czwartek, 25 września 2014

30.Powrót...

Słowa Will'a obijały się cały czas w mojej głowie. Domyślałam się już tego dawno jednak cały czas zabijałam tą myśl. Will nie był dla mnie obojętny był kimś więcej niż przyjacielem. Pojawił się w momencie w którym był mi ktoś potrzebny by zastąpić Nathana, a dodatkowo jego charakter spowodował, że mogłam się zastanawiać nad tym czy nie odwzajemniam tego uczucia co on. Jednak tego dnia to było mało ważne. Ten dzień można było nazwać rozwiązaniem zagadki zwanej "Nathan". Tego dnia najmniej myślałam o tym, że Nathan wróci i najmniej tego chciałam. Po południu kiedy zastanawiałam się nad "sensem swojego życia" przy pudełku lodów i butelce wina słuchając jeszcze bardziej dołującej mnie muzyki usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi wyjściowe kluczem. Jedyną osobą mógł być Nathan. Nadeszła chwila na którą tak długo czekałam. Chwila na wyjaśnienia, krzyki i złość. Jednak Nathan wszedł jak gdyby nic. Stanął w progu salonu.
- Hej kochanie. - powiedział i właśnie wtedy zebrała się we mnie złość
- Nathan serio ? Hej kochanie ?
- A coś złego powiedziałem ?
- Nie udawaj tylko. Gdzie byłeś ? Dlaczego się nie odzywałeś ?
- Nagrywałem piosenkę i teledysk.
- Tylko to? A Ariana ?
- Przecież tylko nagrywaliśmy.
- Max wysłał mi zdjęcia na których jasno widać jak nagrywaliście.
- Wyszliśmy kilka razy i tyle.
- Więc co robiłeś każdego wieczoru ? Dlaczego nie dzwoniłeś do mnie ? Dowiadywałam się wiadomości o tobie z gazet.
- Wiem, ale byłem zajęty.
- No tak zapewne w nocy też nagrywaliście.
- Nie, ale byłem padnięty po całym dniu. Skąd Max miał te zdjęcia.
- Chłopacy wynajęli detektywa można tak to nazwać, bo nie mogli patrzeć na to co robisz.
- Ale ja nic złego nie robiłem. Oni też się z nią widzieli przecież.
- Nathan tylko, że ty nie dostrzegasz tego co oni.
- Niby czego ? Lena kocham ciebie. Tylko ciebie.
- Też ciebie kocham. Tylko jeśli masz coś na sumieniu przyznaj się lepiej teraz i nie ukrywaj tego.
- Jednego wieczoru doszło do czegoś bliższego. - powiedział Nathan kładąc rękę na czole
- Wiedziałam - powiedziałam i parsknęłam śmiechem po chwili dodając - nie mogę w to uwierzyć chwilę temu mówiłeś, że mnie kochasz, a teraz okazuje się, że jednak jest coś na rzeczy
- Lena, ale to była pomyłka.
- Pomyłka ? Takie coś nie może się wydarzyć jeśli kogoś kochasz. Pomyłką byłeś ty. - powiedziałam i chwilę później wzięłam kurtkę i wyszłam
- Lena poczekaj. Gdzie idziesz ?
- Jedź i pieprz się ze swoją Arianą. - krzyknęłam odwracając się
- Nie nisz tego co jest między nami.
- Chwila to ja to niszczę. Zastanawiam się gdzie jest mój dawny Nathan ?
- Nie zmieniłem się. Chciałaś żebym wydoroślał. Teraz mówisz, że chcesz dawnego Nathana.
- A ktoś kto wydoroślał zdradza ? Ktoś kto wydoroślał myśli o tym jak się poczują inni, myśli o swojej rodzinie, która jest na pierwszym miejscu, a kariera i cała reszta to niższe kryteria.
- Przepraszam. - powiedział
- Przepraszam to nic nie znaczące słowo w takiej sytuacji.
- Więc co mam zrobić ?
- Nie wiem. Wracać skąd przyjechałeś. Może my po prostu nie powinniśmy być razem skoro się ranimy co chwila.
Powiedziałam i poszłam. Nathan usiadł na schodach i zakrył oczy dłoniami. Myślałam długo nad tym gdzie mam iść. Przełamałam się i poszłam do Will'a.
Zapukałam do drzwi . Przez chwilę myślałam, że nie ma go w domu, bo nikt ne otwierał. Jednak drzwi się otworzyły chwilę późnej. Stała w nich dziewczyna miała na sobie zawinięty ręcznik i mokre czarne włosy. Byłam tak bardzo zmieszana, że nie wiedziałam comam powiedzieć.
- Czego pani chce ? - zapytała kobieta
- Kto to ? - usłyszałam głos Will'a
- Sama nie wiem chodź tu.
Po chwili pojawił się Will miał mniej ubrań na sobie niż ona. Wycierał włosy ręcznikiem.
- Lena. Co ty tu robisz ?
- Ja też chyba powinnam ci zadać kilka pytań. - powiedziałam po chwili dodając to nie ważne widzę, że masz lepsze zajęcia
- Czekaj, czekaj, czekaj. Wejdź do środka.
- Nie dzięki. Nie przepadam za trójkątami. - powiedziałam z satysfakcją
- Nie żartuj sobie. - powiedział po chwili dodając do kobiety - idź już sobie
 Weszłam do środka. Will zaprowadził mnie do salonu, po czym na chwilę wyszedł. Jednak mnie ciekawiło co to za kobieta więc stanęłam przy ścianie tak, że wszystko dobrze słyszałam.
- Masz mi zapłacić.
- Dobra, ale to był jeden jedyny raz. Więcej nie chce cię tu widzieć.
- Sam zadzwoniłeś.
- Wiem i zaczynam żałować.
- Wszyscy zazwyczaj nie żałują.
- Ale ja jestem inny. Masz pieniądze i nie chce cię tu widzieć.
Wszystko było jasne. Will. Spał z kobietą, której nawet nie znał. Wróciłam na miejsce i usiadłam na kanapie. Usłyszałam trzask drzwi i po chwili pojawił się Will. Był trochę zawstydzony tym co zobaczyłam.
- To nie jest tak jak myślisz. - powiedział
- A jak myślę ? Płacisz dla swojej dziewczyny za sex czy jak ?
- Dobra to jest tak jak myślisz.
- Dlaczego to zrobiłeś ? - zapytałam wskazując w stronę gdzie przed chwilą odbywała się cała sytuacja po chwili dodając- to przeze mnie ?
- Sam nie wiem co strzeliło mi do głowy. - powiedział siadając na kanapie po chwili dodając - dlaczego tu przyszłaś ?
- Nie wiem. To znaczy coś mi mówiło, że tylko tu mogę przyjść. Nathan wrócił.
- To chyba świetnie. Dlaczego nie zostałaś z nim ?
Spuściłam głowę i utkwiłam wzrok w podłogę.
- Nathan mnie zdradził.
- Że co ? Jak on mógł to zrobić. Nie mogę w to uwierzyć. Jestem tak bardzo na niego zły, bo broniłem go przed tobą kazałem ci czekać na to, że niedługo wszystko się wyjaśni.
- Miałam chociaż cień nadziei na to, że nic się nie wydarzyło, że zdjęcia był zrobione z perspektywy, ale był ze mną szczery i przyznał się.
- I co chce do niej jechać być z nią ?
- Nie wiem gdy się o tym dowiedziałam wyszłam nie miałam ochoty rozmawiać z nim dłużej.
- Jeśli chcesz możesz u mnie zostać tak długo jak zechcesz.
- Dziękuję ci za wszystko. - powiedziałam przytulając się do niego po chwili dodając - ale jeśli będziesz chciał znowu sprowadzić sobie koleżankę to powiedz
- Nie żartuj już sobie. - powiedział śmiejąc się  
Mój telefon co chwilę zaczynał dzwonić, gdy zaczęło mnie to denerwować postanowiłam odebrać. 
- Porozmawiaj ze mną. - powiedział Nath 
- Nie mamy o czym. - powiedziałam 
- Przecież i tak będziemy musieli w końcu porozmawiać. 
- Wiesz ile czasu, ile dni i ile nocy czekałam na twój telefon na to że w końcu porozmawiamy. Poczuj się teraz jak ja wtedy. 
- Lena wiem, że wszystko spieprzyłem, ale naprawmy to. Niech będzie jak dawniej.
- A jak było dawniej ?! Nathan my co chwilę ranimy się nawzajem lub jesteśmy zazdrości, nie mamy do siebie zaufania nie wydaje ci się, że to jest znak dla nas. 
- Jaki znak ? 
- Że powinniśmy się rozstać. 
- Chcesz tego ? 
- Nie wiem - powiedziałam po chwili dodając - co to za miłość, która kłamie i co chwilę się rani 
Kiedy to powiedziałam rozłączyłam się i rzuciłam telefon na łóżko. W tym momencie chciałam być sama. Więc w czasie gdy Will był na górze wyszłam po cichu z mieszkania. Napisałam do niego sms'a, żeby się nie martwił odezwę się niedługo. Było już późno. Być może zrobiłam błąd wychodząc z mieszkania Will'a i nie zostając z nim. Być może to by się nie wydarzyło gdybym nie odebrała telefonu. Właśnie wszystko potoczyłoby się inaczej...





********************************************************************************
No i nadszedł czas na punkt kulminacyjny tej części opowiadania. Co się wydarzy ? Będę trzymała was w niepewności. Niestety mam wam smutną wiadomość zostało jeszcze 10 rozdziałów do końca ostatniej części losów Nathana i Leny. Smutno mi będzie i na pewno zawsze będę się zastanawiała nad tym co napisać o Lenie i Nathanie, ale okaże się wtedy, że to już skończone. Stałam się Leną przez te wszystkie części, czuję jakby to ona była mną. Myślałam nad dalszym ciągiem opowiadania wszystko zależy od Was. Mam nadzieję, że podobały wam się rozdziały. Wygląda jakbym się z wami żegnała, ale to jeszcze nie czas. Jeszcze 10 rozdziałów, a może tylko 10 rozdziałów :(
Co tam u Was?
Do następnego :* :* :*

wtorek, 2 września 2014

29.Tak...

"Nathan jest właśnie tak zajęty. Nie chciałaś się spotkać. Chciałem być z tobą szczery, bo to uczucie, że wiem o tym mnie męczyło. "
- Co to ma być ?! - powiedział Will po chwili dodając - żarty jakieś. Co on wyprawia ?
Cały czas milczałam mając nadzieję, że po chwili obudzę się z koszmarnego snu. Ciekawiło mnie skąd ma te zdjęcia. Jeszcze raz przejrzałam zdjęcia i otworzyłam nowe okno by napisać nową wiadomość.
Od: Lena
Do: Max
Musimy się spotkać. Przyjedź w momencie kiedy to odczytasz nawet jeżeli będzie późno. Wiem, że dzisiaj już nie zasnę. 
- Lena odezwij się powiedz coś. - zaczął Will 
- A co mam powiedzieć. Myślę nad tym jak Nathan mógł coś takiego zrobić. 
- Zdjęcia o niczym jeszcze nie świadczą, przecież to może być fotomontaż. 
- Jaki fotomontaż to wygląda zbyt realistycznie. Potrafię poznać Nathana od razu. Poza tym ma łańcuszek, którego nigdy nie zdejmuje. 
Przewinęłam znowu i zaczęłam oglądać zdjęcia od góry do dołu. 
- Przestań. - powiedział zamykając laptop 
- Jestem pewna, że to wszystko prawda. Wiedziałam, że coś złego się dzieje. Reszta chłopaków zapewne o tym wiedziała, ale nikt nie chciał się wygadać. Do tego te symulacje Pegi, że Max może coś wie. 
- Uspokój się. Nathan musi ci wszystko wyjaśnić nikt inny tylko on. 
- Co tu wyjaśniać zdjęcia mówią same za siebie. 
- Czasami zdjęcia mogą być zrobione w takim momencie, że przedstawiają całkiem co innego. 
- Bronisz Nathana ? 
- Chcę, żebyś przestała się denerwować i tyle.
- Teraz chcę się jeszcze bardziej upić.
- Życie jest bez sensu. - powiedziałam opierając głowę o ramię Willa 
- Wiesz, że zaczynam w to wierzyć. 
- Może te wszystkie przeciwności , które spotkały mnie i Nathana nie były bez powodu. Może za każdym razem wszystko starało się powiedzieć nam , ze to się nie uda i bez sensu dalej się tylko ranić. 
- Tyle przetrwaliście jakieś głupie nieporozumienie nie może tego zniszczyć. 
- Jay, Tom, Max i Siva wrócili i są ze swoimi ukochanymi, a Nathan olał to sobie. Nawet nie zadzwonił. 
- Zachciało mi się zakochać w gwieździe.
- Chwila, a ty to co ? Też jesteś gwiazdą. 
- Ale staram się być tutaj i od razu deklaruję, że nie wyjeżdżam. 
- Nathan jest w zespole musi jeździć w trasy inaczej nie będą mieli fanów i nie będą tworzyli muzyki. 
- Mogłabym teraz siedzieć tutaj z tobą i niczym się nie martwić. 
- Czyli mam jakieś szanse.. - zaśmiał się Will 
- Miałbyś, gdybym była sama. Można się w tobie zakochać. Dziwię się, że jeszcze jesteś sam. 
- Jeszcze nie spotkałem tej jedynej. 
Wypiłam chyba za dużo, ale Will wypił trochę mniej i kontrolował całą sytuację. Zaniósł mnie na górę do sypialni, a sam przenocował na kanapie na dole. 
Perspektywa Willa:
Rano obudziło mnie stukanie drzwi. Poszedłem szybciej, aby nikt nie zbudził Leny chociaż wydawało mi się , że nic jej nie zbudzi tego dnia. Otworzyłem drzwi w progu stał Max. Spojrzał na mnie przeszywającym wzrokiem. 
- Nie myśl sobie za dużo. Spałem na kanapie. - powiedziałem i wpuściłem go do środka po chwili dodając Lena jeszcze śpi, więc bądź cicho
- Wczoraj do mnie napisała, żebym przyszedł jak odczytam wiadomość to jestem. 
- Tak wiem byłem przy tym. - powiedziałem po chwili dodając - Posłuchaj mnie jeśli te zdjęcia to jakiś głupi podstęp to możesz być pewny, że nie zawaham się ciebie uderzyć. Zależy mi na Lenie i jeżeli zamierzasz ją skrzywdzić to tego pożałujesz. 
- Nawet się nie staraj zbliżyć do Leny, bo i tak ci się to nie uda.
- Zależy mi na niej jak cholera i czasami wydaje mi się, że może za bardzo się angażuję, ale nie pozwolę jej skrzywdzić. 
- Rozumiem to, ale radzę ci nie angażować się aż tak i poszukać sobie kogoś kto odwzajemni twoje uczucia. 
Być może rozmowa z Maxem coś mi uświadomiła, że faktycznie zbyt bardzo się angażuję wiedział co mówi, bo Lena opowiadała mi o tym jak był w niej zakochany. Ale może to już się stało i było już za późno. Może to wszystko to zły pomysł spędzanie z nią coraz więcej czasu sprawia, że chce być bliżej niej.
Chwilę później zeszła Lena miałem nadzieję, że nie słyszała naszej rozmowy.
- Will strasznie boli mnie głowa. - usłyszałem i zobaczyłem Lenę schodzącą po schodach 
- Masz gościa. - powiedziałem po chwili dodając - w kuchni masz specjalny koktajl pomoże ci pojadę odwieźć samochód i wrócę później
- Jeśli chcesz to zostań. - powiedziała Lena 
- Pójdę już muszę się ogarnąć jutro idę do pracy. 
***
- Skąd masz te zdjęcia ? - zapytałam od razu 
- Od fotografa. - odpowiedział Max 
- Jak to od fotografa ?
- Jeju detektywa tak to można nazwać. Kiedy byliśmy w trasie Nath pod koniec zaczął częściej wychodzić no, więc postanowiliśmy kilka razy wynająć detektywa, żeby zobaczył co faktycznie tam robi.No i razem z chłopakami postanowiliśmy jednak pokazać ci te zdjęcia. 
- Czyli to jest cała prawda. Wiedziałam, że coś jest nie tak. 
- Nathan skończył nagrywać teledysk tydzień temu, więc powinien już wrócić emitowali go nawet już w telewizji. 
- Dobrze, że mi o tym powiedziałeś. 
- Chciałem być po prostu szczery. 
- Rozmawialiście z nim ostatnio ?
- Zamierza wrócić tylko nie wie kiedy. 
- Jeżeli będzie dzwonił do was powiedzcie mu, że nie ma do czego wracać. 
- O czym ty mówisz ?
- Nie chcę z nim rozmawiać. Być może wyprowadzę się na kilka dni stąd. Jak wróci nie zastanie mnie tu. 
- Musisz z nim porozmawiać. Musicie sobie wszystko wyjaśnić. 
- On tez ze mną nie rozmawiał od tylu dni, więc to nie robi różnicy. Po prostu gdy do was zadzwoni powiedzcie mu, że wiem o wszystkim i tyle. 
- Jeśli tego chcesz to zrobimy to. 
- Idź już chcę zostać sama. 
- Jesteś pewna może zostanę na trochę?
- Nie dziękuję poradzę sobie sama. 
Max wyszedł, a kilka minut po nim do mieszkania wszedł Will. 
- Co ty tu robisz ? - zapytałam prawie płacząc 
- Nie zostawiłbym cię w takim stanie.
Kiedy prawie zaczęłam płakać wtulił mnie w swoje ramiona. Potrzebowałam tego jednak wygoniłam Maxa dlatego, że nie chciałam by został ze mną wolałam obecność Willa. Jednak myślałam, że dopiero zobaczę go wieczorem lub następnego dnia.
- Nie myśl o tym. Wszystko się jakoś ułoży.
- Jak mam o tym nie myśleć. nie wiem co będzie dalej. Max powiedział, że Nathan niedługo ma wrócić. Okazało się, że dzwonił do nich.
- To mi wgl nie pasuje do Nathana.
- Zmienił się nie do poznania kilka dni przed wyjazdem.
- Może spróbuj do niego zadzwonić?
- I co mu powiem, że o wszystkim wiem ? Tydzień temu ukazał się już teledysk do piosenki powinien już dawno wrócić.
- Jeśli chcesz zostanę na kilka dni u ciebie.
- A mógłbyś ?
- No pewnie. Jeśli chcesz to nie musimy iść w sobotę na ten bal.
- Pójdziemy, obiecałam ci. Jesteś dla mnie taki dobry, że należy ci się coś z mojej strony.
- Nie chcę cię do tego zmuszać.
- Nie zmuszasz z wielką chęcią pójdę. - powiedziałam po chwili dodając - muszę się ogarnąć. Może pojedziemy kupić sobie coś do przebrania ?
-To dobry pomysł. Po co siedzieć w domu i się zamartwiać. Jeszcze nic nie jest przesądzone. - powiedział Will po chwili dodając - chodźmy 
Mimo tego, że nie chciałam o tym myśleć i tak jedyną myślą w mojej głowie była właśnie sprawa z Ari i Nathanem. Jednak dalej wierzyłam, że wróci i wszystko się wyjaśni. W czasie drogi zadzwoniłam do mamy czy dzieci mogłyby zostać na dłużej. Nie chciałam, żeby widziały to jak się zamartwiam. Chciałam żeby myślały, że wszystko jest w porządku. Mama i tata się zgodzili powiedzieli, że to nawet lepiej, bo przynajmniej nie będą się nudzili oboje. 
Nadeszła długo wyczekiwana sobota. Do tego czasu udało mi się jakoś pozbierać z każdym dniem było lepiej i coraz niej myślałam o wszystkim złym. Nathan się jeszcze nie odezwał, ale kiedyś musi to zrobić. Może wróci on jest pod znakiem zapytania. 
- I co gotowa ? -  zapytał Will 
- Tak możemy już iść. 
- No proszę prawdziwa księżniczka. 
- Przestań wyglądam przeciętnie trochę kiczowato. 
- I oto chodzi mamy się dobrze bawić. Nie ważne jak wyglądamy. 
- Ej no czyli co twierdzisz, że jednak kiczowato wyglądam ?
- To ty powiedziałaś nie ja. - zaśmiał się po chwili dodając - no chodź już wyglądasz idealnie i nie widzę tutaj żadnego kiczu
Zapoznałam się z większością osób, które były. Wydawały się być przyjemne i pomimo tego, że większość ludzi myśli, że wszyscy którzy pracują w garniturze są sztywniakami okazało się, że są bardzo rozrywkowi. Wszyscy od razu popędzili na parkiet. 
- Jeśli chcesz nie musimy iść od razu tańczyć. - powiedział Will 
- Nie. Nic mi nie jest. Chodźmy. - powiedziałam idąc w kierunku tłumu ludzi 
Pierwszą piosenką była piosenka Don't Eda Sheerana. Trzeba było wczuć się w rytm jednak niektórzy radzili sobie z tym przeciętnie. Wyglądało to dość śmiesznie, ale po chwili sami się śmieli. Nam razem z Willem szło to w miarę i pod koniec coraz bardziej się rozkręcaliśmy. Jakiś czas później poszłam jak to się zwie "przypudrować nosek". 
- Kim jesteś dla Willa ? - zapytała jakaś kobieta, która stała obok mnie przy lusterku 
- Przyjaciółką, a pani ? 
- Koleżanką z pracy.
- A dlaczego pani mnie o to pytała ? 
- Zauważyłam, że był pochłonięty pracą, a teraz trochę przystopował i zastanawiałam się kto spowodował to. 
- To źle? 
- Wręcz przeciwnie cieszę się, że nie zajmuje się jedynie pracą. Will to dobry człowiek strasznie uczuciowy. Widać, że zależy mu na pani. 
Nie miałam ochoty na tłumaczenie całej historii dla tej kobiety. Nie widziałam w tym sensu, ale to już druga osoba, która mówi coś takiego. Może faktycznie jest coś na rzeczy. Spojrzałam przez szybę na salę na której tańczył Will. To było dla mnie zastanawiające. Podeszłam do niego i zaczęłam z nim tańczyć. 
- Słyszałam, że ostatnio przystopowałeś z pracą. 
- Skąd to wiesz ? - zapytał 
- Jedna pani powiedziała mi. 
- Kiedyś trzeba trochę przystopować. 
- To przeze mnie ? 
- Nie. Dlaczego ?
- Tak tylko sobie pomyślałam. 
- Przyznaj się, że pomyślałaś, że coś do ciebie czuję. 
- A tak jest ? - zapytałam 

Spojrzałam na niego w jego wzroku dało się odczytać, że chce powiedzieć tak, ale nie odpowiedział nic. Nie chciałam dalej wnikać. Wydawało mi się, że znam jego odpowiedź chociaż tego nie chciałam. Dalej nie wiedziałam jak mam się zachowywać. Byłam zmieszana tym i zastanawiałam się po co wgl o to pytałam. Wracaliśmy w milczeniu. Wydawało mi się, że cisza jest odpowiednia, a poza tym nie wiedziałam co mam powiedzieć. 
- Wiesz co dzisiaj przenocuję już u siebie. - powiedział Will 
- Jesteś zły na mnie ? - zapytałam bojąc się, że coś zepsułam między nami 
- Nie, niby czym. Po prostu muszę ogarnąć dzisiaj jeszcze jedne dokumenty. Jutro przyjadę. 
- Dobrze. Rozumiem, więc do jutra. - powiedziałam 
- Do jutra. - odpowiedział Will 
Wysiadłam z samochodu i szłam w kierunku drzwi. Po chwili Will wysiadł z samochodu.
- Tak. - krzyknął trzaskając drzwiami 
- Co tak ?
- Czuję coś do ciebie. To jest silniejsze ode mnie. Przystopowałem z pracą, bo nie mogłem patrzeć na to jak cierpisz musiałem być przy tobie. Nie wiem jak to wyjaśnić. Każdego dnia wbijałem sobie do głowy, że nie powinienem, że muszę się oddalić, ale nie mogę się oddalić, bo już za późno. I wiem, że to ma nikłe szanse. Kochasz Nathana i on niedługo przyjedzie i wszystko wróci do normy i będę musiał się pogodzić z tym wszystkim. Musiałem ci to powiedzieć.





***********************************************************************************
No i szkoła znowu wróciła. Ehhhh dlaczego ? No trudno... Jak tam w której klasie jesteście ? Jak nowy rok szkolny ? 
Tak wiem namieszałam troszkę, ale taka moja natura hehe Czekam na Wasze opinie na temat rozdziału :)
Do następnego.. 
Nie wiem kiedy, ale myślę że niedługo.
:* :* :*

środa, 27 sierpnia 2014

Liebster Award 4

Dziękuję za nominację od Nathan Sykes. 
Nowy rozdział pojawi się już niedługo jestem w czasie jego tworzenia. Chciałabym nominować Was jednak brakuje mi czasu na ułożenie pytań. Wakacje a mi brakuje czasu. Tak wiem to niewiarygodne. Boję się tego co będzie w roku szkolnym. :( Ehh po co ta szkoła. No trudno zostały mi już tylko dwa lata, ale później studia. Nie wiem czy cieszyć się czy płakać :P


1. Ulubiony wykonawca ?
Cris Cab, Sam Smith, Shawn Mendes, Ed Sheeran, Mateusz Mijał 2. Ulubiona piosenka ?
Shawn Mendes - The weight, Ed Sheeran - Don't, Iggy Azalea - Fancy 3.Gdy jest mi smutno , to ... ?
Piszę piosenki i kolejne rozdziały. No i oczywiście leżę i słucham piosenek, które dołują mnie jeszcze bardziej. :P 4. Z problemem zawsze chodzę do ... ?
Samej siebie... no i mamy. 5. Jak masz na imię ?
Magdalena, ale wolę Magda lub Madzia. :) 6. Co lubisz robić w wolnym czasie ?
Pisać <3, czytać, słuchać muzyki, spotykać się ze znajomymi, jeździć na rowerze <3 7. Czy uprawiasz jakieś sporty ?
Nie, ale jeżdżę dla przyjemności na rowerze. 8. Masz zwierzęta ? :))
Pewnie psa, żółwia i od kilku dni króliczka <3 9. Wymarzone zaręczyny ? Z kim , gdzie i w jaki sposób ? :))
Jest taki ktoś nie ważne gdzie i jak , ważne że właśnie z tą osobą <3  
A w krainie marzeń to Shawn Mendes. :) 10. Czy pamiętasz swoje 1 opowiadanie ( te które przeczytałaś ? ) . Jakie ?
Nie pamiętam nazwy, ale pamiętam jego fabułę. Niestety zostało już usunięte. 11. Nie lubię osób , które ? :))
Wywyższają się ponad innych i udają wielkie sławy. Mówią jedno robią drugie.

czwartek, 21 sierpnia 2014

28.Część druga

- Więc gdzie jedziemy ? - zapytałam
- Niech to będzie niespodzianka. - powiedział Will i odpalił samochód
Byliśmy już za miastem.
- Powiedz mi gdzie jedziemy.
- Sam nie wiem. - powiedział śmiejąc się i po chwili dodając - tam gdzie koła poniosą
- Wiem, że żartujesz.
- Uwierz mi, że nie. Postanowiłem, że pojedziemy za miasto i znajdziemy miejsce, które nam się spodoba.
- A co jeśli wylądujemy na jakiejś wiosce?- zapytałam
- Oj tam. Ej no chyba liczy się towarzystwo.
- Dobra, więc się zatrzymaj.
Byliśmy w szczerym polu. Ani jednego domu dookoła.
- Ale przecież to jakaś łąka. - powiedział Will
- Ej no chyba liczy się towarzystwo.
- To nie fair. - powiedział Will
- No chodź. Idziemy.
- Czekaj wezmę koc i możemy iść. Wiesz a może wyjmij z bagażnika. Ja tylko napiszę sms'a do jednej osoby.
Otworzyłam bagażnik licząc, że w środku będzie jedynie koc i dodatkowo gaśnica która cały czas tam leży. Jednak gdy otworzyłam zobaczyłam, że Will mnie odrobinę oszukał, bo nie było tam tylko koca. Po chwili pojawił się obok mnie Will.
- Powiedzmy, że troszeczkę cię oszukałem. - powiedział z uśmiechem na twarzy
- Tak troszeczkę. Mogłeś powiedzieć to też bym coś przygotowała.
- Chwila to ja cię zaprosiłem. Ty miałaś się tylko wyluzować. - powiedział biorąc koszyk piknikowy i koc
Ja wzięłam  tort.
- Może ustawię głośno muzykę to będzie się nam lepiej siedziało.
Pokiwałam potakująco głową.
Świetnie się bawiłam. Śmialiśmy się w pewnych momentach zachowywaliśmy się jak dzieci.
- Zatańczysz ? - zapytał Will
- Tutaj ? - zapytałam śmiejąc się
- No pewnie. Dlaczego by nie ? Jesteśmy młodzi przecież. Bawmy się. Na bankiecie nie podeptałem ci palców, więc mogę twierdzić, że dobrze tańczę.
- Ale jesteś skromny.
- Wszyscy mi to mówią.
Zaczęliśmy tańczyć. Po kilku piosenkach pojawiła się wolna jednak nie przestawaliśmy.
- Żałujesz czegoś w swoim życiu ? - zapytałam Willa
- Żałuję, że tak późno tu przyjechałem.
- Dlaczego ?
- Zbyt mało czasu spędziłem z Robertem. Można powiedzieć, że wgl go nie znałem. Ale nie myślmy o tym, bo to tylko przyprawia ci smutki. A ty czegoś żałujesz ?
- W tym momencie nie wiem sama. Jestem zagubiona tą całą sytuacją. Chciałabym po prostu żeby ktoś przy mnie był i tyle.
W tym momencie poczułam jak Will bardziej mnie przybliżył do siebie. Dało mi to poczucie bezpieczeństwa. Można powiedzieć, że spełnił moją prośbę to, że chciałam by ktoś przy mnie był.
Wiedziałam, że Will był mi bliski i że coś mnie z nim łączyło. Dawał mi to czego potrzebowałam po prostu był. Wieczór mijał i postanowiliśmy pojechać jeszcze do parku.
- Słuchaj w pracy mamy zorganizowaną imprezę. Taki bal przebierańców, żeby się wyluzować. Na co dzień chodzimy ubrani w garnitury itp. wszystko takie sztywne. Dlatego co roku mamy taką imprezę i nie mam z kim iść dlatego pomyślałem....
- Nie musisz kończyć nie nie nie nie ma mowy nie będę paradowała przebrana za coś. - powiedziałam
wyprzedzając jego
- No błagam cię. Błagam na kolanach. - powiedział a gdy się odwróciłam faktycznie klękał
- Will wstawaj.
- No niech się pani zgodzi. - powiedziała starsza pani przechodząc obok - widać że jest zakochany
Oboje roześmieliśmy się.
- Widzisz pani dobrze mówi zgódź się. Chwilę, a ja poszedłem z tobą na bankiet. - powiedział ze swoją miną
- Nienawidzę gdy robisz tą minę.
- Niby jaką ?
- Już ty dobrze wiesz. - powiedziałam po chwili dodając - wstawaj no zgadzam się
- Dziękuję, dziękuję. - powiedział podnosząc mnie do góry
- Chwila czy ja dobrze słyszałam widać, że jesteś zakochany ?
- Więc kim chcesz żebyśmy byli masz do wyboru książę i księżniczka ewentualnie książę i księżniczka i trzeci wybór książę i księżniczka, bo za nic innego nie zamierzam się przebierać.
- Hmm wydaje mi się, że ostatnia opcja jest najlepsza.
- Tez tak myślę. - powiedział Will
- To kiedy ten bal ?
- W tą sobotę.Będziemy się dobrze bawić. Wykombinuję dla nas stroje nie musisz się niczym zajmować. Jedynie iść ze mną i się świetnie się bawić. 
- Dobra już rozumiem. Zgadzam się jedynie z tego powodu, że byłeś ze mną na bankiecie. 
- Ej no a towarzystwo ? 
- No to też. Daj spokój z tym towarzystwem już. 
- Może pojedziemy i kupimy jakieś wino ?
- Chcesz się upić ? - zapytał Will 
- Dokładnie. 
- Też mam na to ochotę. - zaśmiał się Will po chwili dodając kilka minut stąd mają świetne wina idziemy ?
Kupiliśmy dwie butelki. 
- Chwila nie pomyślałem o tym jestem samochodem.
- A tam. Zostawisz pod moim domem, a w najgorszym wypadku przenocujesz na kanapie, ewentualnie są jeszcze taxi. 
Wróciliśmy do mojego mieszkania. Mimo najmniejszych nadziei na to, że Nathan wrócił go i tak nie było. Zastanawiałam się nad tym gdzie jest i co robi. Dręczyła mnie jedna myśl co dalej z nami. Nathan się zmienił tyle razy kazałam mu wydorośleć, ale jeżeli to jego dorosłość. To jest poziom niżej niż dzieciństwo to co on wyprawia, ale wiem że muszę to zrozumieć czy chcę czy nie. Zastanawiam się nad spotkaniem z Maxem. Pegi dziwnie zainsynuowała, że on coś wie. Może Nathan zrobił coś strasznego i temu nie wraca. W tym momencie w mojej głowie zaczęły się pojawiać coraz to nowe scenariusze. Najlepiej poczekać na wyjaśnienia Nathana, ale dla wewnętrznego spokoju spotkam się jedna z Maxem. 
- Ziemia do Leny... - usłyszałam Willa po chwili dodając - to gdzie masz te kieliszki których szukam od kilkunastu minut 
- Co ? W kuchni w górnej szafce po lewej stronie. 
- Okey za chwilę wracam. 
Udało mu się je znaleźć i po chwili wrócił. 
- Więc co takiego sprawiło, że odleciałaś ? A może nie muszę nawet pytać. Nathan ? - powiedział stawiając na stolik przede mną dwa kieliszki i jedno wino
- Tak to znaczy tak i nie. Bardziej Max.
- Max ? Dlaczego on ?
- Była dzisiaj u mnie Pegi i on chce się ze mną spotkać. 
- Ale w jakim celu ? Ot tak sobie. 
- Ponoć to coś ważnego. Pegi sugerowała, że może on coś wie. 
- A może coś wiedzieć ? Zastanów się nad tym. Co on może wiedzieć razem z chłopakami wrócili wcześniej od Nathana, więc gdyby on coś wiedział to oni tez by to wiedzieli. 
- Nie wiem, ale zastanawiam się nad tym czy może by się z nim spotkać. 
- W sumie spotkanie z nim nic ci nie zaszkodzi. Przynajmniej da ci może spokój. 
- Napisze jutro do niego e-mail. 
- Po co jutro ? Napisz dzisiaj będziesz miała z głowy. Wiesz jeżeli się upijemy to jutro będzie ci ciężko. - zaśmiał się Will po chwili dodając - tak wgl to znam świetny sposób na kaca, kolega mi kiedyś dał idealny przepis
- Przepis idealny zapewne gorzej ze smakiem. 
- No fakt dobre to to nie jest, ale pomaga idealnie. 
- Czekaj idę po laptop. - powiedziałam wychodząc z salonu 
Pobiegłam na górę i po chwili miałam już ze sobą laptop. Usiadłam obok Willa i go włączyłam. Otworzyłam skrzynkę pocztową. 
- Zobacz jedna nieodebrana wiadomość od Maxa.






***********************************************************************************
Tak wiem jestem nie fair :) urwałam w momencie gdy miało się coś zadziać, ale to w następnym rozdziale. Mam nadzieję, że podobał Wam się ten. CZEKAM NA WASZE OPINIE. Następny rozdział pojawi się w poniedziałek no chyba , że napisze go jutro, ale to niemożliwe. Dlatego w poniedziałek, bo w weekend zajmuję się moim chrześniakiem. Jest jeszcze mały, więc nie będę mogła czegoś napisać.Możecie spekulować co mógł napisać do Leny Max. Lubicie Willa ? A może zaczynacie go lubić coraz bardziej ?!
Do następnego :* :* :*

wtorek, 19 sierpnia 2014

28.Część pierwsza...

Usłyszałam pukanie do drzwi. Była to Pegi.
- Hej dawno się nie widziałyśmy. Wejdź do środka.
Usiadłyśmy w kuchni. To jest chyba najlepsze miejsce do rozmów.
- Co chcesz do picia ?
- Może być sok lub woda.
Nalałam soku Pegi i dla siebie oraz zrobiłam kilka kanapek.
- Opowiadaj jak się czujesz ?
- Dobrze to dopiero trzeci miesiąc, więc nic mi wielkiego nie dolega.
- A jak tam przyszły tata ?
- Lepiej nie wspominaj. Zachowuje się tak jakby to on nosił w sobie dziecko. Poucza mnie, zabrania.
- Zachowuje się tak jak Nathan jak ja byłam w ciąży.
Mój wzrok wbił się w szklankę z sokiem. 
- Lena co jest ?
- To aż tak widać ?
- Widać, że coś jest nie tak. Gdzie jest Nathan ?
- Sama tego nie wiem, nie wiem kiedy wraca, nie wiem co robi. Zadzwonił i powiedział, że nie ma powodu żeby wracać.
- To nie w jego stylu. Zawsze chciał jak najszybciej wracać z trasy, czasami wracał szybciej. Nigdy się nie interesował żadną karierą solo.
- Zmienił zdanie gdy zobaczył pannę Ariannę.  Nie mówmy o tym. Opowiadaj lepiej co u reszty.
- Ostatnio był u mnie Max i przychodzę tutaj też z tego powodu. Chce się z tobą spotkać.
- Ale ja z nim nie. Poza tym nie mam powodu.
- Max nie ma złych zamiarów on chce po prostu pogadać.
- Nie ufam mu.  On zawsze czegoś chce. Ostatnio śmiał powiedzieć, że nie będę do końca życia z Nathanem.
- A może on coś wie.
- A może zamierza nagadać mi samych głupot i tyle. Bezsensu tracić czas.
- Wie, że nie odbierzesz, więc będzie czekać dzisiaj w parku o 18.
- Nie mogę.
- Dlaczego ?
- Bo spotykam się z Willem.
- Lena oszalałaś. Przestań się z nim już spotykać. Will tylko namiesza.
- Co ma niby namieszać ? On nic złego nie robi po prostu jest.
- Dobra powiem dla Maxa jak jest najwyżej przyjdzie do ciebie sam.
- Stoisz po jego stronie ?
- Nie stoję po niczyjej, bo tutaj nie ma żadnych stron. Max jest z Julią. Ty jesteś z Nathanem. Nic pomiędzy tobą, a Maxem nie ma i nie może być. Powiedział mi, że chce po prostu pogadać. Mówię ci to co on mi powiedział. 
- Powiedz dla Maxa, że nie mam z nim o czym rozmawiać i tyle. Nie rozmawiajmy już o tym. Wiesz mam trochę fajnych ubrań dla ciebie. Przydadzą ci się na pewno. 
Obie poszłyśmy na górę. Wyjęłam z szafy pudło w którym miałam ułożone ubrania ciążowe. Zawiozę cię najlepiej, bo jest dość ciężkie. Usłyszałam, że na dole otworzyły się drzwi. 
- Myślę, że nie musisz mnie odwozić. 
- Dlaczego ? - zapytałam zdziwiona 
- Zaraz sama zobaczysz. - uśmiechnęła się Pegi 
Po chwili na górze pojawił się Jay. Zaśmiałyśmy się obie gdy go zobaczyłyśmy. 
- Cześć. Dlaczego się nie zamknęłyście ? Drzwi na dole były otwarte.
- I co nikt nas nie ukradł. - powiedziałam 
- Pegi zamierzałaś to sama nieść ? - zapytał Jay z przerażeniem w oczach 
- Wyluzuj tatuśku. - powiedziałam do niego po chwili dodając - chciałam ją odwieźć, ale jak widać nie muszę, bo mnie wyręczyłeś w tym 
- Przejeżdżałem obok i pomyślałem, że wpadnę. 
- Jay a skąd gdzie jechałeś ?
- Ze sklepu do naszego domu. 
Roześmiałyśmy się. 
- Wiesz mi się wydaje, że koło mojego domu jedzie się o wiele dłużej. 
- No dobra, dobra przyjechałem specjalnie po Pegi, żeby się nie przemęczyła. 
- Widzisz i tak jest codziennie. - przewróciła oczami Pegi 
- Tylko pozazdrościć takiego męża martwi się o ciebie.
- Mówisz to z sarkazmem ? - zapytał Jay 
- Nie mówię to z samego serca. To prawda. Tylko wiesz Jay czasami nie przesadzaj. 
- Będę się kontrolował. - powiedział śmiejąc się
Wieczorem przyjechał po mnie Will tak jak ustaliliśmy. 
- Gotowa ? - zapytał stojąc w progu drzwi 
- Tak jeszcze chwila tylko pójdę na górę po kurtkę w razie gdyby się zrobiło zimno. 




**********************************************************************************
Niestety mój młodszy brat nie za mi dokończyć rozdziału, ale postanowiłam dodać to co napisałam. Następna część pojawi się jutro lub pojutrze. Mam nadzieję, że spodoba wam się ten zaledwie skrawek. Czekam na wasze opinie. Mogę wam zdradzić, że druga część będzie dość ciekawa w moich myślach jest ciekawie. Domyślacie się dlaczego ? 
Do następnej części :* :* :*

poniedziałek, 21 lipca 2014

27.Bankiet...

Następnego dnia zadzwoniłam do dziewczyn i chłopaków z The Wanted i zaprosiłam ich na pokaz. Steve powiedział, że nie wie czy wyrobi się w pracy, ale postara się być. Po chwili usłyszałam dźwięk dzwonka telefonu. Był to Nathan.
- Cześć kochanie co u was ?
- Dobrze, że zacząłeś się teraz tym interesować. Tydzień się nie odzywałeś i nagle wyskakujesz z cześć kochanie.
- Mam dużo pracy.
- Rozumiem, ale wyjaśniłeś mi wgl coś o tej pracy. Od tygodnia dowiaduje się wiadomości o tobie z gazet.
- Wiem nie miałem na to czasu.
- Kiedy wracasz ?
- Nie wiem.
- No tak przecież ty nigdy nic nie wiesz.
- Dlaczego się denerwujesz ?
- Jestem zła, bo cię przy mnie nie ma. Siva, Max, Tom i Jay wrócili,a  ty zostałeś nie dając mi żadnego znaku a do tego nie wiesz kiedy wracasz. Pamiętaj nie jesteś już dzieckiem masz własną rodzinę, a jak tak dalej będzie ona się rozpadnie.
- Co masz na myśli?
- Wszystko zaczyna się psuć. Nathan nie zauważyłeś tego, że inaczej ze sobą rozmawiamy, nie potrzebujemy takiej bliskości jak kiedyś.
- Mam rzucić wszystko i wrócić ?
- Moja odpowiedź jest bez znaczenia i tak wiem, że tam zostaniesz.
- Nie mam powodu, żeby teraz wracać.
Po usłyszeniu tego miałam ochotę rzucić telefonem w ścianę. Nie rozumiałam tego dlaczego powiedział to w taki sposób.
- Skoro nie masz powodu tu wracać to tam zostań. Nathan czas dorosnąć, a nie wiecznie być chłopcem który nie jest niczemu winny. - powiedziałam po czym się rozłączyłam
Cały pokaz przebiegł idealnie mimo tego, że mój humor nie był najlepszy uśmiechałam się i byłam wesoła. Miałam chwilę, żeby porozmawiać z dziewczynami i resztą zespołu.
- Było cudownie. - powiedziała Pegi przytulając się do mnie
- Dziękuję. Mam tylko chwilę, bo za chwilę idziemy na bankiet
- Jak to idziemy ?
- Ja i Will.
- Oszalałaś, a co na to Nathan. - powiedziała Eliza
- Musze mieć partnera. Rozmawiałam dziś z Nathanem jest bardzo zajęty i nie ma dla mnie czasu.
- Wiem, że nie chcesz rozmawiać teraz o Robercie, ale dowiedziałaś się może czegoś nowego ? - zapytała Cher
- To wszystko plan matki Roberta. Wyszła niedawno ze szpitala i uknuła to. Wczoraj Will mi wszystko opowiedział.
- Nie mogę w to uwierzyć. Czego ona od ciebie chce. - wtrącił Tom
- Chce dla mnie wszystkiego najgorszego to norma. - powiedziałam i chwilę później zobaczyłam Willa zbliżającego się w moją stronę
Dziewczyny odwróciły się, żeby zobaczyć na co się patrzę.
- Ale ciacho. - szepnęła Pegi
- Ej ej ej. - powiedział Jay po chwili dodając - nie przesadzaj
Zaśmiałyśmy się słysząc to.
Will wyglądał zjawiskowo i mimo tego, że widziałam go za każdym razem w garniturze tym razem wyglądał inaczej.
- Dobra my już idziemy nie będziemy ci przeszkadzać. - powiedziały razem Eliza i Cher
Uściskałam wszystkich i po chwili odeszli.
- Wyglądasz idealnie. - powiedziałam po chwili dodając - muszę zmienić sukienkę za chwilę wracam
Dziesięć minut później wyszłam do czekającego na mnie Willa.
- Jest... - nie wiedział co ma powiedzieć - jest...
- Idealnie ? - zapytałam śmiejąc się
Pokiwał potakująco głową uśmiechając się.
- Pani Lena Sykes ? - zapytał mnie jakiś mężczyzna
- Tak to ja.
- Kwiaty dla pani. - powiedział wręczając mi bukiet róż
- Od kogo ? - zapytałam
- Tu jest liścik. - powiedział podając mi małą kopertę na której pisało Nathan Sykes
- Proszę je zwrócić właścicielowi. Nie chcę ich. - powiedziałam
- Jest pani pewna ?
- Tak. - powiedziałam i odeszłam
- Lena, ale to kwiaty od Nathana. - powiedział zdziwiony Will
- Niech da je swojej Arianie.
- Lena nie przesadzaj. - dodał
- Nie przesadzam. Dzisiaj z nim rozmawiałam. Myśli, że załatwi wszystko kwiatami. Myli się, ale teraz nie myślmy o tym idźmy dobrze się bawić. - powiedziałam z uśmiechem.
Postanowiłam się dobrze bawić i nie przejmować się wszystkimi moimi zmartwieniami. Kilkanaście minut później nie miałam czasu na smutek byłam zajęta dobrą zabawą, a poza tym Will co chwilę mnie rozśmieszał. Jakiś czas później wszystkie pary poszły na parkiet, żeby tańczyć. Oboje jednak zostaliśmy.W pewnym sensie bałam się tańczyć z Willem chodziło o to że myślałam że co chwilę będę mu nadeptywała na palce lub coś w tym stylu. Jednak Will się odważył i zapytał
- To może chciałabyś zatańczyć ?
Pokiwałam potakująco głową. Pomimo moich zmartwień świetnie odnaleźliśmy rytm piosenek. Jednak zawsze nadchodzi czas na wolną piosenkę. Pomyślałam, że Will być może nie ma ochoty na wolny taniec, więc zaczęłam iść w stronę stolika.
- Gdzie idziess ?
- Myślałam, że nie masz ochoty już tańczyć.
- Gdybym nie miał powiedziałbm ci. Podoba mi się ta piosenka.
Akurat leciała piosenka ,Need you now'  przez kilka pierwszych sekund w moich myślach pojawił się Nathan. Jednak właśnie w tym momencie Will obrócił mnie i przez chwilę trzymał mnie z tyłu. Dzięki temu poczułam się bezpiecznie, a gdy mnie przytulił przez resztę wieczoru chciałam, żeby zrobił to znowu. Cieszyłam się, że przez resztę wieczoru nie było wolnej piosenki, bo czułam się nke fair wobec Nathana, bo cały wieczór z Willem mi się podobał. Jednak na koniec bankietu zapowiedziano ostatnią piosenkę ,Final days' .
- Chcesz już wrcać ?
Mimo tego, że w rozum mówił mi żebyśmy wracali to i tak
- Nie. Zostańmy do końca. - powiedziałam
Bankiet się zakończył dopiero pi wyjściu poczułam jak dobrze się bawiłam, bo strasznie bolały mnie nogi.
- Zamawiamy taxi czy idziemy na spacer ?
- Możemy iść - powiedziałam mimo, że moje nogi zaczynały odmawiać mi posłuszeństwa
- Czasami chciałabym zmienić swoje życie. - zaczęłam rozmowę
- Wydawało mi się, że je kochasz.
- Na swój sposób. Ostatnio wszystko zaczyna się psuć.
- Chodzi o Nathana ?
- To nie tylko jego wina. Nathan zachowuje się dziecinnie. Jeszcze niedawno myślałam, że jest bardziej dojrzalszy.
- To chwilowe zapewne za jakiś czas to się zmieni. Spójrz na mnie i na moje życie. Mój dzień polega na pracy i powrocie do domu. Rodzina jest za granicą. Nie spotykam się z nikim jedynie ty jesteś moją przyjaciółką.
- Zmień to zanim będzie za późno. 
- Chciałbym, ale nie mogę jakoś znaleźć miłości tej na zawsze. 
-  Przecież to proste poznajesz kogoś i od razu wiesz, że to ten ktoś. Chcesz z nim spędzać czas, nawet jak bywają złe dni umiecie sobie to wybaczyć i wiecie że to wszystko co się wydarzyło w złości. 
- A ty i Nath ?
- Co my ? 
- Mieliśmy dużo przeciwności, ale jesteśmy razem. Tylko, że teraz coś się zmieniło. Być może to jest tylko chwilowe. 
- Wydajecie się dla mnie z Nathanem tacy idealni. Oczywiście teraz trochę mniej, ale przedtem tak było. 
- Nie dość tego inni już to zauważają. Tylko dla Nathana nic się nie zmienia. 
- Nie martw się tym zapewne to chwilowe. W związkach zdarzają się kryzysy przecież. 
Nie zauważyliśmy jak znaleźliśmy się pod moim mieszkaniem. 
- No więc do... - powiedział po chwili dodając - do kiedyś tam, a może chciałabyś jutro po pracy pojechać na piknik lub coś w tym stylu
-  Czemu nie. Z miłą chęcią. 
- Przyjadę po ciebie jutro o 18 może być ?
Pokiwałam potakująco głową. Will dał mi całusa w policzek i się pożegnaliśmy. Poczekał, aż weszłam do domu. Przed szybę drzwi wyjściowych odprowadziłam go wzrokiem do zakrętu. Sprawdziłam telefon Nathan nie dzwonił ani razu od ostatniego razu. Byłam zmęczona. Było dość późno, więc jak najszybciej chciałam położyć się spać, bo kolejnego dnia czekała mnie sesja. 
Następnego dnia zadzwoniłam do mamy zapytać o dzieciaki. 
- Cześć córeczko. 
- Cześć mamo. I jak tam James i Liz ? 
- James trochę marudził, ale to przez to, bo jest jeszcze mały. Ale dzisiaj jest wszystko w porządku idziemy dzisiaj do wesołego miasteczka. 
- Dzieci je wielbią, więc będziecie mieli trochę spokoju. 
- Przynajmniej się nie nudzimy. A Nath dzwonił ?
- Tak, ale nie mam ochoty o tym rozmawiać. 
- Lena pamiętaj, że jesteście rodziną i nie możecie myśleć tylko o sobie. Dzieci wiedzą, że jest coś nie tak. 
- Mamo ja to wiem tylko, że Nath chyba nie.
- Na pewno jak wróci wszystko ci wyjaśni. 
- Tak już wyjaśnił nie musi wracać, bo nie ma takiej potrzeby. 
- Nie unoś się. 
- Nie unoszę tylko mówię jak on to powiedział. 
- Czytałam w internecie o bankiecie po pokazie. 
- Nie zaczynaj swoich wymówek o Willu. Przynajmniej był przy mnie i miło spędziłam wieczór. 
- Lepiej uważaj. 
- Na co niby mam uważać ? Nic złego nie robię. 
- Lena przez to mogą się pogorszyć twoje relacje z Nathanem. 
- Will to tylko przyjaciel, a poza tym nic złego nie robimy. Nathan jest z Ariną możesz mu prawić wymówki nie mi. 
- Dobrze już nie będę mówiła nic na temat Willa. Mam nadzieję, dorosłaś już i wiesz co masz robić. 
- Ciesze się, że to zrozumiałaś. Dobra opowiadaj co tam jeszcze u was ?
- Mamy zaplanowany cały tydzień z dziećmi, więc będą miały co robić.Wybieramy się na basen, na plażę, na piknik, do parku. Pełno tego jest. Jeśli będziesz chciała i dzieci będą chciały to mogą zostać na dłużej albo przyjedzcie do nas z Nathanem jak wróci. 
- Zobaczymy jak to się dalej potoczy. Ciesze się, że wszystko u was w porządku. Jutro pogadamy na Skype to będziemy mogli się zobaczyć. Do jutra. Ucałuj dzieciaki. 
- Dobrze do zobaczenia córeczko. 
Odłożyłam telefon na stolik i poszłam do kuchni by zrobić coś do jedzenia. 





**********************************************************************************
I oto kolejny rozdział. W sobotę wyjeżdżam do Zakopanego. Może ktoś w tym samym kierunku jedzie ? 
Na tydzień więc rozdział nowy pojawi się w sierpniu chyba, że będę przepełniona weną i dużą ilością wolnego czasu w Zakopanym. Weną to może i tak, ale wolnym czasem zapewne nie. Wytrzymacie do sierpnia wracam drugiego więc gdzieś tak szóstego powinien się pojawić. Zaglądajcie. Czekam na Wasze opinie. Nie pisałam jesczez o tym, ale zamierzam pisać kolejnego bloga innego. Być może niektórzy z Was już zaglądali  http://i-am-underwater.blogspot.com/ nie ma tam jeszcze żadnego wpisu pojawi się niedługo. Mam napisane już kilka rozdziałów w zeszycie wystarczy przepisać. Dodawajcie się do obserwatorów. Mam nadzieję, że wam się spodoba nowy blog. Wracając do tego opowiadania jesczez do końca trochę zostało mi pomysłów. Czekam na Wasze komentarze. 
Udanych wakacji !!!
Całusy :* :* :*
No i oczywiście pytania 
Z kim powinna być Lena ? Dalej z Nathanem czy jednak z kim innym ?
Co sądzicie o Willu ?
Jeszcze sporo namieszam :)

wtorek, 1 lipca 2014

26.Cała prawda o Robercie...

Nathan nie wrócił. Wysłał mi tylko głupiego sms'a że wraca później niż reszta zespołu, bo nagrywa duet. Porażająca ilość słów i wyjaśnień. Byłam jeszcze bardziej zła na niego. Mógł zadzwonić,a  nie wysłał sms'a. Do tego dziękowałam rodzicom za to że zabrali ze sobą Liz i Jamesa, bo inaczej nie miałabym ich z kim zostawić. Tydzień zapowiadał się ciężko jednak Nathana to nic nie obchodziło. Nawet nie zapytał czy dam sobie radę.
Pierwsza sesja okazała się totalnym niewypałem.
- Lena skup się. - powtarzał co chwilę fotograf
Rozpraszało mnie wszystko dookoła.
- Zróbmy przerwę. - powiedział
- Przepraszam. Jakoś dzisiaj nie dam rady się skupić. - powiedziałam i wyszłam do łazienki
Miałam ochotę przetrzeć zimną wodą twarz. Jednak całe plany pokrzyżował mi make-up, którego nie chciałam zmyć, bo wszystko trzeba byłoby zrobić od nowa.  Zerknęłam na telefon. Zero wiadomości od Nathana. Postanowiłam wrócić i spróbować jeszcze. Tym razem wszystko wyglądało inaczej i z każdym zdjęciem było coraz lepiej. Przyszła kolej na drugą sesję na świeżym powietrzu.
- Świetnie mamy to. - powiedział fotograf
Odetchnęłam z ulgą, że to już koniec i wszystko sprawnie poszło. Efekty były zadowalające. Spodobały się Kristin, a to było najważniejsze.
- Więc spotykamy się jutro o 17:00 na pokazie. - powiedziała Kristin
Pokiwałam potakująco głową.
- Lena zaczekaj chwilę. - powiedziała po chwili dodając - Nie mogłaś się skupić przez tą sprawę z Nathanem.
- Czyli czytałaś o tym..
- Tak. To prawda ? Dlaczego nie wrócił dzisiaj ?
- Skąd wiesz że nie wrócił ?
- Ukazał się nowy artykuł. Tylko że tym razem napisali też o tobie.
- O mnie ? Nie rozumiem.
- Spotkałaś się wczoraj ze Stevem ?
- Tak, ale co to ma do tego.
- Ukazały się nowe zdjęcia Nathana i Ariany. Tym razem artykuł  jest dłuższy i są w nim wczorajsze zdjęcia z tobą i Stevem w parku.
- Rozumiem Nathan i ja, ale po co wciągają w to Steva. Porozmawiam z nim później. Czuję, że te piekło dziennikarskie nigdy się nie skończy.
- Rozmawiałaś z Nathanem. Najlepiej byłoby żeby wrócił wtedy wszystko by ucichło.
- Nagrywa i zostaje dłużej. Wysłał mi kilka słów w smsie. Nie wiem wydaje mu się że to wystarczy ?!
- On na pewno też nie ma łatwo. Zrozum go też. - powiedziała Kristin
- Czasami mi się wydaje, że ja muszę wszystko rozumieć, a mnie nikt nawet się nie stara. Gdyby rodzice nie zabrali dzieciaków musiałabym zabrać je ze sobą.
- Dobrze. Idź odpocznij jutro będzie ciężki dzień.
Pożegnałam się z Kristin i wyszłam na zewnątrz. Poszłam szybciej do samochodu, żeby za chwilę nie złapali mnie dziennikarze szukający sensacji.
Wróciłam do mieszkania. Próbowałam zadzwonić do Nathana jednak nie odbierał. Mogłam się tego spodziewać. Rozmowa z chłopakami nic by nie dała, bo kryliby Nathana albo faktycznie sami nic nie wiedzą. Przez wszystkie kolejne dni muszę tylko czekać.
Kilka minut po wejściu do domu usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko podbiegłam znowu mając nadzieję, że wrócił Nathan. Jednak mimo tego, że nie był to Nath i tak byłam zaskoczona.
- Will? Co ty tu robisz ? - powiedziałam zaskoczona
- Musimy porozmawiać. - powiedział lekko zdenerwowany
Bałam się, że coś się stało złego.
- Jak mogłem się tego nie spodziewać... - zaczął wściekły
- Ale czego ? Mów o co chodzi..
- Pojechałem do Londynu na kilka dni, żeby zobaczyć co u Gabby i rodziców. Długo się nie widzieliśmy i zebrałem się. Więc spakowałem walizkę i pojechałem. Mama wróciła ze szpitala jakieś dwa miesiące temu. Wtedy kiedy zaczęły się twoje domysły, że Robert żyje.
Nie zadawałam pytań. Czekałam na to aż w końcu dowiem się całej prawdy.
- To wszystko sprawka mojej mamy. Zaplanowała wszystko od A do Z. Piosenka w radiu, oferty pracy na laptopie. Zapłaciła jednej osobie żeby to wszystko wykonywał. Kiedy dowiedziała się od Gabby, że to skutkuje robiła to dalej z jeszcze większą satysfakcją.
- Ale skąd ona wiedziała o tej piosence i całej reszcie?
- Wszystko jest tutaj. - powiedział pokazując mi jakiś zeszyt
- Co to ?
- Kiedyś dostałaś pamiętnik Roberta.
- Tak, ale było tam tylko kilka wpisów.
- Właśnie tutaj jest reszta. - powiedział Will po chwili dodając - Dlatego postanowiłem dać ci go. Powinnaś go mieć.
- Czyli to wszystko to było zaplanowane. Jak mogłam dać się tak oszukać. Wszyscy widzieli dookoła to czego ja nie widziałam.
- Nie możesz siebie obwiniać. Nikt nie domyślił się, że to może być intryga. 
- Tak, ale twoja mama wiele razy próbowała zniszczyć mi życie. 
- Nie mogłaś wiedzieć o tym, że wróciła ze szpitala. 
W tym momencie do mnie doszło, że ten mały płomyk nadziei w moim sercu właśnie zgasł. Wszyscy mogli zacząć triumfować. Chciałam, żeby ktoś mocno mnie przytulił żeby Nathan wrócił. W tej samej chwili Will podszedł i mnie przytulił. 
- Skąd wiedziałeś ? - zapytałam przerywając tym samym wielką gulę w moim gardle 
- Że tego teraz potrzebujesz ? - zapytał po chwili dodając - ja też miałem nadzieję do tej chwili 
W tej chwili zrozumiałam, że Will czuł dokładnie to samo co ja wiedział o tym i miał taką samą nadzieję jak ja. 
- Powinienem już pójść.
- Nie. Zostań. - powiedziałam po chwili dodając - jestem tu sama, a teraz najmniej tego chcę. 
- Czytałeś jego wpisy ? - zapytałam siadając obok Willa
Pokiwał przecząco głową. 
- Nie mam na to sił, bo gdy zaczynam od razu przypominam sobie to jak bardzo mało czasu ze sobą spędziliśmy i jak mało znam swojego brata. - powiedział po chwili dodając - gdzie jest Nathan ?
- Nie udawaj, że nie wiesz. Wszystkie portale i gazety o tym piszą. 
- Faktycznie wczoraj czytałem coś, ale przez pracę nie miałem czasu. Nagrywa coś ? Kiedy wraca ?
- Nawet ja tego nie wiem. Dostałam od niego kilka smsów, że nie wraca z chłopakami. 
- To nie w stylu Nathana. 
- Uderza mu chyba woda sodowa do głowy. Do tego jest tam z Arianą. Chyba zapomniał o tym, że ma rodzinę. 
- Niedługo wróci i na pewno wszystko się wyjaśni. 
- Opowiadaj lepiej co u ciebie ? 
- Praca, praca i praca. Brak życia towarzyskiego. 
- Jutro jest pokaz wiem, że to mało interesujące dla mężczyzny, ale ucieszę się jeśli przyjdziesz. 
- Z wielka chęcią.
- Wiesz znam dużo modelek i po pokazie mogę cię z nimi zapoznać. 
- Nie jestem zainteresowany modelkami. 
- Słucham ? Mam się czuć urażona ? 
- No oczywiście poza tobą. Ty jesteś wyjątkowa. 
W tym samym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi. 
- To ja już pójdę. Nie będę zawracał ci głowy. Być może Nathan wrócił. 
- Poczekaj. Nie zawracasz mi głowy tylko umilasz mi czas. 
Otworzyłam drzwi. 
- Lena zapomniałam cię dzisiaj poinformować o tym, że po jutrzejszym pokazie odbędzie się bankiet. Każda modelka musi być z osobą towarzyszącą. Obecność obowiązkowa.
- Ale Nathan jeszcze nie wrócił z kim mam iść ?! - powiedziałam 
- Jest ktoś u ciebie ? - zapytała Kristin kiedy usłyszała kroki 
- Tak jest Will. 
- No i wszystko jest jasne. Idealny partner dla ciebie. Masz już z kim iść przydałaby się jeszcze sukienka. Na twoje konto wpłynęły specjalne pieniądze na tą okazję, więc idź na zakupy i znajdź tą idealną. - powiedziała po chwili dodając - Will
Will podszedł do drzwi. 
- Wołała mnie pani ? 
- Jestem Kristin. Zabierz Lenę na zakupy musi kupić sukienkę na jutrzejszy bankiet. Jesteś idealnym partnerem dla Leny. Muszę już uciekać. Widzimy się jutro. 
- Bankiet ? Zakupy ? 
- Opowiem ci w aucie. - powiedziałam zakładając bluzę 
Kiedy wyjaśniłam wszystko Willowi oczekiwałam na odpowiedź nie. Jednak ku mojemu zaskoczeniu zgodził się. Byłam mu za to wdzięczna. Po długich zakupach. Wybraliśmy tą idelną. Byłam tak zajęty wygłupami i śmianiem się, że zapomniałam o całym smutku i zdenerwowaniu. 
- Jesteś pewien, że nie chcesz nic sobie kupić na jutro. Zostały mi jeszcze pieniądze. 
- Przestań. Mam w domu idealny strój. Jestem pewien, że dresy będą idealne. 
- Nie żartuj sobie. 
- A ty się nie przejmuj. 
- Chodzę codziennie w garniturze do pracy wiem jak należy się ubrać na taką okazję i mam dużo garniturów, które mogę założyć na bankiet. 
W drodze powrotnej zajechaliśmy do cukierni na kawę i coś słodkiego. Wróciłam do mieszkania około 22:00. Zero wiadomości od Nathana.





*********************************************************************************
A jednak Robert nie zmartwychwstał. Ale czeka Was jeszcze wiele niespodzianek. Mam nadzieję, że rozdział Wam się podoba. Czekam na Wasze opnie. Jak tam wakacje mijają ? Wyjeżdżacie gdzieś ?
Całusy :* :* :*