiać. 
- No dobrze. - uległam 
Pawie nie słuchałam tego co mówił Will, bo przez cały czas myślałam o Richu i o tym co powiedział. Czyli że nie kocha Jessici. Perfidny kłamca.
- Czy ty mnie wgl słuchasz ? - zapytał Will 
- Przepraszam. Możesz powtórzyć ? 
- Pytałem czy pogodziłaś się z Nathanem, bo ostatnio pokłóciliście się gdy u was byłem.
- Tak pogodziliśmy się. O właśnie mam do ciebie pytanie wiesz co się stało z dawnym domem Roberta. 
- On miał dwa domy ? - zdziwił się Will
- Tak ostatnio tam byłam i wygląda jakby ktoś tam mieszkał. 
- Może jest wynajęty. 
- Ale kto w wynajętym mieszkaniu miałby zdjęcia na których byłabym ja i Robert. Gdy otworzyłam laptop wyświetliła się strona na której były moje zdjęcia. 
- To dziwne pojadę tam i zobaczę co i jak. 
- Zadzwoń do mnie gdy się czegoś dowiesz. 
- A może to Gabby zatrzymuje się tam gdy przyjeżdża do Polski. 
- Nie ona zatrzymuje się w hotelu za każdym razem. Nawet nie miałaby kluczy.
- No więc nie mam pojęcia kto to może być. Może pojedziemy tam dzisiaj razem popytamy sąsiadów przecież znasz ich.
- Chciałabym, ale Nathan...
- Rozumiem nie chcę żebyście się kłócili. 
- Mimo wszystko pojadę tam z tobą Nath musi zrozumieć że chcę wiedzieć. 
-  No więc będę czekał pod twoim domem o 15:00.
Byliśmy już pod moim mieszkaniem. Weszłam do środka. 
- Cześć. Stęskniłem się. - powiedział Nath łapiąc mnie za biodra i przyciągając do siebie 
- Ja też. - powiedziałam całując chłopaka po czym dodałam - czy mi się wydaje czy ugotowałeś coś 
- Ugotowałem wszystko czeka na stole, a właśnie ugotowaliśmy razem z dzieciakami 
- Mam bać się wchodzić do kuchni. 
- Nie, bo wszystko sprzątnęliśmy że aż się błyszczy. 
- Kocham cię. - powiedziałam przytulając się do chłopaka 
- Ja ciebie też.
- Mam do ciebie pytanie. Mogę jechać z Willem do mieszkania Roberta? 
- Gdzie ? Po co ? 
- Wydaje mi się że ktoś tam mieszka. 
- To są żarty ? - zapytał
- Nie. Proszę zależy mi na tym. 
- Dobrze zgadzam się.
- Czyli nie będziesz zły na mnie za to.
- Nie po ostatniej kłótni zrozumiałem że to jest dla ciebie ważne.
Cieszyłam się z tego powodu że Natha to rozumie. Na reszcie wrócił Nathan którego pokochałam. Wyrozumiały dla innych.





**********************************************************************************
Oto druga część. Zastanawiam się nad tym kiedy pojawi się kolejny rozdział. Być może w piątek, ponieważ w sobotę idę na 18-stkę, a w niedziele mam chrzciny. Niezłe połączenie :)
I nie będzie czasu, dlatego wydaje mi się że pojawi się w piątek zaglądajcie. :)
CZEKAM NA WASZE OPINIE :)
Dzięki że jesteście. :*****
Następny rozdział będzie cały i długi., ostatnie były krótkie z powodu braku czasu. Niestety teraz być może będę miała go więcej.

sobota, 14 września 2013

15.Klara... (część 1)

"Jeśli zrozumie jest ciebie warta, 
ale jeśli nie to oznacza że nigdy nie była."

Wieczorem Nathan poszedł na nagrania do studia, bo chłopacy mieli duże zaległości. Umówiłam się ze Stevem że wpadnie do mnie z Tobym. Otworzyłam drzwi gdy usłyszałam dzwonek. W progu stał Steve trzymający butelkę szampana.
- Słyszałem że jest co świętować. - powiedział uśmiechając się
Odwzajemniłam uśmiech po czym wpuściłam ich do środka. Toby jak zwykle pobiegł i zaczął zabawę z Liz, a James smacznie spał bo była już pora na jego sen.
- Otwórz szampana, a ja pójdę na górę po kieliszki. - powiedziałam wychodząc z kuchni
- Lena - usłyszałam krzyk z dołu
Szybko zbiegłam myśląc o najgorszym że stało się coś bardzo złego. Pobiegłam do kuchni, bo stamtąd słyszałam krzyk. Zobaczyłam Steva który miał twarz i garnitur oblany szampanem. Wybuchłam śmiechem tak samo jak dzieciaki.
- Słabo mi wyszło to otwieranie. - powiedział śmiejąc się 
- Pamiętaj że ostatni raz otwierałeś w tym domu szampana. - powiedziałam podając mu ręcznik
- Też tak myślę. - powiedziałam
Godzinę później do domu wrócił Nathan. 
- Tak szybko. - powiedziałam zdziwiona 
- Wiesz jakoś dobrze nam dziś szło. A tak wgl to co to za powitanie ? - wzburzył się uśmiechając się do ucha do ucha 
Podeszłam do chłopaka i przytuliłam się do niego. 
- Wiesz my już będziemy z Tobym wracać do domu. - powiedział Steve wstając 
- Chyba sobie żartujesz. - powiedział Nathan - w tej chwili siadaj dzieciaki bawią się na górze w pokoju Liz póki Toby nie che wracać do domu siedź 
- Gdybym czekał aż Toby przyjdzie i powie mi że chce wracać nie wróciłbym z nim do domu przez tydzień. 
- A to jest racja. Ostatnio bawili się razem przez 5 godzin. 
- Zostaniemy jeszcze godzinę to najwyżej. 
- No dobra. Więc opowiadaj co tam u ciebie ? - powiedział Nathan 
- Nie za dobrze. 
- Coś się stało ? - zapytałam zmartwiona 
- W sumie to takie drobnostki. Opowiadałem ci o Klarze i mówiłem że Toby jej nie akceptuje. 
- Żartujesz ? Przecież ona wydaje się być miła wydawało mi się że Toby ją polubi. - powiedziałam 
Jakiś czas temu rozmawiałam z Tobym i mówił że postara się być miły w stosunku do niej. 
- Staje się strasznie nieznośny. Ostatnio została na noc. Toby przyszedł i powiedział mi że boi się sam spać. Gdy wychodziłem z pokoju on wstawał i znów przychodził i tak w kółko aż Klara się zezłościła i wyszła. 
- Najwidoczniej ciężko mu się z tym pogodzić. - powiedział Nathan 
- Ja to wiem, ale minęło tyle czasu i chciałbym ułożyć sobie znowu życie. 
- Rozumiem dlatego musisz mimo wszystko dać temu szansę. Nawet jeśli to nie podoba się Tobiemu. Minie trochę czasu i to zrozumie że gdy jesteś szczęśliwy to i on powinien być szczęśliwy. Pokaż mu że nie zapomniałeś o swojej byłej żonie że kochałeś ją najbardziej na świecie. 
- Wiem, ale wydaje mi się że Klara ma już tego dość. 
- Pogadaj z nią. Jeśli zrozumie jest ciebie warta, ale jeśli nie to oznacza że nigdy nie była. - powiedział Nathan 
- Dobra dzięki za dobre rady. Może zmieńmy temat, więc kiedy mam się szykować na pokaz? - zapytał Steve 
- A myślisz że dostaniesz zaproszenie ? W sumie to wpadłam na świetny ty i Klara dostaniecie zaproszenie i spędzicie miło czas razem, a Toby zostanie z nianią Nathanem. - powiedziałam wystawiając język do Nathana 
- Słucham ? - zapytał Nathan spoglądając na mnie i kiwając przecząco głową  gdy zobaczyłam jego minę wybuchłam śmiechem





**********************************************************************************
Dzisiaj nie mogłam więcej napisać dlatego postanowiłam zrobić dwuczęściowy rozdział.  Oto pierwsza część,a  jutro pojawi się kolejna. 
Mam nadzieję że podoba wam się rozdział. Czekam na wasze opinie. 
Dzięki że jesteście :**
Do następnego. :) Wiem że mam zaległości na waszych blogach wybaczcie nadrobię to wszystko w tym tygodniu. :)
Ten rozdział jest w większości poświęcony Stevowi mam nadzieję że się cieszycie. I lubicie go jako bohatera opowiadania. Jeśli chcecie kolejny rozdział o konkretnym bohaterze zaznaczajcie obok w ankiecie lub piszcie w komentarzu. :)

niedziela, 8 września 2013

14.Koniec...

Tak jak chciała Eliza zjawiłam się u Cher o 13:00. Były już tam wszystkie dziewczyny. Siedziały na kanapie w salonie. Gdy weszłam czułam się jakbym była osaczona wszystkie wpatrywały się we mnie.
- Usiądź. - powiedziała Cher pokazując na fotel
- Nie. Powiedzcie tylko czego chcecie.
- Porozmawiać. - powiedziała Pegi
Parsknęłam śmiechem.
- Chcecie ze mną rozmawiać ? Teraz ?  A gdzie byłyście przez te dwa miesiące ? - podniosłam ton
- Nas też musisz zrozumieć. - powiedziała Eliza
- No fakt moja sława tak przeszkadzała wam w tym.
- Nie chodziło i nie chodzi tu o twoją sławę. - zaprzeczyła Julia
- I jeszcze na dodatek mnie okłamałyście. - powiedziałam
- Dlaczego nie powiedziałaś nam o dilerach ? - zapytała Eliza
- A powinnyście były o tym wiedzieć ? To była sprawa pomiędzy mną i Richem. Nawet Nathan o tym nie wiedział.
- Wiesz na co nas narażałaś. - krzyknęła Cher
- Was? Sprawa dotyczyła tylko mnie i Richa.
- Ale mogła i nas. Oni mogli być nieprzewidywalni. Myślałam że jesteś bardziej rozsądna. - powiedziała Pegi
- Ta sprawa nie dotyczyła nikogo prócz mnie i Richa i nie wmawiajcie mi że narażałam was. Narażałam samą siebie. Nie mam ochoty wysłuchiwać tego co macie mi dalej do powiedzenia.  
- Lena zaczekaj. - powiedziała Pegi i złapała mnie za rękę kiedy chciałam wyjść, a po chwili dodała - chciałyśmy się dzisiaj pogodzić a nie znowu kłócić 
- Godzić ?! Nigdy nie byłyśmy pokłócone to wasze idiotyczne wymysły doprowadziły do tego że się ze mną nie spotykałyście. 
- Tak wiem. Dlatego chcemy przynajmniej ja chcę żeby było jak dawniej. - powiedziała Pegi 
- Przykro mi, ale już na to za późno. 
- Na nic nie jest za późno. - wcięła się Cher 
- Nasza przyjaźń skończyła się już dawno temu. Rozumiem każdy popełnia błędy, ale ja nie umiem wam wybaczyć tego że zostawiłyście w najtrudniejszych momentach mojego życia. - powiedziałam po czym wyszłam 
To wszystko było prawdą. Już nie było tak jak kiedyś. Gdy patrzałam na nie i słuchałam tego co mówiły nie czułam tego że są mi bliskie.  Chciałam jak najszybciej wyjść stamtąd. Być może ktoś powie że z czasem będę tego żałowała. Wcale nie do tej pory radziłam sobie bez nich i poradzę sobie sama dalej. Mam Steva mojego jedynego przyjaciela który jest przy mnie zawsze. Nathan czuje więź z chłopakami i to jest przyjaźń są jak rodzina. Łączy ich coś tak wielkiego że nie muszą sobie mówić że mogą na sobie polegać mieć w sobie wsparcie oni to wiedzą i czują. A pomiędzy mną, a dziewczynami czegoś takiego już nie ma. Chodzi też o to że miały powód który wcale nie był powodem. To nie ma sensu, ale taka jest prawda wbiły sobie coś do głowy to co ich wcale nie dotyczyły i nastawiły się przeciwko mnie. 
Wróciłam do mieszkania. Nathan chyba na mnie czekał, bo od razu zjawił się w przedpokoju. Odłożyłam torebkę na komodę. 
- I co pogodziłyście się ? - zapytał 
- Nie. - powiedziałam i weszłam do kuchni 
Otworzyłam sok i nalałam go do jednej ze szklanek po czym upiłam jeden łyk. 
- Dlaczego ? - zapytał zdziwiony 
- Bo nasza przyjaźń się zakończyła. Przykro mi, ale ja już nie chcę się z nimi spotykać. 
- Rozumiem to. - powiedział Nathan 
- Cieszę się. - powiedziałam i posłałam uśmiech do chłopaka 
- Wiesz co stęskniłem się za naszymi maluchami. Może pojedziemy do Bartka i zabierzemy je do domu. 
- No jasne. - powiedziałam od razu wstając i idąc w stronę wyjścia 
Zadzwoniliśmy i zapukaliśmy do drzwi. Po chwili drzwi otworzył Bartek. 
- Cześć wchodźcie. - powiedział pokazując ręką 
Liz od razu zerwała się od zabawy i do nas podbiegła. James siedział obok niej i pomału przydreptał do nas, ponieważ coraz lepiej chodził.  Wzięłam na ręce Jamesa i dałam mu całusa na co on uśmiechnął się do ucha do ucha. 
- Przyjechaliśmy po nasze brzdące. - powiedział Nathan
- A może zostaniecie jeszcze chwilę i wypijmy kawę ? - zaproponowała Jennifer 
- W sumie to i tak nie mamy co robić. - powiedziałam 
Poszłam pomóc  Jennifer, a Bartek i Nathan zostali z dziećmi. 
- Podpisałaś kontrakt. To świetnie. - powiedziała Jennifer przytulając mnie do siebie 
- Też się cieszę. 
- Wiedziałam że wrócisz do tego, więc kiedy zaczynasz? 
- Od poniedziałku. 
- No więc masz jeszcze kilka dni. Zamierzasz wyjeżdżać na pokazy za granicę ? 
- Będę musiała nawet jeżeli nie będę chciała i będę się kłóciła to i tak nie mam wyjścia. Z pewnością czeka mnie Paryż i Barcelona. 
- Jeśli nie chcesz ja mogę jechać nie mam nic przeciwko. - zaśmiała się 
- Przemyślę to.  - powiedziałam śmiejąc się 
- W razie czego zajmiemy się Jamesem i Liz. 
- Mój brat miał dobre oko że cię znalazł.





**********************************************************************************
Na wstępie przepraszam że nie dodałam wczoraj tylko dziś, ale nie miałam napisanego rozdziału a musiałam ważną sprawę przez która nie mogłam go skończyć. Mam nadzieję że rozdział się podoba. Być może jest trochę nudny, ale już niedługo zrobi się ciekawie. Nie wiem czy nawet nie za bardzo :P 
CZEKAM NA WASZE OPINIE :)
Jak tam w szkole ? Może ktoś jest tak jak ja w nowej ? I liceum HUMAN :P
Do następnego. :****

poniedziałek, 2 września 2013

The Versatile Blogger Award 1,2,3

http://2.bp.blogspot.com/-fuMytLAZAhE/Uh-MD6KBgMI/AAAAAAAAAGs/vVDCgqiHK40/s1600/pobrane.jpg

Dostałam trzy nominacje. WOW. Szok nie spodziewałam się, a tu takie zaskoczenie.
Pierwsza jest od Justyny Sykes
Druga od Zelusii
A trzecia od Prisoner

No więc teraz 7*3=21
Uhuhu 21 faktów o mnie.
1. Pisze teksty piosenek.
2. Kocham buty. <3 Uwielbiam kupować szpilki, trampki itp.
3. W mojej nowej szkole wypaczyłam dziś kopię Austina Mahone w przeciwległej klasie. :P
4. Ostatnio mam pecha. Mam nadzieję że szybko minie. 
5. Byłam na zlocie fanów The Wanted. 
6. Lepiej ze mną nie zadzierać. 
7. Interesuje się cukiernictwem.  
8. Co roku jeżdżę nad morze. 
9. Już za dwa lata 18-stka. 
10. Nienawidzę sztuczności u dziewczyn. 
11. W szkole uwielbiam uczyć się języka polskiego.

12. Mimo że mam pełny piórnik długopisów to i tak najczęściej żaden nie pisze. 
13. Wkurzają mnie hejterzy. Ostatnio zauważyłam że przeginają na niektórych portalach. 
14. Kocham żartować i się śmiać.
15. Uważam że Justin Bieber jest słodki. 
16. Nie kręci mnie Wawrzyniak, Kwiatkowski i cała ta reszta. 
17. Uwielbiam kolor brązowy. (dziewczyny lubią brąz hehe)
18. Nie lubię pomostów nad jeziorem itp. 
19. Mam lęk wysokości, ale w górach mija. 
20. Nienawidzę gdy wieje wiatr. 
21. Każdy pyta mnie jaką prostownicą prostuje włosy że mi się nigdy nie kręcą. Są w szoku gdy mówię że mam takie naturalnie.

Nominuję wszystkie blogi moich czytelników, więc jeśli to czytasz i masz bloga zostałeś nominowany. :)

13.Powrót...

 " W życiu będziesz szczęśliwy
 robiąc to co kochasz."

Nie zauważyłam kiedy zasnęłam. Obudziło mnie słońce, które przebijało się przez zasłony. Wyjęłam szybko z kieszeni telefon. 20 nieodebranych połączeń od Nathana. Jak na złość miałam wyciszony dzwonek. Zapewne martwi się, ale jednocześnie jest wkurzony za to że nie wróciłam na noc do domu. Wstałam do wyjścia jednak zatrzymała mnie jedna rzecz. Na biurku stał laptop. Zdziwiło mnie to bo był to laptop Roberta. Podniosłam do góry ekran i okazało się że jest włączony. Ktoś logował się na profil Roberta, ale jakim cudem skoro nawet mi nie chciał podać hasła. Otworzyła się strona internetowa na której były moje zdjęcia z ostatniej sesji. Usidłam na krześle i weszłam w historię przeglądarki. Ostatnio ktoś korzystał z laptopa wczoraj około godziny 12. Czyli przed moim przyjściem, ale kto tu mógł mieszkać. Z tego co wiedziałam Will mieszkał w nowym domu Roberta, ale nie w tym. Gabby jest w Londynie i z tego co wiem nie zamierza szybko tu przyjechać, ale i tak mieszka wtedy w hotelu. To było dla mnie bardzo dziwne. Gdyby ktoś tu mieszkał wróciłby na noc i obudziłby mnie. Zrozumiałabym wszystko, ale nie to. Jeszcze przez chwilę siedziałam myśląc nad tym wszystkim, jednak nie umiałam wyjaśnić tego racjonalnie. Bo niby jak to wytłumaczyć ? że dalej tu mieszka Robert. Przecież to niemożliwe. Wiedziałam jedno że przy najbliższej okazji zapytam się Gabby komu wynajmuje te mieszkanie.
W moim mieszkaniu czekał na mnie Nathan.
- Lena gdzieś ty się podziewała ? - zapytał gdy mnie zobaczył
- Przepraszam. Byłam w mieszkaniu Roberta i zasnęłam.
- Gdzie byłaś ? - krzyknął po chwili dodając - czyli spędziłaś noc z Willem
- I co jeszcze ? Przestań. Ty masz jakieś urojenia. - powiedziałam i przeszłam obok chłopaka
- Masz rację przepraszam. - powiedział łapiąc mnie za rękę i przyciągając do siebie
- Jesteś pewien ? Bo mam już dość kłótni. - powiedziałam
- Przepraszam za to co powiedziałem. Wiesz że jestem chorobliwie o ciebie zazdrosny.
- Zauważyłam, ale ranisz mnie tym że jesteś zazdrosny, bo to oznacza że mi nie ufasz.
- Rozumiem. Kocham cię. - powiedział Nath po czym się uśmiechnęłam
- Ja ciebie też kocham. - powiedziałam kładąc głowę na ramieniu chłopaka , a po chwili dodając - poczekaj dostałam sms'a
Wyjęłam telefon. To sms od Elizy.
- Kto to ? - zapytał Nathan
- Eliza. Napisała żebym przyszłą do Cher o 15:00.
- Czyli coś się zmieniło.
- Może. Sama nie wiem.
- Spotkasz się z nimi ?
- Powinnam ? - zapytałam chłopaka
- Według mnie powinnaś zostać ze mną, bo będzie mi smutno bez ciebie. - powiedział przytulając mnie, a po chwili dodając - ale według Nathana numer 2 powinnaś do nich pójść i porozmawiać
- Myślisz że chcą się znowu przyjaźnić ?
- Być może, a ty dalej tego chcesz ? Przyjaźnić się z nimi ?
- Nie wiem, bo minęło tyle czasu. Nic im nie zrobiłam, a one odsunęły mnie i przestały się ze mną kontaktować.
- Ale nie brakuje ci dawnych spotkań? Wychodziliśmy razem do klubów, jeździliśmy nad jezioro, na wakacje.
- Nawet o tym nie myślałam. Być może chcą się spotkać nie z powodu przyjaźni.
- Mam pomysł nie myślmy o tym i zabieram cię do Antonio. Dzwonił że ma dla ciebie niespodziankę.
- No dobrze. - powiedziałam
Kilkanaście minut później byliśmy w mieszkaniu wynajmowanym przez Antonio.
- No nareszcie. Ile na was czekać. - powiedział chłopak gdy weszliśmy do środka
- Co to aż tak ważne ? - zapytałam
- Ważne ważne. Idźcie do salonu tam ktoś czeka na Lenę. - powiedział
W salonie siedziała kobieta której nie znałam i nigdy nie wiedziałam.
- Dzień dobry. Jestem Kristin - przedstawiła się kobieta
- Lena. - powiedziałam podając rękę
- Nathan. - powiedział podając jej rękę
- Chciałabym, abyś podpisała kontrakt z moją firmą. - powiedziała kobieta
- Jaki kontrakt ?
- Będziesz znów modelką w mojej agencji.
- No dobrze. 
- Więc tak tu masz kontrakt. Antonio przeczytał go i wie że nie ma w nim żadnych haczyków i gwiazdek. Wystarczy że podpiszesz. 
Wzięłam do ręki długopis i podpisałam w miejscu które pokazała mi Kristin. 
- Więc od teraz przez miesiąc pracujesz w mojej agencji. - powiedziała a po chwili dodała - grafik prześlę ci e-mailem. 
- Kiedy pierwsza sesja ? - zapytałam 
- W poniedziałek. Dziś jest sobota, więc pojutrze. Pasuje ci ? 
- Raczej tak. 
- W razie czego powiadom Antonio, a on zadzwoni do mnie i postaram się coś z tym zrobić.





**********************************************************************************
No więc "Witaj szkoło". Pierwsza klasa liceum profil dziennikarsko-społeczny. Jak na razie zapowiada się ciekawie. Klasa całkiem spoko. Ujmę to tak jest na czym oko zawiesić. Wiecie o co chodzi.
Dostałam trzy nominacje. Wow byłam w szoku. Dzięki wszystkim za to. Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć na nominacje. :)
Postanowiłam że od teraz rozdział będzie pojawiał się raz w tygodniu w weekend. Dlatego na pasku z boku możecie już znaleźć daty na ten miesiąc. 
Powodzenia w szkole. :* 
U mnie na razie przez dwa dni luzik zapoznawanie się itp. 
A i wszystkim pierwszoklasistom liceum POWODZENIA NA TESTACH Z ANGIELSKIEGO. U mnie są w środę. 
Dzięki że jesteście. Czekam na wasze opinie. :***
Do następnego.

wtorek, 27 sierpnia 2013

12.Wspomnienia...

 "Nigdy nie uda nam się pogodzić 
ze śmiercią bliskiej nam osoby"
Tom wrócił następnego dnia do domu. Czekała na niego Eliza która była przepełniona złością. 
- Dlaczego nie odbierałeś telefonu ?  Martwiłam się o ciebie. Amelka pytała gdzie jest tatuś ? - zaczęła krzyczeć Eliza 
- Nocowałem w studiu. 
- Masz mi coś do powiedzenia ? 
- Nie. - powiedział chłopak 
- Nie? - powiedziała zdziwiona Eliza 
- Nie mam za co cię przepraszać, ale chyba ty musisz kogoś przeprosić. 
- Niby kogo ? Może Lenę ? 
- A co nie należą się jej przeprosiny. W sumie to chyba wszystkie powinnyście ją przeprosić. 
- O co to to nie. - wzburzyła się dziewczyna 
- Nie rozumiem ciebie i twoich przyjaciółek. Nie spotykacie się z Leną, bo nie powiedziała wam pewnej rzeczy. 
- Pewnej rzeczy ?! Nie powiedziała nam o dilerach. 
- A czy ta sprawa was dotyczyła? 
- No tak, bo się z nią przyjaźniłyśmy. 
- Nie sprawa dotyczyła Richa i jej tylko ich oboje nikogo innego. I wy nie miałyście żadnego wglądu, a poza tym gdybyście poszły chociaż raz do niej do szpitala wiedziałybyście o tym. 
- Czyli nie grozili jej że zrobią coś dla nas? 
- Eliza!! Ogarnij się w końcu i zrozum to że Lena nie jest niczemu winna w tej sprawie, a wy naskoczyłyście na nią. 
- Jest mi strasznie głupio. Co byś zrobił na moim miejscu? 
- Mówiłem już co masz zrobić, a poza tym powinnaś to sama wiedzieć.
*************************
- Lena przepraszam za o co powiem, ale może Nathan ma rację może ty nie chcesz o nim zapomnieć. - powiedział Steve siadając obok mnie
- Nie to nie prawda. - cały czas zaprzeczałam
- Słuchaj sam wiem co to znaczy i każdy zna to uczucie po stracie ważnej mu osoby. O śmierci Roberta dowiedziałaś się kilka dni po jego pogrzebie nie mogłaś tam być i do tej pory nie pojechałaś na jego grób. Może nadszedł czas na to abyś tam pojechała i po prostu się z nim pożegnała.
Na samą myśl o tym czułam dreszcze na ciele. Może faktycznie wszyscy mają rację mówiąc że nie chcę o nim zapomnieć. Kochałam Roberta i on kochał mnie tylko jego rodzina była przeciwko nam i wtedy wszystko zaczęło się sypać.
- Znam miejsce w którym mogę o wszystkim zapomnieć.
- Mogę cię tam zabrać jeśli chcesz.
- Nie pojadę tam sama. Dziękuję ci za to że przyjechałeś. - powiedziałam przytulając się do Steva
Robert miał dwa domy. Dom który dostał Will był drugim domem Roberta. Kiedy mieszkaliśmy w innym mieście, ale oboje z Nathanem przeprowadziliśmy się tutaj żeby być z dala od Roberta jednak on był sprytniejszy i wyjechał tu za nami.
Postanowiłam zadzwonić do Nathana. Nie odebrał wiedziałam że tak będzie, ale i tak wiedziałam gdzie jest. Po naszej kłótni zawsze tam chodzi i siedzi do wieczora, a później wraca. Wsiadłam do samochodu i pojechałam do parku. Zaparkowałam na parkingu i poszłam do końca ścieżki gdzie stał wielki dąb. W tej części parku rzadko można było kogoś spotkać dlatego można było w ciszy i samotnie posiedzieć. Chłopak tak jak zawsze siedział na ziemi i patrzył przed siebie.
- Wiedziałam że tu będziesz. - powiedziałam podchodząc bliżej
Nathan odwrócił w moją stronę głowę.
- Po co tu przyszłaś?
- Bo nie chcę się kłócić. Za bardzo mi na tobie zależy.
- Na mnie czy na Robercie.
- On nie żyje i nawet jeżeli mi na nim zależało to teraz jest to już nie istotne.
- Czyli ci na nim zależało.
- Tak zależało, bo go kochałam. Czy to grzech że go kochałam ? Przecież ty też wcześniej kochałeś Bellę i też ci na niej zależało.
- Masz rację, ale nie przywołuję wspomnień o niej. Zakończyłem ten dział i wszystko.
- Ja też zamknę dział związany z Robertem tylko daj mi czas.
- Lena od śmierci Roberta minęły 4 lata. Ile czasu musi minąć żebyś w końcu to zrozumiała że tak czy inaczej musisz o nim zapomnieć ? - krzyknął
- Zrozum to w końcu że... - zaczęłam 
- Że co ? że kochałaś go tak mocno.- przerwał mi Nathan 
- Że kocham ciebie. - dokończyłam po czym dodałam - to chciałam ci powiedzieć że kocham ciebie 
Powiedziałam i odeszłam. Nie pobiegł za mną siedział dalej. Jednak chyba w końcu coś do niego dotarło.Wsiadłam do samochodu i schowałam twarz w dłonie. Odpaliłam silnik i ruszyłam do dawnego domu Roberta. Wiedziałam gdzie leżał klucz, więc bez problemu weszłam do środka. Wydawało mi się że zastanę tam inny widok, czyli kurz na każdej z rzeczy jednak tam było czysto. Pomyślałam że Gabby gdy przyjeżdża do Polski nocuje tutaj. Wszystko było tak jak dawniej nic się nie zmieniło. Chociaż kilka rzeczy zmieniło miejsce. Wydawało mi się że stolik stał po prawej stronie salonu, a nie po lewej. Jednak byłam tu tak dawno że mogłam po prostu zapomnieć. Poszłam na górę. Usiadłam na brzegu łóżka i zaczęłam się rozglądać dookoła. Zobaczyłam płyty leżące wysoko na półce. Wstałam i sięgnęłam po nie ręką. Na jednej z nich znalazłam napis "Morze". Włączyłam telewizor i włożyłam płytę DVD do odtwarzacza i wcisnęłam PLAY. Moim oczom ukazał się wyjazd mój i Roberta nad morze. Byliśmy wtedy na plaży było już trochę ciemniej. Nawet nie wiedziałam że mnie nagrywa.Kolejny filmik już pamiętałam był na nim nasz rejs statkiem o mało co Robert wtedy nie upuścił kamery do wody. Poczułam jak po moim policzku spływają łzy. Upadłam do tyłu na łóżko. Byłam już wyczerpana tym wszystkim.
Szybko się podniosłam gdy usłyszałam :
" Wiem że za kilka dni ty i Nathan będziecie małżeństwem nawet nie wiesz jak się cieszę. Ostatnie dni były trudne nie tylko dla mnie ale także dla ciebie i niego. Właśnie dowiedziałem się o warunku wciąż nie mogę w to uwierzyć że moja matka była do tego zdolna. Pewnie Gabby ci już powiedziała że wyjeżdżamy może to i lepiej. Wiesz nadal nie mogę uwierzyć że kochałem cię i tak krzywdziłem. W dniu gdy się poznaliśmy potrąciłem cię samochodem, później te porwanie niszczenie życia dla ciebie i twoich bliskich. Gdyby nie ja ty i Nathan bylibyście już dawno szczęśliwi nie dziwię się że twoi przyjaciele mnie winią w końcu to prawda. Tyle wyrządziłem ci złego a dostałem zaproszenie. Nie zasługuje na nie i na to żeby być w jakikolwiek sposób obok ciebie. Nie dość tego jesteś jeszcze chora i to przeze mnie. Zaczynam się zastanawiać czy zasługuję na przeszczep i na to by dalej żyć będąc kiedyś takim człowiekiem którego akurat ty musiałaś poznać."
Dostałam to nagranie przed ślubem moim i Nathana. Wybuchłam płaczem gdy zobaczyłam to ponownie. 





********************************************************************************** 
Na początku chciałabym wam podziękować za to że wypełniacie ankiety. Skakałam z radości gdy zobaczyłam że 43 osoby uważają że opowiadanie jest ciekawe itp. To dla mnie dużo znaczy, bo kocham pisać opowiadania itp. Rozdział pojawił się szybciej niż planowałam. 
Mam nadzieję że rozdział się wam podoba. 
CZEKAM NA WASZE OPINIE. 
Całusy :******

piątek, 23 sierpnia 2013

11.Nie umiem...

Tom wszedł do mieszkania i zaczął szukać Elizy. Po chwili zauważył że razem z Amelką jest w kuchni.
- Hej tato. - powiedziała dziewczynka
- Cześć skarbie mam do ciebie prośbę idź pobawić się na górę, a ja jak porozmawiam z mamą przyjdę do ciebie. - powiedział przytulając dziewczynkę
- Dlaczego kazałeś iść Amelce na górę przecież nie mamy żadnych ważnych tematów do rozmowy o których nie mogłaby wiedzieć.
 - Jesteś pewna ? - zapytał Tom
- Tak. - powiedziała stanowczo
- A możesz wyjaśnić mi dlaczego okłamywałaś mnie ze spotykasz się z Leną? - zapytał Tom
Eliza przez chwilę milczała.
- Skąd to wiesz?
- Nathan rozmawiał o tym z nami. Nie mogę uwierzyć że olewacie Lenę.
- To nie tak jak myślisz.
- Eliza chyba sobie żartujesz nie spotykacie się z nią przez to że jest sławna. To może zaraz weźmiesz ze mną rozwód jak ci to tak przeszkadza.
- Nawet tak nie mów. - powiedziała wzburzona
- No co nie chcesz się przyjaźnić z Leną przez to.
- To nie dlatego. - krzyknęła
- Przecież powiedziałaś dla niej że dlatego czyli jeszcze ją okłamałaś.
- Tylko to przyszło nam do głowy.
- Eliza to co zrobicie z dziewczynami to cios poniżej pasa. Więc w czym problem ?
- To nie przez sławę Leny,a le przez to co zrobiła.
- Co ?
- Oszukała nas.
- Niby kiedy. Widzisz Eliza nie masz nawet podstaw. - powiedział Tom
- Naraziła nas na tych dilerów. Nie mogę uwierzyć że była tak nieodpowiedzialna straciłam do niej cały szacunek. Zamiast chronić na wszystkie sposoby swoją rodzinę i przyjaciół potajemnie romansowała z Richem i nie mów mi że było inaczej.
- To była jej sprawa i nie musiała mówić tego wszystkim dookoła.
- Później  ten wypadek. Jak niby miałam być przy niej wiedząc że sama prosiła sę o to nic z tym nie robiąc wiedziała co jej grozi.
- Wiesz co Eliza wychodzę. Nie mogę słuchać tego co wygadujesz. - krzyknął Tom
- Odwołaj to. - krzyknęła Eliza
- Niby dlaczego skoro wiem że mam rację.
- Powinieneś być po mojej stronie jestem twoją żoną, a ty jesteś za nią. Może i ty też jesteś w niej zakochany tak jak połowa was. Gdy tylko ją zobaczycie to głupiejecie i rzucacie się jej na szyję.
- Eliza teraz na prawdę przesadziłaś. Wiesz co czasami wydaje mi się że wgl cię nie znam. - powiedział Tom wychodząc i trzaskając drzwiami
Eliza usiadła na podłodze i zaczęła płakać.
***
Jess i Rich poszli około północy do domu Richa. Zamknęłam drzwi i mocno wtuliłam się w ramiona Nathana.
- Kiedy to się w końcu skończy ? - zapytałam chcąc znać odpowiedzieć
- Ważne że mamy siebie. Teraz możemy wszystko.
- Możesz mi coś obiecać? - powiedziałam
- Zależy o co chodzi.
- Obiecaj mi że cokolwiek się stanie zawsze będziesz walczyć o naszą miłość. 
- Lena coś nie tak ? - zapytał Nath
- Nie wiem co się dzieje,ale mam złe przeczucia. Boję się że cię stracę.
- Lena dlaczego płaczesz ?
- I tak jest codziennie. Nie umiem uwolnić się od tych myśli. Budzę się w nocy ze świadomością że cię przy mnie nie ma. Codziennie mam ten sam koszmar.
- Ale ja jestem i zawszę będę. Pamiętaj. - powiedział całując mnie w czoło,a po chwili dodał - obiecuję
Wstaliśmy rano dość wcześnie. Dzieci były u Bartka i Jeniffer. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Nathan poszedł otworzyć, a ja w tym czasie zaparzyłam kawę. Nathan dość długo nie wracał, więc postanowiłam pójść zobaczyć kto to.
- Wynoś się stąd Lena teraz ma wystarczająco dużo problemów. - usłyszałam głos Nathana
- Daj mi tylko z nią porozmawiać. - to był Will
- Co ty tu robisz? - zapytałam podchodząc do nich
- Lena załatwię to. - powiedział Nath
- Błagam porozmawiaj ze mną. - powiedział Will
- Dobrze wejdź do środka. - powiedziałam
Usiedliśmy w salonie, a Nathan przyniósł kawę.
- Nie zadzwoniłaś, więc postanowiłem przyjść. Ja na prawdę chcę się dowiedzieć czegoś o Robercie.
- Ale dlaczego przychodzisz z tym do Leny  ? Masz przecież rodziców, siostrę idź do nich się dowiadywać.
- Od nich się nic nie dowiem jestem z nimi skłócony, a poza tym oni nie znają tak dobrze Roberta i Leny.
- Mam już dość ciągłego słuchania jak to Robert kochał Lenę. Wychodzę. - powiedział zdenerwowany Nath
Wyszłam za nim do przedpokoju. Zaczął zakładać adidasy.
- Nathan co ty robisz ? - zapytałam
- Jak to co? Wychodzę mówiłem mam już dość słuchania tego wszystkiego na każdym kroku jestem uświadamiany jak bardzo kochał cię Robert. Zauważyłem że nikt nie liczy się z moimi uczuciami.
- Ja się liczę, ale musisz zrozumieć też innych. Will nic o nim nie wie.
- Może się przecież dowiedzieć o nim od kogoś innego. Mam dość ciągłego wspominania tego co było. To się nigdy nie skończy jak w twojej pamięci będzie wciąż i wciąż się powtarzało. Nie chcę słyszeć jak opowiadasz jak go kochałaś, bo to mnie rani.
- Nie umiem przecież wykasować tego z mojej pamięci to zawsze będzie w mojej głowie i nic na to nie poradzę.
- Lena możesz o tym zapomnieć, ale wydaje mi się że ty po prostu tego nie chcesz. - powiedział i
wyszedł trzaskając drzwiami
Oparłam się plecami o drzwi. Do wszystkiego doszła jeszcze kłótnia z Nathanem. Myślałam że za chwilę wybuchnę płaczem. Nie miałam już na nic siły. Wróciłam do pokoju gdzie czekał Will. 
- Pokłóciliście się przeze mnie ? - zapytał 
- Nie to taka drobna sprzeczka. - powiedziałam wycierając łzy 
- Ale ty przecież płaczesz. - powiedział 
- Tak pokłóciliśmy się. Przepraszam cię, ale możesz przyjść kiedy indziej ? 
- Może zostanę z tobą. 
- Chce być sama. Zdzwonię do ciebie kiedy będę mogła się spotkać. - powiedziałam patrząc przez okno i mając nadzieję że Nathan za chwilę pojawi się w domu 
- Dobrze. To do zobaczenia. - powiedział i wyszedł 
Zaczęłam szukać mojego telefonu. Nie mogłam go znaleźć po kilkunastu minutach okazało się że leżał na kanapie. Połączyłam się ze Stevem. 
- Hej. - usłyszałam głos chłopaka
- Możesz do mnie przyjechać ?  - zapytałam czując gule w gardle 
- Coś się stało? Ty płaczesz? - zadawał mi pytania Steve 
- Proszę przyjedź. 
- Jestem w pracy, ale za chwilę będę. - powiedział i się rozłączył
Kiedy Steve wszedł dopiero wtedy zorientowałam się że zostawiłam otwarte drzwi wejściowe. 
- Co się stało ? - zapytał, a ja wtuliłam się w jego ramiona 
- Był tu Will i pokłóciłam się z Nathanem. - powiedziałam 
- Pokłóciłaś się z Nathanem ? O co ? 
- Powiedział że ma już dość słuchania tego wszystkiego  jak bardzo kochał mnie Robert. Chce żebym zapomniała o Robercie, a nie cały czas wspomniała to co było. 
- Nathan cię kocha, a mówił to wszystko w złości.
- Wiem to, ale to wszystko co mówił bardzo mnie zabolało. Robert tez był ważny w moim życiu i nigdy o nim nie zapomnę. 





**********************************************************************************
Jednym słowem w opowiadaniu wszystko się SPIEPRZYŁO. Podobnie jak w moim życiu, ale mniejsza z tym. Mam nadzieję że mimo całej atmosfery w opowiadaniu podoba wam się rozdział i ciekawi was co dalej. 
CZEKAM NA WASZE OPINIE 
Całusy :******

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

10.To moja wina...?

 "To co teraz robicie to cios dla mnie."

- Max przemyślałem wszystko i wydaje mi się że ten wyjazd do rodziców Leny to zły pomysł.Wiem że to dla niej, ale znów zostawię ją tu samą z problemami, a teraz jestem dla niej bardzo potrzebny. Lepiej zostawmy to na razie i pójdę poszukać Leny. - powiedział Nathan 
- Może i  masz rację. - powiedział Max 
***
Obie z Jess świetnie się rozumiałyśmy. Miałyśmy podobne zainteresowania. Jess też interesowała się modą powiedziała mi nawet że niedawno nawet chciała spróbować i pójść na jakiś casting. 
- To świetnie mogę ci pomóc. Czekaj wgl mam świetny pomysł. Zabiorę cie na sesję i zrobimy sobie razem zdjęcia. 
- Na serio? Nawet nie wiesz jak się cieszę. - powiedziała z uśmiechem od ucha do ucha 
Postanowiłyśmy już wracać dlatego wyjęłam pieniądze i zostawiłam je na stoliku. Wstała wzięłam torebkę. Zbliżałyśmy się do wyjścia kiedy do środka weszły "moje przyjaciółki". Zatrzymałam się i patrzałam się na nie jakbym zobaczyła ducha przez to zatrzymała się też Jess która nie wiedziała o co chodzi. Dziewczyny miały takie miny jakbym przyłapała je na gorącym uczynku z resztą tak było. 
- Lena nie jest tak jak myślisz. - po chwili powiedziała Eliza 
- A niby jak jest. To co teraz robicie to cios dla mnie. Nie wiem dlaczego wgl uważałam was za przyjaciółki skoro nigdy nimi nie byłyście. Po co udawałyście że się przyjaźnimy? 
- Bo tak było. - powiedziała Pegi 
- Było? Więc co takiego złego zrobiłam że teraz jest inaczej ? 
- Nic nie zrobiłaś po prostu jesteś sławna. Zmieniłaś się przez to. Kiedyś gdy poznałaś Nathana i nie byłaś modelką było lepiej niż teraz. 
- Czyli co to moja wina ? Dlaczego nasza przyjaźń nie rozpadła się gdy Cher przespała się z Nathanem jak jeszcze wtedy nie byłam sławna. Co wtedy to było wybaczalne? Nie rozumiem dlaczego sądzicie że przez moją pracę się wszystko rozpadło? Czyli to ja jestem wszystkiemu winna. 
- Dlaczego wracasz aż tak daleko? Mówiłam ci że nie chciałam się wtedy przespać z Nathanem. - powiedziała Cher 
- Przestań udawać. Wskoczyłaś mu do łóżka,a teraz udajesz że nie chciałaś. Żadna z was nigdy nie była i nigdy nie będzie moją przyjaciółką. Wszystko to już przeszłość. Zapomnijcie o tym po prostu się nie znamy. Jedynym moim przyjacielem jest Steve. Nie uwierzyłabym nikomu gdyby m powiedział że tak postąpicie.
Obie z Jess wyszłyśmy na zewnątrz. Niestety tam czekał na nas tłum paparazzi, którzy czekali na sensację. Udało nam się złapać taxi i uciec stamtąd. Pojechałyśmy do mojego domu gdzie czekał na nas Nathan i Rich. 
- Gdzie są dzieci ? - zapytałam Nathana 
- Jennifer i Bartek zabrali je do siebie na kilka dni. - odpowiedział Nath po chwili dodając - gdzie byłyście ? 
- W restauracji. 
- Coś się stało? Czemu macie takie miny?
- Nie uwierzycie kogo tam spotkałyśmy moje wielkie przyjaciółki.
- Chyba żartujesz. Dlaczego one nie spotykają się z tobą? 
- Powiedziały mi że przez to że jestem modelką. 
- Muszę to załatwić. Jadę do studia do chłopaków. Pogadam z nimi, a w wy w tym czasie zamówcie coś do jedzenia. 
- Nath nie idź tam. - powiedziałam 
- Nie ja muszę to załatwić nie pozwolę nikomu cię ranić. 
***
Nathan poszedł do studia, bo wiedział że tego dnia byli umówieni na pisanie piosenki. Wparował do środka. Chciał jak najszybciej to załatwić. 
- O proszę i przyszedł Nath. - powiedział Tom 
- Musimy pogadać. - powiedział Nath jednak chłopacy byli zajęci i nawet na niego nie spojrzeli
- Powiedziałem że musimy pogadać. - podniósł ton co spowodowało że na niego spojrzeli
- No więc o czym ? - zapytał Tom 
- Dziewczyny są nie fair wobec Leny nie spotykając się z nią przez to że jest modelką. 
- Co ty gadasz przecież umówiły się dzisiaj do "Giovanni Rubino". 
- Umówiły się bez Leny. Chwila to one mówią wam że się z nią spotykają? - zapytał zdziwiony Nath 
- No tak dwa dni temu też tam były. - powiedział Siva 
- Dwa dni temu Lena była nad morzem ze Stevem, a nie z dziewczynami. 
- Czyli co mówią nam że się spotykają z Leną,a  tak na prawdę tego nie robią. - powiedział Jay 
- Nie spotykają się z nią już dość długo, a dzisiaj powiedziały jej że to przez to że jest sławna. 
- Przecież wszystkie są sławne. - powiedział Tom - niedawno pisali nawet o mnie i Elizie 
- Macie z nimi pogadać, a jak nie to ja to zrobię. - powiedział Nath 
- No jasne trzeba coś z tym zrobić, ale nie rozumiem dlaczego tak się zmieniły. - powiedział Jay 
- Proszę was tylko o jedno zróbcie coś z tym. - powiedział Nath wychodząc




*********************************************************************************
Rozdział miał być w środę, ale jest dziś postanowiłam w końcu coś napisać. Jednak od upadku nic się nie zmieniło i boli mnie tak samo jak wtedy. Nie wiem już co będzie miejmy nadzieję że wszystko jednak będzie ok. Czekam na wasze opinie. Dzięki za miłe słowa w komentarzach. :*** Wypełniajcie ankiety. 
CZEKAM NA WASZE OPINIE :)

niedziela, 11 sierpnia 2013

9.Siostro...

- Wszystko ok ? - zapytał Nath patrząc na Bartka
- A jak myślisz ? Jak można się czuć po usłyszeniu że twoi biologiczni rodzice nie chcą cię znać. - powiedział i wyszedł
- Współczuje mu. Może pójdziemy za nim ?.
- To że znalazłeś rodziców Leny nie oznacza że będziemy teraz przyjaciółmi. - powiedział Nath
- Nie liczę na to że będziemy przyjaciółmi. Słuchaj ja wiem że wtedy skrzywdziłem ciebie i Lenę, ale co było minęło.
- I uważasz że mamy udawać że to się nie stało? Myślisz że nie widzę jak wciąż na nią patrzysz. 
- Jestem teraz z Jess. Oczywiście że uczucie do Leny nie minęło, bo trzeba na to czasu.
- Więc wracaj skąd przyjechałeś i czekaj aż minie.
- Nie zamierzam wyjeżdżać. Dziwi mnie tylko to że nie umiesz wybaczać, a sam nie raz skrzywdziłeś Lenę i oczekiwałeś na to że ci wybaczy.
- Bo Lena mnie kocha, a ja ją.
- Szkoda że wtedy jak Robert porwał Lenę to ty przespałeś się z jej najlepszą przyjaciółką Cher jak ty ją kochałeś.
- To prawda nie mam wymówki na to co zrobiłem, ale starałem się z całych sił to naprawić.
- A ja co robię? Nathan to co mówisz kłóci się z tobą samym. Ale chyba twoje wielkie ego nie potrafi zrozumieć że żałuję tego co zrobiłem, ale musiałem powiedzieć wtedy prawdę Lenie i to była chwila słabości że ją pocałowałem zrozum nie mogłem się powstrzymać.
- Nie mam ochoty słuchać tych bzdur, które wygadujesz nigdy ci nie wybaczę tego co zrobiłeś i tego że wpakowałeś Lenę w tak wielkie niebezpieczeństwo dilerów. - krzyknął Nath i wyszedł
Ludzie którzy siedzieli dookoła zwrócili uwagę na to co się wydarzyło, ale gdy Nath wyszedł siedzieli jak gdyby nic się nie stało.
**
- Lena myślę że uda mi się ich przekonać żeby się jednak z wami spotkali.
- Po co nie chcę ich litości na siłę. - powiedziałam wycierając łzę spływającą po moim policzku 
- Nawet jeśli oni nie chcą się z wami spotykać to ja chcę być blisko was. Dowiedziałam się że mam siostrę i to chyba najlepsza rzecz jaka mnie w życiu spotkała. 
Uśmiechnęłam się po czym przytuliłam do siebie Jess. 
- Cieszę się że mnie znalazłaś.
- Bałam się że nasze spotkanie będzie inaczej wyglądać. 
- Na początku atmosfera nie była genialna, ale teraz jest inaczej.
- Gdzie mieszkacie teraz? 
- W domu Richa. To znaczy w twoim dawnym domu. Nie jesteś zła? 
- Nie no coś ty nie mam za co. Nawet się cieszę. Kiedy wracacie ? 
- Nie wiem co teraz będzie. Na razie nie myślmy o tym chodźmy może na lody.
- Mam lepszy pomysł pójdziemy do restauracji którą wielbię z Nathanem. 
- Ale ja chcę czegoś słodkiego. 
- No i dostaniesz. Zobaczysz zakochasz się w tym miejscu. 
- Co to za lokal ?
- Giovanni Rubino. 
- Niezła nazwa. - powiedziała uśmiechając się Jess a po chwili dodając - ja ledwo to wymówię 
Weszłyśmy do środka. 
- Dzień dobry pani Leno. Stolik ten co zawsze? - zapytał kelner
Pokiwałam potakująco głową. 
- Masz tak wszędzie. 
- Niestety. 
- Niestety? - zdziwiła się Jess 
- Czasami jest ciężko, bo wiele osób narzuca się. Po prostu brak prywatności, bo każdy cię zna. 
- Ale ty i Nathan chyba jakoś nie zwracacie na to uwagi. 
- Bo po co to robić. Wolimy cieszyć się sobą i z tego że jesteśmy razem niż tym kiedy kto zrobi nam zdjęcie i w jakiej sytuacji to będzie. 
Po chwili podszedł do nas kelner. 
- Co podać? - zapytał 
- Truskawki w biszkopcie - powiedziałyśmy obie w tym samym czasie po czym się zaśmiałyśmy 
- Coś jeszcze? 
- Gorącą czekoladę. - znów powiedziałyśmy razem 
- No to nieźle siostra. - powiedziałam uśmiechając się do niej 
**
Nathan zadzwonił do Maxa i poprosił go o spotkanie.
- No i co ? Jak tam Lena? 
- Nie wiem nie mogę się do niej dodzwonić jest chyba z Jess. 
- Kim? - zapytał Max
- Z siostrą. 
- Wow - powiedział Max siadając i łapiąc się za głowę - jaka siostrę 
- Rich przyjechał z siostrą Bartka i Leny. 
- Ona ma siostrę, no a rodzice tez przyjechali. 
- Nie chcą ich znać. 
- No to załamka. 
- Totalna. To mnie przerosło, a co powiedzieć teraz czuje Lena i Bartek. 
- No i jak to teraz będzie? 
- Kazałem dla Richa wracać skąd przyszedł. 
- Ej Nath spokojnie może i wtedy zrobił ci świństwo, ale to nie znaczy że teraz masz tak się zachowywać w stosunku do niego. W końcu gdyby nie on nie wiedzielibyście o rodzicach Leny. 
- Nie broń go. To dupek jeszcze powiedział mi że moje wielkie ego nie potrafi zrozumieć że żałuje tego co zrobił. 
- Twoje ego skąd ja to znam. 
- Ej. - krzyknął Nath 
- Dobra wróćmy do tego jak pomóc Lenie i Bartkowi. 
- Może pojedźmy do ich rodziców postaram się zdobyć ich adres od Jess. 
- Super pomysł. Pojadę tam z tobą. Producent przesunął trasę koncertową. 
- Powiedziałeś mu? 
- Tylko mu chyba powinieneś być mi za to wdzięczny.
- No fakt dzięki, a teraz chodźmy znaleźć Richa może on coś będzie szybciej wiedział od Jess bo nie wiem gdzie znaleźć ją i Lenę.





**********************************************************************************
Dzisiaj przeczytaliście rozdział i teraz czas na złą wiadomość. Dzisiaj spadłam po schodach na podwórku. Upadłam na tyłek i uderzyłam się o trzy schodki plecami. Przez co znalazłam się na pogotowiu, bo nie dałam rady oddychać i nic nie czułam. No więc teraz jestem na chwilę, aby tylko dodać rozdział na czas. Musze leżeć leżeć i leżeć , bo gdy siedzę to bolą mnie plecy i kark tak mocno że nadal nie mogę oddychać. Przez to rozdział zostanie dodany nieco później niż był przewidziany. Na pocieszenie lekarz mi powiedział że od teraz przez miesiąc będę miała ciężki żywot z powodu upadku, bo był on straszny. Także mam nadzieję że poczekacie na kolejny rozdział i nie będziecie mieli do mnie żalu za to. Na pasku z boku widnieje data kolejnego rozdziału.
Obolała, ale przesyłam Wam całusy. :***
CZEKAM NA WASZE OPINIE może one poprawią mi chodź trochę humor.