środa, 30 stycznia 2013

41.Mamy wszystko...

Nadszedł czas na pierwszy taniec. Na weselu grał DJ. Daliśmy mu listę piosenek na pierwszym miejscu znalazła się We Have It All - Amir Aly, Henrik Wikstrom. 

-Zatańczymy?-zapytał Nathan 
Pokiwałam potakująco głową. Wiedząc że nie mam wyjścia w końcu to pierwszy taniec. Znaliśmy oboje ta piosenkę na pamięć była tak jakby nasza. Po prostu dużo wspomnień i dobrych chwil wracało gdy ją słuchaliśmy dlatego wybraliśmy ją. Nathan położył ręce na moich biodrach a ja mocno go objęłam.

Mówiliśmy sobie tekst piosenki szeptem do ucha. 

1.Gdy nieśmiało zamykam swe oczy
Widzę, jak śmiejesz się do mnie
I wtedy jestem tak bardzo silna
Te rzeczy, które mogłam robić, będąc z tobą-wyszeptałam mu do ucha

Bądźmy razem na zawsze i na wieczność
To miłość stworzona też i dla nas
Nic jej nie złamie, nikt jej nie zastąpi
Któż stwierdził, że marzenia nie mogą się spełniać?
Możesz szukać jej całe życie
A w minucie stracić
Mamy to wszystko
Mamy to wszystko

2.Gdy się poddaję
Wiem, że twe spojrzenie jest obok
I sprawiasz, że wszystko jaśnieje
Rzeczy, które mogłem robić, będąc z tobą- wyszeptał mi do ucha

Bądźmy razem na zawsze i na wieczność
To miłość stworzona też i dla nas
Nic jej nie złamie, nikt jej nie zastąpi
Któż stwierdził, że marzenia nie mogą się spełniać?
Możesz szukać jej całe życie
A w minucie stracić
Mamy to wszystko

3.Będę cię podtrzymywać
Całą mą miłością
Wiem, że nigdy nie pozwolę ci odejść bez walki-zaczęliśmy oboje

Bądźmy razem na zawsze i na wieczność
To miłość stworzona też i dla nas
Nic jej nie złamie, nikt jej nie zastąpi
Któż stwierdził, że marzenia nie mogą się spełniać?
Możesz szukać jej całe życie
A w minucie stracić
Mamy to wszystko
Mamy to wszystko

Gdy skończyła się piosenka zauważyliśmy że wszyscy stoją i się uśmiechają. Wtedy zauważyłam że wszyscy chyba widzą że nasza miłość jest tak wielka że nie da się jej opisać. 
Każdy znalazł swoje miejsce przy stole. Było dużo potraw do wyboru dlatego każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Nikt długo nie czekał aby wskoczyć na parkiet. Kiedy zauważyłam że Nathan świetnie wygłupia się z chłopakami wyszłam z mamą na zewnątrz. W środku było za głośno. 
-Więc o czym chcesz porozmawiać?-zapytałam 
-Dobrze wiesz-powiedziała 
-Myślałam dużo o tym. Postanowiłam ci wybaczyć od dzisiaj zaczynam nowe życie z kimś kogo kocham nie no nie wiem jak to opisać co do niego czuje to nie miłość to coś więcej-powiedziałam widząc przez szybę Nathana wygłupiającego się z chłopakami.
-Dziękuję ci pamiętaj kocham cię. Nathan to dobry chłopak oboje jesteście dla siebie stworzeni-powiedziała i przytuliła mnie 
Nie mogę uwierzyć w to że nastąpiło to dopiero po 3 latach. 
-Wiesz nie zmienię zdania na temat Roberta, ale chciałabym go przeprosić. -powiedziała 
-Jak go znajdziesz-powiedziałam 
Spojrzała pytającym spojrzeniem. 
-Wyjechał już na zawsze nie wiem  gdzie jest, ale pewne jest że już się nigdy nie zobaczymy. -powiedziałam 
-Przykro mi mogę cię o coś zapytać?-zapytała 
Pokiwałam potakująco głową. 
-Kochasz go?-zapytała 
To pytanie mnie zaskoczyło. 
-Sama sobie odpowiedz na to pytanie. Czy przez tyle lat nie odzywałabym się do własnej matki która o mało go nie zabiła nie kochając go-powiedziałam 
-Jeśli go kochasz to czemu wyszłaś za Nathana?-zapytała nie rozumiejąc już mojego myślenia
-Pierwsza miłość na zawsze pozostaje w sercu i nawet jeśli chciałbyś najmocniej nigdy się od niej nie uwolnisz, wyszłam za Nathana bo kocham go całym sercem i gdy jestem z nim moje serce jest całe jego a Robert zostawił w nim tylko bliznę.-powiedziałam
Weszłyśmy do środka i od razu porwały mnie dziewczyny do tańca. Po chwili przybiegli do nas chłopacy i bawiliśmy się w kółku tańcząc do Carlprit- Fiesta. Na wesele zaprosiliśmy lekarza który namawiał Nathana żeby mnie zostawił. Pamiętam te wszystkie krzyki w jego gabinecie. Chcieliśmy aby przyszedł wraz z synem o którym opowiadał że tez jest chory na WZW typu B. Podszedł do nas
-A jednak-powiedział -chyba muszę was przeprosić za to co mówiłem gdy zobaczyłem dziś was razem to zrozumiałem że wy naprawdę się kochacie
W środku triumfowaliśmy w końcu przyznał nam rację. Po chwili podszedł ktoś do niego. Był dla mnie znajomy, ale nie mogłam sobie przypomnieć skąd. 

-Ej tato ja muszę na chwilę pojechać coś załatwić.-powiedział 
-Rich to jest Lena i Nathan-powiedział 
-Rich- powiedział podając rękę dla Nathana
-A my się chyba znamy- powiedział podając mi rękę
-A no tak torebka-powiedziałam - nie zdążyłam ci podziękować
Przypomniało mi się gdy usłyszałam kłótnię w szpitalu biegłam do wyjścia a on zauważył że zapomniałam torebki dlatego zbiegł za mną. Jednak nie zdążyłam mu podziękować ani nic bo po powrocie Nathana zniknął.

-Wrócę za godzinę-powiedział zabierając kluczyki i zbliżając się do wyjścia 
Poszłam za nim na parking.
Chciał wsiąść do samochodu jednak się odwrócił się. 
-To o tobie opowiadał mi twój ojciec. Najpierw cię zaraziła a później zostawiła. Tak?-zapytałam 
Chłopak parsknął śmiechem. Nie rozumiałam o co mu chodzi. Powiedziałam coś śmiesznego.
-O mnie. Ale to nie ta historia.-powiedział 
-Teraz to kompletnie nic nie rozumiem. Czyli co okłamał mnie?-zapytałam 
-Nie ja jego-powiedział - myśli że to ja zostałem skrzywdzony. Tak wgole to nie powinienem ci nic mówić to nie twoja sprawa
-Teraz moja. opowiesz mi?-zapytałam
Poszliśmy i usiedliśmy na huśtawkę. 
-Tylko kilka osób o tym wie ale mój ojciec nie może się o tym dowiedzieć.-powiedział zmyśliłem tę historyjkę z dziewczyną. Kilka miesięcy temu wpadłem w narkotyki. Wystarczyła jedna strzykawka byłem upity na maxa i zaraziłem się od jakiegoś idioty. To jeszcze bardziej skomplikowane niż myślisz-mówił a ja próbowałam nie zgubić się 
-Ale już nie bierzesz.-powiedziałam
Spuścił głowę w dół. 
-Chwila czekaj dalej ćpasz. I co może teraz jedziesz kupić sobie małe co nie co że tak to
nazwę?-powiedziałam

-Nie zrozumiesz tego.-powiedział 
-Nie wiesz tego-powiedziałam 
-Pewnych rzeczy nie powinnaś wiedzieć-powiedział i wrócił do samochodu wróciłam za nim

-Co teraz będziesz zgrywał bad boy'a ?-zapytałam 
-Nie znasz mnie. Nie wiesz co zrobiłem i co jeszcze zrobię. Uwierz mi dilerzy są nieprzewidywalni jedna wiadomość więcej i mogłabyś nieźle dostać-powiedział i wsiadł do samochodu otworzył szybę 

-Zobaczysz że i tak dowiem się od ciebie wszystkiego-powiedziałam 
-Zobaczysz że nie. -zaczął się droczyć 
-Ciao bella-powiedział 
-Widzę perfekcyjny włoski.Po prostu jeden zwrot.-mruknęłam pod nosem unosząc wzrok do góry 
Usłyszał to. 
-Ci vediamo più tardi. Basta non pensare a me troppo.-powiedział puszczając oczko
Otworzyłam szeroko oczy zaskoczona. Uśmiechną się.
-Co to znaczy?-zapytałam 
-Dowiesz się później. A tak wogle to 5 lat nauki włoskiego -powiedział 
Zapalił silnik i pojechał z piskiem opon.
Dobra o co tu chodzi nie mogłam zrozumieć.  I jeszcze jego słowa :" Nie znasz mnie. Nie wiesz co zrobiłem i co jeszcze zrobię. Uwierz mi dilerzy są nieprzewidywalni jedna wiadomość więcej i mogłabyś nieźle dostać". Co on zrobił i dlaczego dilerzy w co on mógł się wplątać. Zabił kogoś?!. Biłam się z myślami. Nagle ktoś przytulił mnie od tyłu. 
-A co tutaj robi moja Sykesówna- powiedział Nathan
Podskoczyłam do góry bo wystraszyłam się. 
-Ej no tęsknie za tobą zostawiłaś mnie tam tak samego no i bez ciebie-powiedział udając biedne dziecko
Zaczęłam się śmiać.
Chłopacy wskoczyli na scenę.
-Ej DJ czas na nas-powiedział Max 
-Dobra zacznijmy od piosenki-zaczął Tom trzymając w ręku mikrofon -przy której nasze dziewczyny umieją się chyba najlepiej bawić, udowadnia to filmik z LA co nie?
W myślach prosiłam tylko :" Błagam nie włączajcie filmiku błagam błagam błagam błagam".
-Ale może zabawicie się tak jak tam i nie będziemy musieli tego puszczać go-powiedział Jay
-Chłopcy chłopacy chłopacy spójrzcie na ich  miny- powiedział Siva 
-A teraz " Glad you came" -krzyknął Nathan 
Ufff. Wszystkie odetchnęłyśmy z ulgą, a po chwili zaczęłyśmy się świetnie bawić. Chłopcy nie śpiewali na scenie. Śpiewali tańcząc z nami. 
"Chasing the sun" już na scenie chcieli chyba zobaczyć nasze miny bojące się że włączą filmik. 
Śpiewali jeszcze :
-"Lighting"
-"Warzone"
i ich najnowszą piosenkę "I'll Be Your Strength"pierwszy raz ją usłyszałam a zdążyłam się w niej zakochać. Do tego jeszcze chłopcy postawili krzesła na scenie i kazali nam usiąść. Śpiewali to do nas dla nas. Każdy z nich trzymał rękę swojej ukochanej
-Siva-Cher
-Tom-Elizy
-Max-Julii
-Jay-Pegi
-Nathan-moją
Myślałam że utopię się we łzach słysząc słowa:
Będę twoją siłą
Będę, będę, będę
Będę twoją siłą
Tak będę, tak będę
Nathan tylko wycierał spływające po moim policzku łzy. Gdy spojrzałam na resztę robiły to samo co ja ryczały wprost patrząc w oczy swojej ukochanej osobie i słysząc co śpiewa. 



***********************************************************************************
Mam dużą wenę. Nawet bardzo. :) Ale to dobrze. Dzięki za komentarze i dużą liczbę wyświetleń strony. :) Mam nadzieję że muzyka wam też się podoba. :) No to komentujcie :) A no i jeszcze witam nowych obserwatorów. :*
Dzięki że jesteście !!! :*
Do następnego rozdziału może w weekend. :) 
Nie wiem dlaczego ale tekst gdzie nie gdzie się rozsypał. :P

poniedziałek, 28 stycznia 2013

40.Dwie dusze, jedno serce.

Ksiądz po liturgii słowa poprosił abyśmy podeszli do ołtarza. Podeszliśmy do księdza i stanęliśmy na przeciwko siebie.
-Leno i Nathanie -zaczął
Czy chcecie dobrowolnie i bez żadnego przymusu zawrzeć związek małżeński?
Czy chcecie wytrwać w tym związku w zdrowiu i chorobie, w dobrej i zlej doli, aż do końca życia?
Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy?

Oczywiście na każde odpowiedzieliśmy chcemy.
Podaliśmy sobie prawe dłonie które kapłan przewiązał końcem stuły. Poczułam ciepłą dłoń Nathana. Na całym ciele poczułam dreszcze że to w końcu dzieje się na prawdę. Widziałam iskierki w oczach chłopaka a później pojawił się ten cudowny szeroki uśmiech na jego twarzy który odwzajemniłam.
Nathana poczuł wewnętrzne ciepło kiedy dziewczyna spojrzała mu prosto w oczy.
-Ja Nathan biorę sobie Ciebie Leno za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
- Ja Lena biorę sobie Ciebie Nathanie za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Kapłan wypowiedział słowa potwierdzenia małżeństwa i zdjął stułę z naszych rąk.  Następnie pobłogosławił obrączki i kazał je nałożyć jako znak miłości i wierności małżeńskiej.Nathan wziął obrączkę:
-Żono przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.-gdy to powiedział wziął moją rękę i pocałował 
-Mężu przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.-powiedziałam całując przed założeniem obrączkę 
Dziwne było to że oboje czuliśmy jakbyśmy byli tam tylko my. Nikogo więcej. A w końcu w kościele było sporo osób. A dla Leny liczył się tylko Nathan, a dla Nathana tylko Lena.
-A teraz możesz pocałować żonę-powiedział kapłan
Nathan dotknął lekko moich ust w końcu to był kościół.
Po wyjściu z kościoła wszyscy sypali na nas płatki róż. No tak życzenia. Wszyscy zaczęli do nas podchodzić. Jako pierwszy podszedł mój tata i mama. Pogodzili się?- zaczęłam się zastanawiać.
-Wszystkiego co najlepsze. Mamy nadzieję że spodoba wam się podróż poślubna do Budapesztu.-powiedzieli razem potem przytuliłam się do taty i mamy
Szepnęła mi na ucho:Chce porozmawiać później. Zgodziłam się.
Następnie podeszli Julia i Max, Cher i Siva, Eliza z Tomem i Amelką, Pegi i Jay, Jennifer i Bartek, producent i menadżer. Dali nam kopertę. Otworzyliśmy ją w środku były zdjęcia jakiegoś studia muzycznego.
-Pamiętacie studio fotograficzne chłopaków? -zapytała Cher
Pokiwaliśmy potakująco głową. 
-Przerobiliśmy je na studio muzyczne chłopcy nie będą musieli wyjeżdżać. Tylko na plany teledysków. -powiedziała Pegi
Gdy to usłyszeliśmy byliśmy w szoku w tym momencie zobaczyliśmy jakich mamy wspaniałych przyjaciół. Zrobili to żebyśmy byli blisko siebie. 
-To musiało dużo kosztować-powiedziałam 
-Wy macie się cieszyć a nie myśleć o kosztach-powiedziała Pegi
Pan i pani Douson dali nam kluczyki.
-Przypominacie nam nas jak byliśmy młodzi. Wiecie do czego to kluczyki. Do domku nad jeziorem postanowiliśmy dać go wam już na zawsze. Nam już się on nie przyda.
Kochaliśmy oboje z Nathanem ten domek lubiliśmy tam przebywać. Byliśmy zaskoczeni kiedy doszło do nas że jest nasz.
-Nigdy nie dostałam tyle kwiatów-powiedziałam do Nathana kiedy mieliśmy już jechać na salę 
-Dostaniesz jeszcze więcej zobaczysz-powiedział pomagając mi wejść do bryczki
-Co ty knujesz Sykes?- zapytałam siadając obok niego
-Sykes? Jeszcze zobaczysz moja Sykesówna- powiedział 
-Ej. Sykesówna? Co ty wymyśliłeś?-zapytałam 
-No jesteś teraz Sykes połączone ze słowem seksowna bo taka jesteś i wychodzi Sykesówna- powiedział śmiejąc się 
-To ty jesteś seksowny z tą grzywką podniesioną-powiedziałam dotykając jego włosów
-Zostaw- krzyknął -po czym zaczęliśmy się śmiać 
-Dawałeś obrączki do jubilera?-zapytałam 
-Tak spójrz -powiedział zdejmując obrączkę w środku było napisane : "Dwie dusze, jedno serce"
-Kocham cię -powiedziałam sama z siebie bo nie mogłam wytrzymać tego uczucia chciałam krzyknąć żeby całe miasto usłyszało.
-Kocham cię -powtórzył i pocałował mnie
-A może zamiast na sesję pojedziemy no wiesz-powiedział dotykając ustami mojej szyi
-Ej ty nie przesadzaj-powiedziałam 
-No co-powiedział 
Zaśmiałam się.
Najbardziej z całej sesji podobało mi się zdjęcie na którym jesteśmy wszystkie ja i druhny chłopcy stoją z głowami podniesionymi do góry a my poprawiamy im krawaty i koszule.
Wszyscy czekali już na sali. Nathan oczywiście musiał przenieść mnie przez próg. Zauważyłam że sprawiło mu to dużo radości. Nadszedł czas na toasty każdy kto chciał mógł go wznieść. Pierwszy chętny był mój tata:
-Moja kochana córeczka wyszła dziś za mąż za Nathana. Cieszę się że wybrała właśnie jego i że on wybrał ją. Chciałbym wznieść toast za Parę Młodą Lenę i Nathana żeby byli zawsze tak szczęśliwi jak dziś. I wszystkim życzę udanej zabawy-powiedział po czym podniósł do góry kieliszek
Następnie z toastem wyskoczyli chłopacy:
Chcielibyśmy wznieść toast za Lenę i Nathana aby:
-nie mieli smutków żadnych- Jay
-mieli wiele radosnych chwil- Siva
-mieli śliczne dzieci postaraj się o to Sykes- powiedział Tom pokazując palcem na Nathana

-mieli wiele uniesień gorących- Bartek
-mieli miły szelest w portfelu-Max

Ostatnią osoba był Nathan:
-Wznoszę toast za ten dzień który nareszcie nadszedł. I za to aby każdy następny był coraz to lepszy, a nasza miłość z każdą chwilą była coraz większa-powiedział unosząc kieliszek do góry.
...



**********************************************************************************
Mam nadzieję że spodobał wam się rozdział :) Dzięki za komentarze i dużą oglądalność. :) Mam nadzieję że rozdział nie jest krótki dla mnie wydaje się nawet długi. :)  Pisałabym dalej ale ciąg dalszy będzie miał zmianę muzyki i muszę zacząć od nowego rozdziału. Szczerze to wiele razy będzie zmieniana muzyka bo będzie dopasowywana do sytuacji i wgl. Mam nadzieję że wam się podoba i będzie podobać.  Zdradzam wam jeden szczegół: Nathan na serio coś knuje myślę że zaskoczy was tym co zrobi ale to za rozdział lub dwa. Więc już niedługo. W tym tygodniu na pewno pojawi się nowy rozdział.
KOMENTUJCIE!! :*
 

niedziela, 27 stycznia 2013

39.Motyle w brzuchu...

Obudziliśmy się z Nathanem o 7:00 rano. Chłopak pojechał po babcie na lotnisko. Przyleciała z Irlandii. Od samego rana było wielkie zamieszanie, ponieważ dużo osób przyjeżdżało z innych miast lub zagranicy. Czas upływał szybciej niż zdawaliśmy sobie sprawę. Ślub miał się zacząć o 16:00 a gdy spojrzałam na zegarek była już 12:00. Dziewczyny przyszły i zaczęło się można to nazwać wielkie coś. Oczywiście panuje reguła stare, nowe, niebieskie i pożyczone. Nowa- suknia ślubna. Pożyczona- wsuwka do włosów z niebieską różą, włosy miałam rozpuszczone i spięte na bok. Niebieska-podwiązka. 
-Ej no a coś starego?-zapytałam 
-Poczekaj w swoim czasie-powiedziała Eliza
Dziewczyny uwinęły się w 2 godziny. Tak wiem bardzo bardzo szybko, ale nie obyło się oczywiście bez żartów. Zostałam sama siedziałam przed lustrem i przyglądałam się sobie. Śmiałam się bo miałam motylki w brzuchu. Byłam trochę stremowana całą sytuacją. Nagle ktoś zapukał. 
-Kto tam?-zapytałam musiałam to zrobić bo wiedziałam że Nathan jest strasznie ciekawski a przecież nie może mnie zobaczyć jeszcze jak mówi przesąd 
-To ja Keelin- usłyszałam głos babci Nathana 
Otworzyła drzwi i weszła do środka widziałam ją w lustrze. Usiadła koło mnie. 
-Cieszę się że Nathan cię poznał-powiedziała- nawet nie wiesz ile listów dostałam od niego na twój temat
-Pisał do pani?-zapytałam 
-Jaka pani mów do mnie Keel-powiedziała
-Dobrze-odpowiedziałam z uśmiechem 
-Po śmierci rodziców wyjechał do Polski.-powiedziała 
-Niech pani  to znaczy Keel opowiedz mi o jego rodzinie-powiedziałam 
-Jego mama i tata byli lekarzami poznali się na studiach zostali parą no i tak już zostało że wzięli ślub pojawił się Nathan. Byli szczęśliwą rodziną. Kiedy Nathan miał 15 lat polecieli do Londynu wezwano ich na operację małego chłopca. Wracając do Irlandii w samolocie nastąpiła awaria i samolot zderzył się z ziemią.  Od tamtej pory zamknął się w sobie. Martwiłam się o niego aż w końcu po 2 rocznicy ich śmierci przyszedł i powiedział że chce zacząć nowe życie znaleźć szczęście i kilka dni później był już w tym domu. Zlecił jego budowę w tajemnicy przed wszystkimi od razu po śmierci rodziców.
-Nie wiedziałam nic o tym-powiedziałam 
-On boi się że wszystko straci dlatego na pewno często jest zazdrosny. Przeszedł szok w dzieciństwie dlatego teraz jest wyjątkowy-powiedziała 
-Jest i to bardzo-powiedziałam 
-Dobrze porozmawiamy później a teraz mam coś dla ciebie-powiedziała i wyjęła małe pudełeczko w środku był łańcuszek z zawieszką w kształcie kuleczki
-Powiedziałam dla twoich przyjaciółek żeby nie dawały ci nic starego-powiedziała zawieszając go na mojej szyi 
-To łańcuszek mamy Nathana -powiedziała 
-Ale ja nie mogę go wziąść- powiedziałam
-Nie możesz tylko musisz-powiedziała- Nathan na pewno ucieszy się gdy zobaczy że go masz
Cher weszła do pokoju i powiedziała że musimy już jechać. 
No tak lekki szok. Antonio planował dojazd do kościoła, salę itp. No właśnie dojazd do kościoła. Zeszłam na dół bo tam czekały na mnie Eliza, Pegi, Jeniffer i Julia. 
-Bryczka już na ciebie czeka-powiedziała Cher
-Przepraszam co?-zapytałam 
-Wiesz kopciuszek jechał w dyni a ty pojedziesz bryczką-powiedziała śmiejąc się 
W tym samym czasie:
Nathan czekał już z chłopakami pod kościołem. Miał na sobie szary garnitur, białą koszulę i czarny krawat. Czuł tak samo jak Lena motyle w brzuchu. 
-To co nadszedł na reszcie ten dzień-powiedział Steve podchodząc do Nathana
-Nom-powiedział chłopak z wielką radością na twarzy prawie zaczął skakać
Steve zaczął się śmiać bo wyglądało to bardzo zabawnie. 
-Nasz Sykes dziś świruje-powiedział podchodząc Tom
-Zrozumcie mnie-powiedział 
-Tak tak próbujemy cię zrozumieć od lat i nie damy rady-powiedział Tom
Zaczęło gromadzić się coraz więcej ludzi. 
-Dobra Sykes szorujemy do kościoła-powiedział Max
-Jestem Nath- powiedział oburzony
-Tak tak Sykes- wciąż mówił specjalnie Max
Goście zasiedli w ławkach było około 100 osób. 
Dziewczyny weszły do środka. Tata czekał na mnie przed drzwiami. W ręku miałam bukiet różowych róż. Nathan miał jedną taką samą przyczepiona do garnituru.
-Gotowa?-zapytał 
Pokiwałam potakująco uśmiechając się. 
Otworzyły się drzwi.Tata wziął mnie pod rękę. Usłyszałam Marsz Mendelsona. Po wejściu od razu zauważyłam Nathana. Miał podniesioną grzywkę na żel dzięki czemu wyglądał jeszcze bardziej seksownie. 
Chłopak patrzył na Lene nie mogąc oderwać od niej wzroku. Jej wygląd oszołomił go do tego stopnia że przez chwilę jakby odleciał z miejsca w którym był. Miał szeroki uśmiech na twarzy, który odwzajemniała. ...



**********************************************************************************
Kolejny rozdział mam nadzieję że wam się podoba ?! :) Jaycee zgadzam się rozdziały są krótkie spróbuję pisać dłuższe. :) Ten byłby długi nawet bardzo ale postanowiłam trzymać was w niepewności czy im się jednak uda. :) :P Następny już niedługo. Mam nadzieję że się podoba. Dzięki za komentarze. 
KOMENTUJCIE !!! To dla mnie ważne i bardzo mnie cieszy. :)


Liebster Award 2

Bardzo dziękuję za nominację Sylwia. :)
Odpowiedzi na pytania:
1. Ulubiony kolor ?
Wszystkie. :) Nie mam ulubionego.
2. Masz drugie imię ?

Nie.
3. Masz jakieś zwierze ?

Tak psa i żółwia. :P
4. Grasz na czymś ?

Na gitarze. :)
5. Co robisz w czasie wolnym ?

Czytam, pisze. :) Słucham muzyki.
6. Jakiego gatunku muzyki słuchasz ?

Najczęściej pop, ale zależy jaka piosenka się spodoba. Różnie.
7.  Kto twoim zdaniem jest najprzystojniejszy z TW   ?

Nathan :*
8. Lubisz Niemiecki ?

Nie mam, więc nie wiem.
9 . Ulubiona potrawa ?

Wszystko co słodkie.
10.  Masz rodzeństwo ?

Tak brata.:P
11. Słuchasz rapu ?

Nom jak wpadnie mi w ucho. :)
Dzięki jeszcze raz za nominację. Niestety nie nominuję. Lenistwo :P Może kiedy indziej napiszę pytania. Zobaczymy :)

piątek, 25 stycznia 2013

38.Artykuł...

Otworzyłam oczy Nathan leżał koło mnie ubrany w ubranie w jakim był wczoraj. Zaśmiałam się wtedy chłopak otworzył oczy. Na stoliku obok stały kanapki, ale tak jakoś postanowiliśmy ich nie jeść. Była 12:45 postanowiliśmy pójść na obiad do miasta. Założyłam to. I zaczęłam zaplatać warkocza. Nathan przyglądał się
-Jak ty to robisz?-zapytał
-Warkocz? To łatwe patrz-powiedziałam i zaczęłam pokazywać
-A no jasne już rozumiem. Przecież to takie łatwe.-powiedział z sarkazmem
Nathan założył to.
Usiedliśmy przy stoliku na zewnątrz. Była bardzo ładna pogoda słońce mocno świeciło. Zamówiliśmy oboje to samo sałatkę cezar i zimną wodę z cytryną.
-Jutro nareszcie długo czekany dzień-powiedziałam
Pokiwał potakująco głową i się uśmiechnął.
-Dzwonił nasz menadżer mówił że producent chce się spotkać z zespołem o 15:00-powiedział Nathan-pójdziesz ze mną
-No jasne-powiedziałam
Nathan wyjął telefon bo dostał sms.
Od: Jay
Widzieliście dzisiejszą gazetę? 
Jak nie to zobaczcie.

Spojrzałam pytająco na Nathana. Zapłaciliśmy i poszliśmy do pobliskiego stoiska z gazetami. Chwyciliśmy pierwszy magazyn jaki rzucił nam się w oczy. Ten na okładce którego byliśmy we dwoje. Usiedliśmy na ławce i otworzyliśmy na wskazanej stronie. Na stronie były nasze zdjęcia i pisało:
" Debiutująca modelka Lena ostatnio przestała pojawiać się na wybiegach mody. Jednak wiadome jest że niedługo wróci do świata mody. Powodem jest Nathan znany ze świetnego zespołu The Wanted który zajmuje pierwsze miejsca list przebojów swoimi hitami "Glad you came" i "Chasing the sun". Już jutro ma się odbyć ich ślub. Nie jest to dla nikogo zaskoczeniem, ponieważ gdy spojrzy się na parę od razu pojawia się na naszych twarzach uśmiech. Ostatnio widziano ich na plażach Los Angeles. Ukochany nie szczędził miłości zabierając ją na wzgórze Hollywood robiąc romantyczna atmosferę. Życzymy szczęścia i wszystkiego co dobre nowej parze."
Dookoła było umieszczonych dużo zdjęć z Los Angeles gdy byliśmy na plaży. Tak samo wiele z Londynu i Polski. 
Odłożyliśmy gazetę i wróciliśmy do domu. Nie mówiłam dla Nathana o Robercie i żałowałam tego. Robiłam w kuchni kawę kiedy wszedł.
-Możesz mi powiedzieć co to jest?-w ręku trzymał płytę i mój list
-Miałam ci powiedzieć-zaczęłam się tłumaczyć 
-Był tu wczoraj?-zapytał 
-Był ale tylko się pożegnać-powiedziałam
-Wiesz pożegnania różnie wyglądają-powiedział 
-Nath proszę cię ja nie chcę się kłócić.-powiedziałam i podeszłam do niego bliżej 
-Ja też-powiedział i mnie przytulił  
-Słuchaj myślałam nad tym że sporo gości będzie przyjezdnych a hotele są drogie niektórzy przenocują u znajomych a dla reszty mamy pokoje w hotelach zamówione, dzwoniłam do taty i nie sprzedał naszego starego domu i pozwolił na to aby reszta przenocowała tam akurat są tam 4 pokoje a nam tylu brakuje-powiedziałam 
-To świetnie-powiedział 
-Kiedy przylatuje twoja babcia?-zapytałam 
-Jutro rano pojadę po nią-powiedział -to może chodźmy zobaczyć co z tymi pokojami
Nathan nigdy nie był w moim domu ja sama byłam w nim bardzo dawno. Otworzyłam drzwi i zaczęło się wspominanie. Można powiedzieć że nienawidziłam go. Salon i te wszystkie krzyki jakby odbywały się ponownie. Dom trochę stał dlatego trzeba było w nim trochę posprzątać. Wycierałam kurze i myłam okna, a Nath mył podłogi i odkurzał. Trzeba było oczywiście zmienić pościel itp. 
-Lena mam wrażenie że o czymś zapomnieliśmy-powiedział kiedy wracaliśmy wyczerpani do domu było po 20:00
-Bo zapomnieliśmy. Spotkanie z producentem-powiedziałam 
-Dobra wszystkiego dowiemy się od chłopaków na pewno są u Toma i Elizy.-powiedział 
Nathan miał rację. Wszyscy siedzieli jedli kolację był nawet producent. Po zjedzeniu usiedliśmy na kanapie.
-Drobne pięciogodzinne spóźnienie Nathana i Leny to drobiazg-powiedział- więc zaczynajmy macie tydzień i zabieramy się za trasę 
-Chwila za trasę koncertową?-zapytał Tom otwierając szeroko oczy
-Tak-powiedział -zaplanowałem koncerty w Paryżu, Londynie, Dublinie, Los Angeles no i ostatni w Polsce
Chłopacy podskoczyli równo do góry. 
-To jeszcze nie wszystko-powiedział - będziecie mieli kilka sesji z Leną dzwoniłem do ludzi od kontraktu i zgodzili się 
Wieczór mijał świetnie wróciliśmy do domu wyczerpani po całym dniu i niecierpliwie czekaliśmy na dzień który miał nadejść. 


***********************************************************************************
Nie wiem czy podoba wam się nowy rozdział pisałam wam o trudności z jaką mi się go pisało.  Dlatego że planowałam kolejne rozdziały i nie wiedziałam kompletnie co mam w tym napisać. Ślub planuje na niego sporo bo 4 rozdziały chodź liczba może się powiększyć lub zmniejszyć mam nadzieje że się wam spodobają.  Postanowiłam że zdradzę wam w ramach tego beznadziejnego rozdziału kilka nowości które się pojawią:
* nowa postać może i nie nowa bo raz się pojawiła nie wiem czy pamiętacie ale teraz pojawi się jeszcze kilka razy 
*ktoś dostanie taki łańcuszek możecie zgadywać kto od kogo może zgadniecie
To tyle mam nadzieję że nowi obserwatorzy zostaną na dłużej. :)
Komentujcie błagam. :) Nawet nie wiecie ile sprawia mi radości czytanie waszych komentarzy. :) Dzięki że jesteście. :)




czwartek, 24 stycznia 2013

Hej. :D

Biorę udział w rozdaniu na blogu zapach-i-kolor.blogspot.com Do wygrania zestawy kosmetyków. Każdy może się zgłaszać jeśli chce.
http://2.bp.blogspot.com/-WO0qM6ALB24/UOLdXaNe9VI/AAAAAAAABYo/eeHnZrhoNy0/s1600/baner1.JPG

Ciężko mi idzie pisanie kolejnego rozdziału, bo nie mam za bardzo pomysłu na niego. Ale na pewno w tym tygodniu pojawi się coś wymyślę mam taką nadzieję :)
Zapraszam również do komentowania rozdziału 37. :D

wtorek, 22 stycznia 2013

37.Tęskniłem...

Robert był zdziwiony kiedy Gabby dała mu kopertę wsiadając do samochodu. Chłopak przyjechał z nią jednak siedział w samochodzie. Otworzył lis i zabronił Gabby włączania silnika.

Wszystko wydawało się nam kiedyś proste byliśmy mali, można powiedzieć że mieliśmy wszystko. Każdy chciał tylko dorosnąć i mieć w końcu własne życie. Jednak teraz chciałabym cofnąć czas i zacząć wszystko od nowa. Nie mogę powiedzieć że wymazałabym cię ze swojego życia przecież to ja zarządzałam każdą swoją sekundą. Dziwnie pisze się list wiedząc że nie możesz spotkać się z daną osobą i pożegnać na zawsze. Dotknąć jej ostatni raz, usłyszeć jej słowa widzieć go swoimi oczami ostatni raz. Nie wszystko poszło po naszej myśli winić można wiele osób, ale po co skoro wiadomo że się nie zmienią. Nie wiem czy wiesz o spotkaniu twojej mamy ze mną. No tak warunek o spotkaniach z tobą i o tym że to wszystko moja wina. Rozumiem nie tylko ty zawiniłeś, bo gdy okazało się że nie jesteśmy spokrewnieni odpychałam ciebie, ale co miałam zrobić skoro kocham Nathana nad życie. Spędziliśmy ze sobą trochę czasu co okazało się małym błędem, bo nasza miłość przerodziła się w strach i obsesję zniszczenia drugiej osoby. Ale każdy ma w życiu drugą szansę. Dlatego piszę że wybaczam ci, bo nigdy nie zniknąłeś z mojego serca, ale też dlatego że już nigdy nie będzie okazji do tego. Twoja rodzina nigdy mnie nie zaakceptowała nie próbując mnie nawet poznać, a próbując od razu zniszczyć, ale teraz akceptacja nie jest potrzebna. Ja mam Nathana a twoja rodzina ma ciebie bo wątpię że jest na odwrót. Wciąż wierzę w to że i ty kiedyś uwolnisz się i w końcu sam poznasz osobę z którą nikt cię nie rozdzieli.
                                                                                                  Na zawsze Lena

Chłopak otarł łzę. Wiedział że Lena ma rację o jego rodzinie. Otworzył drzwi samochodu i pobiegł do drzwi Leny. Dotknęły go słowa :"Dotknąć jej ostatni raz, usłyszeć jej słowa widzieć go swoimi oczami ostatni raz." Drzwi były otwarte bo Lena nie zamknęła ich ponieważ, była oszołomiona po wiadomości o nagraniu i od razu chciała je zobaczyć. Chłopak wszedł do środka. Usłyszał kroki dobiegające z góry.

To nie był Nathan. Zobaczyłam Roberta. Zadawałam sobie pytania jak on mógł tak szybko zjawić się tutaj, wogle nie zdawałam sobie sprawy że przyjdzie. Podeszłam powoli do niego.
Chciałam mu tyle powiedzieć jednak milczałam za dużo myśli gromadziło się w mojej głowie. Nasuwały mi się pytania jednak ta wielka plątanina wciąż krążyła po mojej głowie nie wiedząc co z siebie wydobyć. Jednak Robert się odezwał:
-Ostatni dotyk-powiedział łapiąc mnie za rękę zdążyłam się zorientować że przeczytał list 
-Ostatnie słowo jakie masz zapamiętać: Kocham cię-wyszeptał mi do ucha
-I ostatnie spojrzenie-powiedział patrząc się prosto w moje oczy
Chłopak zbliżał się w kierunku drzwi. 
-Mam nadzieję że się jeszcze kiedyś zobaczymy-powiedziałam 
Pokiwał głową potakująco i wyszedł. Usiadłam spojrzałam na zegarek od kilku godzin nie było Nathana i do tego nie odbierał. Żaden z chłopaków nie wiedział gdzie jest. Zbliżał się wieczór zaczynałam się martwić.  Do tego jeszcze nie wiedziałam gdzie mam go szukać. W końcu wyszłam. Od razu poszłam do parku było ciemno w końcu było po 23:00. Na żadnej z ławek nie mogłam go zauważyć chciałam już wracać kiedy spojrzałam w stronę wielkiego dębu. Podeszłam bliżej siedział na trawie pod drzewem. Odwrócił się chyba słyszał jak podchodzę bliżej. Usiadłam obok niego. 
-Tęskniłem-powiedział z uśmiechem kładąc się na mnie 
Poleciałam do tyłu tak że leżałam na trawie. 
-Ej no to ja się martwiłam a ty..-powiedziałam 
-Wiedziałem że przyjdziesz-powiedział całując mnie u usta
Wróciliśmy do mieszkania. 
-Wiesz głodny jestem -powiedział siadając w kuchni 
-O nie nawet o tym nie myśl to ja się popatrzę jak ty gotujesz -powiedziałam siadając na przeciwko niego 
-Wiesz nie wiem czy mogę ci zdradzić tajną recepturę na kanapki-powiedział śmiejąc się i otwierając lodówkę 
-To ja poczekam na górze jestem trochę zmęczona-powiedziałam 
Przebrałam się i założyłam piżamę. Położyłam się na łóżku. No tak 02:00 w nocy. 
Nathan wszedł do sypialni jednak Lena już spała. Podszedł do niej i usiadł na krawędzi łóżka. Dotknął do jej policzka
-Jak ja cię kocham-powiedział uśmiechając się i kładąc się obok niej 



***********************************************************************************
Mam nadzieję że podoba wam się rozdział. Dzięki za komentarze. Postanowiłam zadedykować ten rozdział :
-Madeleine- nowa obserwatorka mam nadzieję że zostaniesz na dłużej 
-Claudii Xyz
-Jaycee
-Jessice Jess 
-Patrycji
-Anonimowi czyli Magdzie
-Sylwii
No i oczywiście innym tym co czytają chodź nie komentują ale i tak ich kocham. :)
OMG widziałyście http://www.youtube.com/watch?v=2s6KI1HWL1s jeju jakie to boskie. Końcówka po prostu powala. :) KOCHAM 
Niedługo kolejny rozdział :)

niedziela, 20 stycznia 2013

36.Akurat ty musiałaś poznać...

Nathan otworzył oczy leżałam obok niego przyglądając się jemu. Od razu się uśmiechnął odwzajemniłam lekko uśmiech, ale po chwili zniknął z mojej twarzy. 
-Jak tam było ?-zapytałam 
-Super. Nie upiliśmy się tak jak wy.-powiedział pokazując język 
-Czemu jesteś smutna?-zapytał 
-Widziałam się wczoraj z mamą Roberta.-powiedziałam wstając z łóżka
-Po co?
-Postawiła mi warunek zapłaci za operację jeśli zniknę z jego życia -powiedziałam 
-To chyba dobrze że zapłaci będzie żył -powiedział
Pokiwałam potakująco głową. 
-A co to źle?-zapytał
Milczałam i poszłam się ubrać. Założyłam to. Zastanawiałam się nad tym co ja już robię. Sama nie wiem czego chcę. Nathan ma rację tego chciałam żeby żył, więc dlaczego przytłaczała mnie  myśl że już nigdy się z nim nie spotkam. Może to przez chorobę to nas łączyło czułam że nie jestem sama. W uszach zaczęły dźwięczeć mi słowa matki Roberta: "Zniszczę cię". Nie pozwoliła mi powiedzieć mi mu o tym wszystkim. Dzwonił tylko nieustannie. Zeszłam na dół do kuchni i nalałam sobie soku pomarańczowego do szklanki. Nathan siedział i pił kawę. Denerwowała mnie cisza. Nienawidziłam jej. W końcu musiałam ją przerwać:
-Przepraszam cie ale mnie to na prawdę męczy-powiedziałam 
-Rozumiem, ale niedawno chciałaś tylko tego żeby żył a teraz co chcesz być dla niego przyjaciółką?-zapytał
-Nie ja po prostu... sama nie wiem-zabrakło mi słów kompletnie nie wiedziałam co powiedzieć.
Chłopak wstał i mnie przytulił. 
-Wiesz wydaje mi się że musimy jechać na zakupy-powiedział zaglądając do lodówki 
-Pojedziesz sam?-zapytałam 
-Źle się czujesz?-zapytał podchodząc i kucając przede mną 
-Trochę głowa mnie boli.-powiedziałam 
-Dobrze-powiedział całując mnie w czoło.
Położyłam się na kanapie w salonie. Przewracałam się z boku na bok. Włączyłam telewizor. Po chwili go wyłączyłam. Włączyłam radio. Kilkanaście minut później siedziałam z kartką i długopisem w ręku. Nie mogłam siedzieć bezczynnie musiałam coś zrobić. 
-Co robisz?-zapytał Nathan stojąc w progu z zakupami
Po odłożeniu ich wszedł do salonu.
-Piszę list.-powiedziałam 
-List? Do kogo niby?-zapytał zdziwiony 
-Do Roberta.-powiedziałam
Widziałam że chłopaka to zdenerwowało a może zabolało. Ale ja na prawdę musiałam to zrobić. 
-No co ?-zapytałam
-Nic.-powiedział ze zdziwioną minią że jeszcze pytam 
-I co zamierzasz go mu zanieść?-zapytał 
-Nie wiem jeszcze-powiedziałam nie przestając pisać -proszę cię nie złość się 
-Wiesz co zaczynam się zastanawiać czy ty przestałaś go kiedykolwiek kochać-powiedział 
No tak to mnie zabolało i poczułam to samo co on.
-Wątpisz że cię kocham ?-zapytałam
-Wiem że mnie kochasz, ale teraz jak widzę ktoś stoi pomiędzy nami.-powiedział 
-Nathan proszę cię zrozum mnie to tylko jeden list.-powiedziałam 
Chłopak wyszedł z pokoju i po chwili wrócił z kwiatami. 
-Proszę jeszcze zanieś lub wyślij mu te kwiaty-powiedział rzucając je na stół 
-Nath. Gdzie idziesz?-zapytałam gdy zauważył że chłopak otwiera drzwi i zakłada full cap 
Nie odpowiedział tylko trzasnął drzwiami. Wzięłam telefon i połączyłam się z Gabby.
-Właśnie miałam do ciebie dzwonić-powiedziała 
-Możemy się spotkać?-zapytałam- bądź u mnie za pół godziny
-Dobrze.-powiedziała
Skończyłam pisać list i w tym samym momencie przyszła Gabby. Była trochę blada. 
-Dobrze się czujesz?-zapytałam kiedy siadała na kanapie
-Tak to znaczy nie za bardzo mama zabiera Roberta za granicę-powiedziała 
-Jutro wyjeżdżamy
-Ty też?-zapytałam 
-Tak nie zostawię Roberta samego.-powiedziała- wiesz ja jestem na chwilę mam ci tylko to dać wole żeby mama nie wiedziała o tym Robert i ja wiemy o tej całej umowie 
Wyjęła z torebki płytkę. Wstała i zbliżała się do drzwi jednak zatrzymałam ją i dałam jej kopertę z listem. 
-Przekaż to Robertowi.-powiedziałam 
Szybko włączyłam laptop i włożyłam płytkę. Usiadałam na łóżku w sypialni. I zaczęłam oglądać. Na ekranie pojawił się Robert był w szpitalu ktoś go nagrywał najwidoczniej Gabby
" Wiem że za kilka dni ty i Nathan będziecie małżeństwem nawet nie wiesz jak się cieszę. Ostatnie dni były trudne nie tylko dla mnie ale także dla ciebie i niego. Właśnie dowiedziałem się o warunku wciąż nie mogę w to uwierzyć że moja matka była do tego zdolna. Pewnie Gabby ci już powiedziała że wyjeżdżamy może to i lepiej. Wiesz nadal nie mogę uwierzyć że kochałem cię i tak krzywdziłem. W dniu gdy się poznaliśmy potrąciłem cię samochodem, później te porwanie niszczenie życia dla ciebie i twoich bliskich. Gdyby nie ja ty i Nathan bylibyście już dawno szczęśliwi nie dziwię się że twoi przyjaciele mnie winią w końcu to prawda. Tyle wyrządziłem ci złego a dostałem zaproszenie. Nie zasługuje na nie i na to żeby być w jakikolwiek sposób obok ciebie. Nie dość tego jesteś jeszcze chora i to przeze mnie. Zaczynam się zastanawiać czy zasługuję na przeszczep i na to by dalej żyć będąc kiedyś takim człowiekiem którego akurat ty musiałaś poznać."
Film się skończył. Wciąż słyszałam słowa :Zaczynam się zastanawiać czy zasługuję na przeszczep i na to by dalej żyć będąc kiedyś takim człowiekiem którego akurat ty musiałaś poznać. Łza spłynęła mi po policzku. Usłyszałam stuknięcie drzwi zbiegłam myśląc że to Nathan chciałam go przeprosić i wtulić się w jego ramiona. Jednak się myliłam....


**********************************************************************************
Kolejny rozdział :) Mam nadzieję że po przeczytaniu zostawicie komentarz. Lubię czytać to co myślicie na temat opowiadania. :) Niedługo next. Mam nadzieję że się podobał ?

środa, 16 stycznia 2013

35.Warunek...

Było kilka minut po 20. Siedziałam oglądając telewizję. Byłam sama bo chłopacy wybrali się na męski wieczór. Wolałam nie wiedzieć co oni tam będą robić po tym co zrobiłyśmy z dziewczynami. Usłyszałam pukanie do drzwi. Zerwałam się z myślą że to dziewczyny przyszły zabrać mnie z wielkiej domowej nudy. Jednak nie.
-Steve! Toby!-krzyknęłam gdy zobaczyłam ich w drzwiach
Toby rzucił mi się w ramiona po czym dał mi mały bukiet kwiatów. Tak słodko wyglądał gdy mi je dawał. Wstałam i zauważyłam że Steve też ma bukiet kwiatów. Dałam mu całusa w policzek i zaprosiłam ich do środka.
-Przyjechaliśmy wcześniej chyba nie jesteś zła-powiedział
-Nie no coś ty-powiedziałam -mamy wolny pokój możesz zanieść tam rzeczy
-Nie nie nie Bartek pozwolił nam u niego przenocować-powiedział
-Jestem głodna może pójdziemy na pizze?-zapytałam
-Świetny-powiedział
Toby na tą wiadomość zaczął skakać z radości i klaskać. Zamówiliśmy hawajską i coca cole.
-A jak tam twoi teściowie?-zapytałam
-Byliśmy u nich kilka razy z Tobym do końca życia będę ci wdzięczny za to co zrobiłaś-powiedział
-Przestań. -powiedziałam
-Byłaś u swojej mamy?-zapytał
Wtedy przypomniały mi się moje przemyślenia nad wybaczeniem jej.
-Byłam. Jutro wychodzi z więzienia zamierzam jej wybaczyć w końcu zaczynam nowe życie z Nathanem-powiedziałem
-A właśnie chłopcy nagrali świetny teledysk i piosenkę -powiedział Steve
-Też mi się podoba-powiedziałam 
Usłyszałam że mój telefon dzwoni. Długo go szukałam bo moja torebka była pełna rzeczy które oczywiście były mi potrzebne. 
-Lena?-usłyszałam głos w słuchawce
-Tak ale czy my się znamy?-zapytałam nieznajomej kobiety
-Nigdy się nie poznałyśmy ale dużo o tobie słyszałam jestem mamą Roberta-powiedziała 
Jeszcze chwile dźwięczały mi te słowa w uszach. Tak na prawdę nigdy jej nie poznałam, ale zdążyłam zauważyć że nie jest dobrym człowiekiem. Ta cała historia z pokrewieństwem. Po co było to wszystko nawet mnie nie znała a już nienawidziła o dziwo z wzajemnością. Chwile milczenia przerwał jej głos w słuchawce
-Musimy się spotkać-powiedziała
-Po co? Myślę że wcale nie musimy-powiedziałam 
-Akurat moim zdaniem jest jeden powód jestem teraz w kawiarni "Starbucks"  czekam na ciebie-powiedziała rozłączając się 
Nienawidziłam gdy ktoś to robił. Jednak z ciekawości chciałam dowiedzieć się co niby jest tak ważne do spotkania. Może kolejna historyjka typu on  jest twoim bratem lub coś innego. Kawiarnia mieściła się 10 minut drogi od pizzeri. Choć nigdy nie widziałam jej na żywo znałam ją ze zdjęć które był u Roberta. Siedziała przy stoliku w rogu sali. Podeszłam do niej. 
-Czego pani chce?-zapytałam siadając na przeciwko niej 
-Gabby dzwoniła do mnie niedawno mówiła mi że pogodziliście się z Robertem no, ale powiedzmy że boli mnie że on cierpi bardziej od ciebie-powiedziała 
-Słucham ?-krzyknęłam
-Nie unoś się.-powiedziała- byłam u Roberta i mówił o przeszczepie i o tym ile kosztuje wspomniał że ty nic o tym nie wiesz
-Zdziwię panią wiem o tym wszystkim-powiedziałam 
-To jeszcze lepiej wiem że ciebie na pewno nie stać by go ratować a wiem ze swoich źródeł że chcesz to zrobić dlatego stawiam warunek-powiedziała 
-Mogę zrobić więcej niż pani myśli uda mi się zebrać te pieniądze, a i coś jeszcze warunki to może pani stawiać dla innych ale nie dla mnie-powiedziałam wstałam miałam już odchodzić od stolika
-Na zebranie pieniędzy jest tylko tydzień-powiedziała 
Tydzień? To bardzo bardzo bardzo mało na zebranie 172 tysięcy złotych. Chwilę wahałam się czy wyjść czy zostać. Zostałam za co byłam zła na siebie. 
-Więc tak Robert przestaje dla ciebie istnieć po prostu jakby go nie było zbyt dużo cierpiał przez ciebie-mówiła a w środku mnie wprost gotowało się aby jej przerwać. Cierpiał przez mnie. Ciekawe on czy raczej ja. Ten strach przed tym że znów zrobi coś aby rozdzielić mnie i Nathana.
-Posłucha mnie pani. Nigdy nigdy nigdy pani syn nie cierpiał przeze mnie chyba raczej przez panią i te wszystkie kłamstwa wymyślone. No tak Robert mnie porwał, niszczył mnie i Nathana moja rodzinę ale to ja go krzywdziłam. -powiedziałam 
-Więc co z tym warunkiem zostawisz go w spokoju a ja zapłacę za cały zabieg. Ale jeśli dowiem się o tym że widziałaś się z nim zniszczę cię zobaczysz zniszczę wszystko co masz-powiedziała 
-Mam lepszy pomysł pójdźmy do Roberta zobaczymy co on na to powie że jego matka zapłaci za przeszczep pod jednym warunkiem-powiedziałam 
-Wolisz warunek czy żeby on umarł?-zapytała 
-Dobrze. Jak pani chce ale warunek to tylko że pani zapłaci i ja z nim się nie zobaczę, ale o żadnym zniszczeniu nie ma mowy-powiedziałam 
-Powiedzmy że zgadzam się -powiedziała 
-Więc do widzenia i mam nadzieję że nigdy się nie zobaczymy-powiedziałam odchodząc od stolika
Wyszłam na zewnątrz zauważyłam że miałam wielką ochotę zaczerpnięcia świeżego powietrza. Wzięłam głęboki wdech. Akurat w tym momencie na wyświetlaczu mojego telefonu musiał się pojawić numer Roberta.



***********************************************************************************
Mam nadzieję że podoba wam się nowy rozdział. :) Liczę na komentarze. Ten kto nie ma konta tez może je dodawać jako anonim. :) Może podpisać się swoim imieniem lub jakkolwiek chce. :) Niedługo next. :)

niedziela, 13 stycznia 2013

34.W końcu pan młody też musi jakoś wyglądać...

Usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi zbiegłam na dół aby zobaczyć kto to. Cher, Eliza, Pegi, Jennifer i Julia. No tak zapomniałabym Julia i Max są parą okazało się że mają wiele wspólnego i postanowili zostać parą cieszyłam się z tego powodu jak to mówił : "W końcu znalazł szczęście". Okazało się że to nie było dziecko Maxa.  Może i to dobrze przynajmniej ułożyło mu się i nie komplikuje się bardziej. Wiem jaka jest Inga i do czego byłaby zdolna.
Otworzyłam drzwi weszły do środka.
-Płakałaś?-zapytała Pegi
-Robert. On on umrze.-powiedziałam po czym spłynęła mi łza po policzku
-Czekaj co ty mówisz?-zapytała Eliza
Nathan zszedł na dół przywitał się z dziewczynami. Zaczął tłumaczyć im wszystko wiedząc że mi trudno o tym mówić.
-Skarbie idź połóż się na górę-powiedział obejmując mnie
-Nie zabieramy ją po suknię ślubną-powiedziała Jennifer
Nathan spojrzał na mnie
-Może to i dobry pomysł odprężysz się trochę, w końcu już za 4 dni nasz wielki dzień-powiedział uśmiechając się
Dałam mu całusa w policzek. Pomyślałam że to dobry pomysł jak to ujął Nathan " nasz wielki dzień" zbliżał się wielkimi krokami. Przebrałam się i byłam gotowa do wyjścia. Miałyśmy wychodzić gdy w drzwiach stanęli Max, Tom, Bartek, Jay i Siva.
-A wy co tutaj robicie?-zapytał Nathan
-No w końcu pan młody też musi jakoś wyglądać-powiedział Tom
 Obeszłyśmy wiele sklepów w poszukiwaniu sukni w jednym z nich znalazłyśmy to czego szukałyśmy. Gdy ekspedientka ją przyniosła i włożyłam ją na siebie wiedziałam że to ta. Odetchnęłyśmy z ulga że w końcu znalazłyśmy tą idealną.
-Wiesz już kto będzie twoją druhną?-zapytała Pegi
Kiedy siedziałyśmy w kawiarni i zajadałyśmy się słodkościami i kawą.
-Podjęłam decyzję z Nathanem że będziecie wszystkie tak samo chłopacy-powiedziałam
Zaczęły się cieszyć jak dzieci.
-No to co teraz chyba czas żeby znaleźć coś dla was-powiedziałam wstając i wskazując głową wyjście
Dziewczyny podskoczyły z okrzykiem radości. Wszyscy co siedzieli dookoła tylko się zaśmiali. Kolejna godzina i kolejna partia sklepów była za nami. Sukienki były prześliczne od razu dziewczynom przypadły do gustu gdy zobaczyły je na jednej z wystaw sklepowych. Rozeszłyśmy się poszłam do szpitala do Roberta.
-Hej jak się czujesz?-zapytałam 
-Dobrze.-odpowiedział -a co u ciebie?
-Świetnie kupiłam dziś z dziewczynami suknię ślubną.-powiedziałam 
-Na pewno będziesz piękną panną młodą-powiedział łapiąc mnie za rękę
Zapadła chwila ciszy. Nie wiedziałam co mam mówić nie wiedziałam czy wie o tym że jego stan się pogarsza. Chyba zauważył moje zakłopotanie:
-Nie udawaj że nic się nie dzieje wiem że zostało mało czasu-powiedział 
-Nie myśl tak znajdziemy sposób na to żebyś żył.-powiedziałam
-Muszę zapłacić za to co zrobiłem-powiedział 
-Przestań.-powiedziałam 
-A co nie zrobiłem nic? Nie udawaj że wszystko jest ok, bo nic nie jest nie dość że sam zniszczyłem sobie życie to jeszcze tobie zaraziłem ciebie wiesz jak się czuję i mam myśleć że nic złego nie zrobiłem...-powiedział ze złością 
-Gabby była już u lekarza?-zapytałam 
-Była ale nie rozmawiaj z nią-powiedział Robert
Spojrzałam na niego pytająco. Niby dlaczego mam z nią nie rozmawiać. Już miałam zapytać i zacząć dalszą rozmowę.
-Wiesz myślę że lepiej będzie jak później Nathan na pewno czeka na ciebie-powiedział Robert w tym samym momencie do sali weszła Gabby 
-O cześć Gabby- powiedziałam
-Hej Lena jak dobrze że cię widzę-powiedziała 
-Lena się spieszy -powiedział Robert
Czułam się jakbym tylko ja nie wiedziała o co chodzi. Dałam całusa w policzek dla Roberta i wyszłam.Jednak stanęłam za drzwiami. No tak to nie fair że podsłuchiwałam, ale wiedziałam że coś ukrywają
-Padło ci na mózg nie waż się jej mówić-powiedział chłopak
-Dlaczego niby? Jesteś dla mnie ważny musimy cię uratować-powiedziała Gabby
-Mówiłem ci i mówię jeszcze raz nie może się dowiedzieć-powiedział 
-Robert.-krzyknęła dziewczyna
O czym oni mówią zadawałam sobie pytanie. Wpadłam na pomysł aby pójść do lekarza i dowiedzieć się wszystkiego. Poszłam prosto zbiegłam schodami na dół i zapukałam do gabinetu
-O pani Leno dobrze że panią widzę-powiedział kiedy weszłam do środka - mówiłem już dla Roberta i przed chwila dla Gabby o tym że jest szansa na przeżycie pani przyjaciela
Czyli to o to chodziło wtedy wszystko wydało się jasne.
-Czyli jest szansa to świetnie-powiedziałam 
-Tak to świetna wiadomość. Można wykonać przeszczep wątroby wtedy jeśli nie będzie żadnych powikłań wszystko wróci do normy i wirusa nie będzie-powiedział 
-Więc kiedy może się to odbyć?-zapytałam
-No właśnie tu jest problem zabieg kosztuje 172 tysięce złotych-powiedział
Oparłam się plecami ob krzesło. No tak to był wielki problem nie dziwiłam się że Robert nie chciał żebym się dowiedziała znał moją zawziętość. Bał się rezygnacji ze wszystkich moich marzeń dla niego. Pod szpitalem czekał na mnie Nathan:
-Co się stało?-zapytał widząc mnie całą bladą
-Jest szansa na to żeby Robert żył kosztuje 172 tysiące złotych-powiedziałam przytulając sie do niego mocno 
-Wymyślimy coś -powiedział gładząc moje włosy 



***********************************************************************************
Kolejny rozdział. :) Mam nadzieję że się podoba. Jeszcze tylko tydzień do ferii i będę miała więcej czasu na pisanie. Mam nadzieję że się cieszycie. :) Dedykuję rozdział dla wszystkich moich czytelników . :)  

środa, 9 stycznia 2013

33.Błagam...

Tydzień minął szybko. Nawet bardzo. Chłopacy wykonali świetną robotę. Teledysk do "Chasing the sun" każdemu się spodobał.  Szłam właśnie do więzienia do mamy aby wręczyć jej zaproszenie na ślub byłam ubrana w "to". Ochroniarz posadził mnie przy stoliku i kazał czekać. Kilka minut później do sali weszła moja mama. Chociaż tak naprawdę to nie wiedziałam kim jest dla mnie przecież jak się okazało byłam adoptowana ja i Bartek. Uśmiechnęła się gdy mnie zobaczyła. Jednak ja nie odwzajemniłam uśmiechu. Usiadła na przeciwko.
-Długo mnie nie odwiedzałaś-powiedziała
-Dziwisz się?-zapytałam
-Nie skarbie przepraszam za to co zrobiłam -powiedziała
-Skarbie? Przepraszasz?-mówiłam
-Ja wiem że źle postępowałam- powiedziała
-I co teraz mam wtulić się w twoje ramiona. Powiedzieć : Mamo na reszcie tyle na to czekałam. No właśnie jak mam się do ciebie zwracać?
-Nie znam twoich rodziców. Po kilku miesiącach od adopcji przestali się odzywać. Miałam wam powiedzieć. Nie znaleźlibyście ich.Wychowywałam was z tatą przez tyle lat kocham cię i Bartka najmocniej na świecie.-mówiła
-Kochasz? Przypomnij swoje słowa: " Nie pozwolę żeby ten bachor się urodził" tak powiedziałaś gdy dowiedziałaś się o tym że ja i Robert będziemy mieli dziecko. Dla twojej wiadomości poroniłam. Powinnaś się cieszyć. Nie znasz zielonego pojęcia o miłości gdybyś zabiła Roberta lub gdyby się nie wybudził ze śpiączki siedziałabyś tu do końca życia.-powiedziałam po czym spłynęła mi po policzku łza
-Ja się zmieniłam uwierz mi.-powiedziała dotykając się do mojej ręki
-Może i się zmieniłaś ale tego co zrobiłaś nie da się zmienić. -powiedziałam zabierając rękę
Sama nie wiedziałam co ja wogle robię w tej sali. Po chwili wyciągnęłam zaproszenie położyłam kopertę na stoliku i podsunęłam w stronę mamy.
-To zaproszenie na ślub mój i Nathana-powiedziałam wycierając łzę
- Dziękuję-powiedziała tylko to widać było że ucieszyło ją to jednak ja dalej siedziałam i nie wyrażałam żadnych uczuć
Brakowało mi rozmowy z mamą. Ale jak można wybaczyć skoro nie da się zapomnieć. Postanowiłam że będzie lepiej jeśli wrócę już do Nathana.
-To ja już pójdę -powiedziałam wstałam i wyszłam obejrzałam się do tyłu widziałam jak ochroniarz prowadzi mamę ona też się odwróciła uśmiechnęła się lekko odwzajemniłam uśmiech
Było po 20 a nikogo prawie nie było na ulicach miasta. Słyszałam tylko stukanie moich obcasów. Słońce zachodziło. Chciałam być już w domu i zapomnieć o problemach. Zastanawiałam się nad tym co z mamą może byłam dla niej za bardzo niemiła. Dręczyły mnie pytania czy może powinnam jej wybaczyć? zrobiła źle ale żałuje tego w końcu moja prawdziwa mama mnie zostawiła. Może zachowuje się nie fair wybaczyłam dla taty. Tak na prawdę chciałam przytulic się do niej, gdy dotknęła mojej dłoni poczułam ciepło, dobro którego od dawna nie odczuwałam od niej. Byłam zła na siebie że kilka minut temu byłam pewna że dobrze robię będąc oschła, a teraz nagle zbiera mi się na płacz i wnioski że źle postępuje. Każdy zasługuje na drugą szansę. Idąc tak i rozmyślając zbliżałam się do rogu ulicy. Wyszłam zza rogu i wpadł na mnie Robert.
-Lena jak dobrze że cię widzę.-powiedział Robert trzymając się za brzuch
-Co się stało?-zapytałam łapiąc go za rękę
-Błagam pomóż mi. Pomóż-mówił i osunął się na ziemię szybko ukucnęłam przy nim
-Robert proszę cię. Co ci jest otwórz oczy-mówiłam jak opętana dotykając twarzy chłopaka
Jednak on nie dawał znaku życia. Naszły mnie myśli najgorszego, ale starałam się nie wpadać w panikę. Wyjęłam szybko telefon ręce mi się trzęsły że ledwo wpisywałam numer. Kilka minut później Robert był pod opieką lekarzy z pogotowia. Siedziałam pod salą czekając na wieści od lekarza. Gdy lekko ochłonęłam zadzwoniłam do Nathana który przyjechał jak najszybciej mógł:
-I co z nim?-zapytałam gdy lekarz wyszedł dwie godziny później z sali
-Jest pani z nim spokrewniona?-zapytał starszy mężczyzna
-Jesteśmy znajomymi kiedyś byłam z nim zaręczona-powiedziałam 
Początkowo nie chciał nas wpuścić jednak udało nam się go przekonać. 
-Zacznę od tego że choroba kończy się (ale nie musi – wszystko zależy od sposobu leczenia – u osób leczonych 15 – 20%, u osób nieleczonych powyżej 75%) marskością i rakiem wątroby, poprzedzonymi poważnymi komplikacjami uniemożliwiającymi normalne funkcjonowanie u pana Roberta wykryto ja trochę za późno prowadzę jego chorobę i kilka tygodni temu nastąpiło straszne pogorszenie przez co pojawił się nowotwór rozwija się strasznie szybko przez co stan jego w szybkim tempie się pogarsza-powiedział 
-Czyli?-zapytałam przełykając głośno ślinę
-To kwestia dni tygodni co najwyżej miesięcy-powiedział lekarz
-Nie. Nie błagam niech pan nie mówi że on umrze nie to nie prawda to jakiś koszmar-mówiłam a łzy leciały mi po policzkach. 
Nathan objął mnie. Wziął mnie za rękę. Widziałam że sam był skołowany słysząc że Robert jest w tak ciężkim stanie.
-Musi być jakieś wyjście-powiedział Nathan 
-Chciałbym ale na wszytko jest za późno-powiedział - ta choroba jest ciężka do wykrycia objawy to nudności, bóle brzucha, głowy większość pacjentów to lekceważy przez to wykrywana jest czasami dość późno. U pana Roberta tak się stało to bardzo duży minus tak samo jak to że bardzo szybko się rozwija przez co leczenie jest trudne.




***********************************************************************************
Długi. Powiedzmy że długi bo jak czytam inne blogi to w porównaniu do nich jest on bardzo krótki ale na moim blogu to jest długi. Mam nadzieję że podobał się. :) Trochę znowu namieszałam. Ale już taka jestem że jak coś piszę w książce to zawsze mieszam. Liczę na komentarze. Zapewniam was że ślub będzie żeby nie było że znów im się nie uda. To taka wiadomość dla was. Chociaż jeszcze nie wiadomo co moja głowa wymyśli. :P

niedziela, 6 stycznia 2013

32.Więc wybierzmy się gdzieś...

Otworzyłam oczy i zobaczyłam na zegarku godzinę 14:28. Po chwili podniosłam się i opadałam czując straszny ból głowy. Nathan wszedł do pokoju
-O na reszcie wstała księżniczka-powiedział podając mi szklankę -to ci pomoże
-Księżniczka? Co się stało?-zapytałam
-O czyli nic nie pamiętasz?-zapytał
-No nie bardzo może tylko to że byłam tam ja, Cher, Julia, Pegi no i Eliza która przyjechała jeszcze to że  byłyśmy z dziewczynami w klubie no i...-powiedziałam
-O czyli coś pamiętasz ze swojego wieczoru panieńskiego-powiedział chłopak uśmiechając się
Otworzyłam szeroko oczy. O matko ja na serio nic nie pamiętałam co my robiłyśmy zastanawiałam się. Po chwili chłopak wyjął płytę i włożył ją do laptopa.
-Co to jest ?-zapytałam
-Jest tu wszystko to co robiłaś po dość sporej ilości tequili-powiedział wciskając play
No i zaczęło się byłam przerażona widząc do czego byłyśmy zdolne. Chłopak przyglądał mi się z uśmiechem patrząc jak oglądam. Początek był jeszcze ok dziewczyny składały życzenia. Jednak w 10 minucie nagrania widać było że sytuacja wymknęła się spod kontroli. Wszystkie wskoczyłyśmy na ladę baru i tańczyłyśmy mimo że kelner wydzierał się nie robiłyśmy nic z tego. Po chwili przyszli ochroniarze i wyrzucili nas z dyskoteki. Jednak nasza przygoda nie skończyła się bo poszłyśmy na aleję gwiazd i zaczęłyśmy śpiewać "Glad you came" po czym Pegi zatrzymywała po kolei każdego kto przechodził i męczyła o to by składał życzenia dla przyszłej panny młodej o dziwo pojawiło się wiele życzeń na kamerze. Na końcu chłopacy śpiewali a my tańczyłyśmy dookoła nich pijąc dalej szampana. Nie wierzyłam w to co oglądam kilkanaście minut później film się skończył.
-Ale to jeszcze nie wszystko-powiedział Nathan
-Błagam nie mów mi że coś jeszcze zrobiłyśmy-powiedziałam łapiąc się za czoło
-Nie tylko ty-gdy to powiedział upadłam do tyłu na łóżko
-Zadzwoniłaś do mnie przyjechaliśmy po was z chłopakami.Wziąłem cie na ręce bo ciężko było ci zachować równowagę stojąc.-powiedział - myślałem że zaśniesz ale ty w uparcie przez całą drogę do auta śpiewałaś You cast a spell on me, spell on me
You hit me like the sky fell on me, fell on me
And I decided you look well on me, well on me
So let's go somewhere no-one else can see, you and me
czyli( Rzucasz zaklęcie na mnie, zaklęcie na mnie
Uderzasz we mnie, jakby niebo spadło na mnie, spadło na mnie
I zdecydowałem, że wyglądasz dobrze na mnie, dobrze na mnie
Więc wybierzmy się gdzieś, gdzie nikt nie zobaczy Ciebie i mnie)
 -O matko jaki wstyd-powiedziałam
-Nie to było słodkie-położył się na mnie dając mi całusa
Po chwili ktoś zapukał do drzwi. Był to Siva. Otworzył drzwi i wszedł.
-Oj przepraszam-powiedział po czym zaczęliśmy się śmiać
-Co chcesz?-zapytał Nathan siadając z boku
-Jesteśmy na obiedzie. Chodźcie do nas.-powiedział Siva 
W tym samym momencie zadzwonił mój telefon. To był tata pokazałam Nathanowi żeby szedł z Sivą jednak wiedziałam że na pewno został za drzwiami.
J: Hej tatao
T:Cześć córeczko dostałem zaproszenie. Tak się cieszę. 
J: Nie wiesz nawet jak bardzo ja się cieszę.
T:Co tam u was opowiadaj
J: Jesteśy w Los Angeles chłopacy nagrywają piosenkę
T: A jak się czujesz?
J: Dobrze 
T: Na pewno martwię się o ciebie. Byłaś u lekarza.
J: Bądź spokojny. Mam wizytę za kilka dni. Wszystko będzie dobrze zobaczysz
T: Byłaś u mamy? Zamierzasz ją zaprosić?
J: Mam zamiar ją odwiedzić jak będę w Polsce.
T: Pozdrów Nathana muszę już kończyć. Do zobaczenia niedługo.
J: Tak do zobaczenia niedługo. Kocham cię. 
T: Ja ciebie też.
Otworzyłam drzwi aby zejść do wszystkich. Miałam rację Nathan stał za nimi. Usiedliśmy przy wszystkich.
-Widziałaś już filmik?-zapytał Tom
Popatrzyłam na niego tylko się uśmiechając. Po czym wszyscy chłopacy się roześmiali na głos. Po chwili wszystkie dziewczyny wybuchły śmiechem.



**********************************************************************************
Mam nadzieję że rozdział się podoba? Następny niedługo.  :) Liczę na komentarze. :)

środa, 2 stycznia 2013

31.Julia(część druga)

-Lena obudź się jest już 12:00-powiedział Nathan
Otworzyłam oczy rzeczywiście było już późno. 
-Co ty robiłaś w nocy?-zapytał 
-A nie wiem nie mogłam jakoś zasnąć-powiedziałam 
Podniosłam się i poszłam do łazienki  żeby wziąść prysznic i się ubrać.Gdy wróciłam chłopak siedział na rogu łóżka. 
-Nie uwierzysz Max wczoraj poznał dziewczynę.-powiedział 
-No wiem Mary-odpowiedziałam 
-Nie ja już znał od dawna, był wczoraj u niej okazało się że ma chłopaka, ale gdy wracał usłyszał płacz i poznał Julie była dziś na śniadaniu.-powiedział
-To świetnie-powiedziałam dodając wiadomo coś o Indze
-Max ma się z nią spotkać w Londynie gdy wrócimy-powiedział Nathan dodając-to co gdzie idziemy
-Nie mam pojęcia pytałeś się gdzie reszta idzie?-zapytałam 
-Jadą na wzgórze Hollywood ale może chodźmy do zoo-powiedział 
-Do zoo-powtórzyłam po nim z uśmiechem 
-Lub możemy tu zostać i wiesz-powiedział podchodząc i kładąc ręce na moich biodrach
-Nie ma mowy idziemy do zoo-powiedziałam 
Nathan wypożyczył samochód trochę zabłądziliśmy w drodze. Gdy dojechaliśmy na miejsce kupiliśmy bilety i zaczęliśmy zwiedzanie tak to chyba można nazwać. Nagle zadzwonił do mnie telefon.
Ja: No hej Pegi
Pegi: Hej spotkajmy się dziś w recepcji o 20
Ja: Coś się stało?
Pegi: Nie tylko bądź sama i załóż coś fajnego. Takiego sexownego.
Ja: Czemu sama ? Sexownego po co ?
Pegi: Zobaczysz. Czekaj i tyle.
Rozłączyła się nagle usłyszałam za sobą wołanie Nathana:
-Lena zobacz zobacz zobacz-krzyczał 
Gdy się odwróciłam zauważyłam że głaszcze żyrafę. 
-Nath to tylko żyrafa opanuj się-powiedziałam śmiejąc się z podniecenia chłopaka
Wziął moją rękę i pogłaskał żyrafę znowu. 
-Kto to był?-zapytał nie odrywając ręki od żyrafy
-Pegi była dość dziwna mam czekać na recepcji o 20:00 i jak to ona powiedziała mam być sexownie ubrana-powiedziałam 
-Ej no to czyli że nie będziemy razem-powiedział smutnym głosem chłopak - to chyba mi się coś należy bo będę bardzo tęsknił 
Dałam całusa dla chłopaka. Najwidoczniej było mu za mało, ponieważ po chwili namiętnie mnie pocałował. przed 19:00 wróciliśmy do hotelu. Nathan wszedł do pokoju i upadł na łóżko po czym włączył telewizor. Z wielką chęcią położyłabym się obok niego ponieważ byłam tak samo jak on wyczerpana. Nałożyłam krótką przylegająca do ciała czerwoną sukienkę i czarne szpilki, był wieczór więc nałożyłam jeszcze czarny żakiet. Pomalowałam rzęsy tuszem. Gdy wyszłam z łazienki zauważyłam że Nathan już śpi dałam mu całusa w policzek i wyszłam....



***********************************************************************************
Krótki bo druga część. Następny będzie długi przynajmniej ma taki być. W tym tygodniu będzie na pewno nowy rozdział. Oj ma się dziać. :) Mam nadzieję że się podoba nowy rozdział. Dzięki za komentarze. :) No i oczywiście liczę na nie. :) Bo bardzo mnie cieszą.